Szanowny panie whp....
: czw sie 26, 2010 10:34 pm
Prosze pana, panie whp.
Czy pamieta pan swoje ostatnie widzenie? Zniknal wtedy panu car. Pytal pan czy ktos widzial cara? To ja mam pytanie, czy pan go znalazl? Nie. A czy pan zainteresowal sie co sie z nim dzieje? Nie. A ja go znalazlam, prosze pana. On jest tutaj i pisze, prosze pana. On prosze pana to jak sie zagubil, wsiad do pociagu byle jakiego, nie dbal o bagaz, nie dbal o bilet, tylko jezdzil na gape. Bez ochrony, bez opieki czy to sie godzi zeby car tak podrozowal? A wie pan, on nawet w New York byl. Trafil nawet do salonu24, zobaczyl, ze Godzilla pisze /ja tez, ale to nie nasz z forum/ tylko prawdziwy i namowil Brode zeby nakrecil film z tym prawdziwym Godzilla. Czy carowi mozna odmowic? Poznal jakiegos od torow i tak sie oba wyrazaja, ze wstyd powtorzyc. To godzi sie, zeby car tak sie wyrazal? Co on wypisuje, to ja powiem, ze ja sie o niego boje. On prosze pana to gotuje tu nam rosoly/obrzydlistwo/ i w koalicji z reflexem tak mi obrzydzili kure, ze nawet jajek nie kupuje.
Car w niebezpieczenstwie! Juz pal licho, ze poluje na rekiny ale zeby pic z jakas baba? moze obca? A jak gada obcymi jezykami, poliglota jeden. Ja prosze pana protestuje, zeby zostawic cara samego.
Ja kategorycznie zadam, zeby pan do niego przemowil i przygarnal go spowrotem. Niech mu pan wreszcie kupi kolejka elektryczna, zeby przestal jezdzic pociagami.
Czy pamieta pan swoje ostatnie widzenie? Zniknal wtedy panu car. Pytal pan czy ktos widzial cara? To ja mam pytanie, czy pan go znalazl? Nie. A czy pan zainteresowal sie co sie z nim dzieje? Nie. A ja go znalazlam, prosze pana. On jest tutaj i pisze, prosze pana. On prosze pana to jak sie zagubil, wsiad do pociagu byle jakiego, nie dbal o bagaz, nie dbal o bilet, tylko jezdzil na gape. Bez ochrony, bez opieki czy to sie godzi zeby car tak podrozowal? A wie pan, on nawet w New York byl. Trafil nawet do salonu24, zobaczyl, ze Godzilla pisze /ja tez, ale to nie nasz z forum/ tylko prawdziwy i namowil Brode zeby nakrecil film z tym prawdziwym Godzilla. Czy carowi mozna odmowic? Poznal jakiegos od torow i tak sie oba wyrazaja, ze wstyd powtorzyc. To godzi sie, zeby car tak sie wyrazal? Co on wypisuje, to ja powiem, ze ja sie o niego boje. On prosze pana to gotuje tu nam rosoly/obrzydlistwo/ i w koalicji z reflexem tak mi obrzydzili kure, ze nawet jajek nie kupuje.
Car w niebezpieczenstwie! Juz pal licho, ze poluje na rekiny ale zeby pic z jakas baba? moze obca? A jak gada obcymi jezykami, poliglota jeden. Ja prosze pana protestuje, zeby zostawic cara samego.
Ja kategorycznie zadam, zeby pan do niego przemowil i przygarnal go spowrotem. Niech mu pan wreszcie kupi kolejka elektryczna, zeby przestal jezdzic pociagami.