pranie mozgu czy update ?
: wt lis 10, 2009 1:33 pm
Update czy pranie mozgu ?
Moj pracodawca to jednak troszczy sie o swoich pracownikow.
Zafundowal nam kuracje odwykowa dla palaczy. Cakowicie dobrowolna i bez przymusu i na dodatek sam pokrywa koszty tego zabiegu, 356 € od glowy ( czy tez pluca ). Trzeba przyznac ze inicjatywa bardzo cenna bo w ostatnim czasie przesladowania tknietych nalogiem zdaja sie jakby nasilac.
Nic nie pomaga twierdzenie ze taki palacz to nie tylko zasila kase panstwowa przez podatek przy kupnie papierosow, to jeszcze odpowiednio przyzpieszonym zgonem lagodzi nabrzmialy problem emerytalny.
No nic, pomyslalem sobie ze jesli firma placi to trzeba sie pospieszyc bo raz dwa i zabraknie miejsca.
Bo ten odwyk zapowiadal sie dosc ciekawie. Po 6 godzinach wykladu stajesz sie wyleczony i na dodatek na wszystkich przerwach wolno palic i nawet w zaproszeniu przypominali aby ino komus cygaretow nie zabraklo.
Przyznam ze troche bylem nieufny bo jesli tak poganiaja do palenia to jakies psychotriki pewnie maja na skladzie. Ciekawosc jednak przemogla te lekkie obawy i zapisalem sie. Ostatecznie to papierochy albo jakies kiepskie albo faktycznie juz przestaja smakowac bo bez zalu postanowilem o rozwodzie.
To znaczy zasadniczo bylem na tak ale nie bylem pewien jak to przeprowadzic w detalach.
Pani co prowadzila nasze szkolenie byla psychologiem z 30 letnim stazem palacza i chyba 10 letnim stazem niepalacza po paleniu. Zaczela nam opowiadac jak to u niej bylo a my, bo bylo nas chyba z 6 chlopa, prawie jakbysmy slyszeli wlasna historie. Pani powiedziala nam ze samego odwyku to nie trzeba sie bac bo to nie boli a nikotyna to w ciagu tygodnia ulotni sie z naszych umeczonych nalogiem cial. Powiedziala tez ze ona nie namawia nas aby odmawiac sobie papierosa. Jej celem jest abysmy nie mieli juz na niego checi.
No i zaczelo sie. Dowiedzialem sie jak wpadlem w sidla nalogu, ze praktycznie nie mialem szans w niego nie wpasc i ze to nie jest moja wina. Dowiedzialem sie jak perfidnymi metodami posluguje sie przemysl tytoniowy. Jak psycholodzy renegaci kombinuja aby podsycac tego naloga. To co teraz unia nam zafundowala w postaci tych straszliwych napisow, juz 30 lat temu przetestowano w Angli aby podniesc popyt na papierosy. Dowiedzialem sie jak dziala i mysli narkoman nalogowiec nikotynowiec i ze jest to dycht calkiem podobnie jak u innych narkomanow. Jak nalog sprawia ze zmienia sie widzenie swiata. Nalog jest na pierwszym miejscu i steruje postepowaniem. Nalog sprawia ze zyje sie w strachu ze zabraknie nastepnej dozy i wpada sie w panike gdy nagle zabraknie dzialki na jego podkarmienie.
Przerw bylo 5 i na kazdej wychodzilismy na fajeczke. Poczatkowo calkiem fajnie sie rozmawialo ale z czasem to wszystko zrobilo sie jakos tak zamyslone. Czwarta przerwa to calkowite zalamanie smakowe. Jakos ta tradycyjna cygaretka nie chciala wchodzic, jakos tak dziwnie smakowala, a gdzie tam smakowala, smierdziala normalnie i tyle. Przed ostatnia przerwa pani powiedziala ze powinnismy sie zdecydowac co robimy dalej. Jak zdecydujemy sie aby stac sie niepalacymi to ona nam powie jak to zrobic i po kaczaku. Zapalilem tego ostatniego tak z przekory aby nie myslala ze ja tam zaraz robie to co inni powiedza. Smierdzial skubany i szczypal tak jak za pierwszym razem. Wywalilem drania i lapczywie zaczerpnalem powietrza. Cos peklo we mnie i pomyslalem ze koniec tej niewoli. Wykoncze tego nikotynowego pasozyta. Pani byla bardzo zadowolona ze wszyscy tak ochoczo zerwalismy z nalogiem. Dala jeszcze kilka rad i tak rozstalismy sie.
Tak wlasciwie to jast calkiem przyzwoita kobieta.
To dopiero kilka dni ale ja kazdego z nich ciesze sie i mam wrazenie ze nowa energia przenika moje cialo.
Kurcze, co to bylo ? Pranie mozgu czy moze takie update ???
Moj pracodawca to jednak troszczy sie o swoich pracownikow.
Zafundowal nam kuracje odwykowa dla palaczy. Cakowicie dobrowolna i bez przymusu i na dodatek sam pokrywa koszty tego zabiegu, 356 € od glowy ( czy tez pluca ). Trzeba przyznac ze inicjatywa bardzo cenna bo w ostatnim czasie przesladowania tknietych nalogiem zdaja sie jakby nasilac.
Nic nie pomaga twierdzenie ze taki palacz to nie tylko zasila kase panstwowa przez podatek przy kupnie papierosow, to jeszcze odpowiednio przyzpieszonym zgonem lagodzi nabrzmialy problem emerytalny.
No nic, pomyslalem sobie ze jesli firma placi to trzeba sie pospieszyc bo raz dwa i zabraknie miejsca.
Bo ten odwyk zapowiadal sie dosc ciekawie. Po 6 godzinach wykladu stajesz sie wyleczony i na dodatek na wszystkich przerwach wolno palic i nawet w zaproszeniu przypominali aby ino komus cygaretow nie zabraklo.
Przyznam ze troche bylem nieufny bo jesli tak poganiaja do palenia to jakies psychotriki pewnie maja na skladzie. Ciekawosc jednak przemogla te lekkie obawy i zapisalem sie. Ostatecznie to papierochy albo jakies kiepskie albo faktycznie juz przestaja smakowac bo bez zalu postanowilem o rozwodzie.
To znaczy zasadniczo bylem na tak ale nie bylem pewien jak to przeprowadzic w detalach.
Pani co prowadzila nasze szkolenie byla psychologiem z 30 letnim stazem palacza i chyba 10 letnim stazem niepalacza po paleniu. Zaczela nam opowiadac jak to u niej bylo a my, bo bylo nas chyba z 6 chlopa, prawie jakbysmy slyszeli wlasna historie. Pani powiedziala nam ze samego odwyku to nie trzeba sie bac bo to nie boli a nikotyna to w ciagu tygodnia ulotni sie z naszych umeczonych nalogiem cial. Powiedziala tez ze ona nie namawia nas aby odmawiac sobie papierosa. Jej celem jest abysmy nie mieli juz na niego checi.
No i zaczelo sie. Dowiedzialem sie jak wpadlem w sidla nalogu, ze praktycznie nie mialem szans w niego nie wpasc i ze to nie jest moja wina. Dowiedzialem sie jak perfidnymi metodami posluguje sie przemysl tytoniowy. Jak psycholodzy renegaci kombinuja aby podsycac tego naloga. To co teraz unia nam zafundowala w postaci tych straszliwych napisow, juz 30 lat temu przetestowano w Angli aby podniesc popyt na papierosy. Dowiedzialem sie jak dziala i mysli narkoman nalogowiec nikotynowiec i ze jest to dycht calkiem podobnie jak u innych narkomanow. Jak nalog sprawia ze zmienia sie widzenie swiata. Nalog jest na pierwszym miejscu i steruje postepowaniem. Nalog sprawia ze zyje sie w strachu ze zabraknie nastepnej dozy i wpada sie w panike gdy nagle zabraknie dzialki na jego podkarmienie.
Przerw bylo 5 i na kazdej wychodzilismy na fajeczke. Poczatkowo calkiem fajnie sie rozmawialo ale z czasem to wszystko zrobilo sie jakos tak zamyslone. Czwarta przerwa to calkowite zalamanie smakowe. Jakos ta tradycyjna cygaretka nie chciala wchodzic, jakos tak dziwnie smakowala, a gdzie tam smakowala, smierdziala normalnie i tyle. Przed ostatnia przerwa pani powiedziala ze powinnismy sie zdecydowac co robimy dalej. Jak zdecydujemy sie aby stac sie niepalacymi to ona nam powie jak to zrobic i po kaczaku. Zapalilem tego ostatniego tak z przekory aby nie myslala ze ja tam zaraz robie to co inni powiedza. Smierdzial skubany i szczypal tak jak za pierwszym razem. Wywalilem drania i lapczywie zaczerpnalem powietrza. Cos peklo we mnie i pomyslalem ze koniec tej niewoli. Wykoncze tego nikotynowego pasozyta. Pani byla bardzo zadowolona ze wszyscy tak ochoczo zerwalismy z nalogiem. Dala jeszcze kilka rad i tak rozstalismy sie.
Tak wlasciwie to jast calkiem przyzwoita kobieta.
To dopiero kilka dni ale ja kazdego z nich ciesze sie i mam wrazenie ze nowa energia przenika moje cialo.
Kurcze, co to bylo ? Pranie mozgu czy moze takie update ???