Brak życzeń na nowy rok

O wszystkim i o niczym nocne Polaków rozmowy.
Vika
Posty: 214
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm

Brak życzeń na nowy rok

Post autor: Vika » czw sty 02, 2020 5:22 pm

“Liberté, égalité, fraternité”, czyli wolność, równość, braterstwo - w tej formie to znamy. Niestety prawda jest nieco inna, gdyż hasło sformułowane 30 czerwca 1793 roku brzmiało trochę inaczej, mianowicie - “Liberté, égalité, fraternité, ou la mort” - wolność, równość, braterstwo, albo śmierć. Autorzy niestety nie sprecyzowali o czyją śmierć dokładnie im chodzi, co pozostawia niestety sporo miejsca na dowolną interpretację. Tak się już składa, że zawsze autorzy podobnie egzaltowanych haseł sugerują wprawdzie gotowość poniesienia bohaterskiej śmierci za sprawę, ale w praktyce cudza śmierć też ich wystarczająco satysfakcjonuje, szczególnie jeśli jakaś tam rewolucja dotarła do punktu, w którym w ferworze walki o wolność (czytaj: miejsce w paśniku), zaczyna pożerać własne dzieci. Każda tam dociera. W takich okolicznościach jedni puszczają w ruch gilotyny, inni otwierają gułagi. Metoda zależy jedynie od lokalnego kolorytu i tradycji w kwestii pozbywania się uciążliwego bliźniego, więc nie ma przełożenia na stopień ucywilizowania.

Wydawałoby się, że życie w społeczeństwie, które za cel postawiło sobie wolność i równość, a do tego dorzuciło jeszcze braterstwo (cokolwiek to znaczy), powinno być rajem na ziemi. Tak mogłoby oczywiście być, gdyby nie kilka szczegółów, w których jak wiadomo siedzi diabeł. A diabeł nigdy nie siedzi bezczynnie.Wydawałoby się, że powyższe hasło jest piękne w swej czystej jak łza straceńca intencji, nawet jeśli ta jest cokolwiek utopijna dla kogoś kto wystarczająco długo żyje by wiedzieć do czego jest zdolny statystyczny egzemplarz naszego gatunku.

Tak by się wydawało, jeśli ktoś nie ma zwyczaju dzielenia zapałki na cztery, lub jeśli ktoś woli bardziej obrazowe porównania - ściągania skórki z g…. Ja niestety taki zwyczaj miewam, co często naraża mnie na różne nieprzemyślane i niepochlebne uwagi ludzi, którzy zawsze wiedzą lepiej i co gorsza czują imperatyw podzielenia się swoimi rewelacjami z całym światem. A niech sobie wiedzą, w końcu teoretycznie mamy tę wolność i równość. Z braterstwem to ja sobie raczej podaruję, gdyż nie lubię mieć w rodzinie podobnych typów.

A więc wolność i równość, do tego jednocześnie. Nie wiem dlaczego ten zlepek pojęć bardzo mnie niepokoi. Może z tego powodu, że w moich oczach te pojęcia wykluczają się wzajemnie. Wolność jednostek wyklucza ich równość, równość wyklucza ich wolność. Ponieważ jak już wspomniałam stosowanie obu jednocześnie trochę mnie onieśmiela, postanowiłam na własny użytek zrobić z tym noworoczny porządek.

W pierwszej kolejności pożegnałam się z równością. Po jaką cholerę mam być hipokrytką, w moim wieku już nie warto, a więcej przyjemności sprawia bycie w ujmujący sposób arogancką wiedźmą. A skoro wykluczam czerpanie przyjemności z hipokryzji, muszę na przykład wykluczyć z grona mi “równych”, amatorów talentu Zenka Martyniuka. A skoro mamy wolność, to niech jedni sobie Zenka oglądają i słuchają, ale niech to robią daleko od moich oczu i uszu. Tu przytoczę słowa angielskiej aktorki Helen Mirren, słowa które bardziej obrazowo opisują mój dysonans w tej sprawie - Zbyt późno nauczyłam się mówić ludziom “spieprzaj „

Pozostała zatem wolność. To bardzo ładne słowo często jest źle interpretowane, szczególnie przez fanów twórczości wspomnianego Zenka i podobnych koneserów ludycznej demokracji. Wolność to dla mnie skromna umiejętność samoograniczenia, wprowadzenie sobie twardych reguł, egzekwowanych tylko przez siebie samą. Nie ma czegoś bardziej uciążliwego niż bycie sobie samemu legislatywą, egzekutywą i judykatywą. (Tu mała uwaga. Jeśli przez kompletny przypadek czyta te słowa jakiś amator talentu różnych Zenków, muszę dodać, że “judykatywa” nie ma nic wspólnego z narodem żydowskim. Wiem brzmi etnicznie obco, ale jednak nie ma.).

Skracając filozofowanie, moja wolność kończy się tam, gdzie może wejść z butami w wolność drugiego człowieka. Niestety jestem realistką, stąd wiem, że nie mogę liczyć na wzajemność sporej części naczelnych, którzy tylko siłą inercji zaliczani są do gatunku homo sapiens. Tutaj potrzebne są właśnie zrozumiałe reguły, zasady. Moi długoletni znajomi znają je, ale korzystając z wolności na moim profilu WB przypomnę moje 25 Reguł :)

1. Mów ludziom tylko tyle ile chcą usłyszeć. Sam zdecyduj ile chcą.
2. Jeśli ktoś ci ubliża, patrz mu w oczy i nie mów nic. Za chwilę zacznie cię chwalić.
3. Jeżeli masz problem i nie wiesz co zrobić, idź na spacer, albo na siłownię.
4. Ufaj swojej intuicji. Jeśli masz wrażenie, że ktoś chce cię oszukać, tak właśnie jest.
5. Uśmiechaj się do ludzi, a otrzymasz więcej niż się spodziewasz.
6. Jeśli pies na ciebie warczy, przemyśl to.
7. Chodź wyprostowany. Twoja postawa mówi o twoim charakterze.
8. Szanuj mądrzejszych od siebie. Powiedz im o tym.
9. Jeśli zrobiłeś komuś krzywdę, przeproś go bez warunków.
10. Nie ma złotych interesów.
11. Nie rób niczego za wszelką cenę, może być zbyt wysoka.
12. Przebaczaj, ale nie zapominaj.
13. Szanuj pieniądze, ale pamiętaj, że trumna nie ma kieszeni.
14. Pamiętaj, jesteś tutaj jedynie na chwilę.
15. Jeśli ktoś cię oszukał, zrobi to drugi raz.
16. Nie sikaj tam gdzie jesz.
17. Shit happens. Nie jęcz, szukaj rozwiązania.
18. Traktuj swoje ego jak kanarka. Karm, ale trzymaj w klatce.
19. Szukaj w ludziach tego co najlepsze. Czasami najlepszym jest z kimś się pożegnać.
20. Jeśli ktoś cię polubił, miał powody. Nie roztrwoń tego.
21. Nic nie jest samo przez się zrozumiałe.
22. Zawsze wyglądaj schludnie
23. Przypadek nie istnieje, pamiętaj o tym.
24. Nie zostawiaj spraw niezałatwionymi.
25. Patrz na siebie z przymrużeniem oka.

Powyższe reguły nie są idealne, ale są moje, więc krytyka może mieć określone konsekwencje. Biorąc powyższe pod uwagę, nikogo chyba nie zdziwi fakt, że nie robię żadnych postanowień na nowy rok. Jak powiedział Bartoszewski “warto być przyzwoitym”, zapomniał dodać, że warto być przez cały rok.

Nie życzę wam zatem niczego, pozostańcie po prostu przyzwoici, tak jak dotąd. Takimi was lubię. By stało się zadość “égalité” ludziom złym też niczego nie życzę - Patrz reguła 12,19 i 24. A jeśli z powodu ograniczonej wirtuozerii we władaniu rozumem nie zrozumieli tak delikatnie użytej aluzji, oto szesnasta reguła Leroy Jethro Gibbs’a
- Jeśli twój przeciwnik uważa, że ma rękę na pulsie, złam mu ją:)

Życie to nie bajka, a zatem Szczęśliwego nowego roku, życzy Vika.

sprawiedliwy
Posty: 1828
Rejestracja: sob wrz 20, 2014 4:05 am
Lokalizacja: stary kontynent

Re: Brak życzeń na nowy rok

Post autor: sprawiedliwy » pt sty 03, 2020 4:41 am

To brzmi nie jak reguły lecz jak rozkazy.
W każdym razie warto wchłonąć treść!
Szczęśliwości i czułości narratorskiej!

almagus
Posty: 3573
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:36 pm

Re: Brak życzeń na nowy rok

Post autor: almagus » pt sty 03, 2020 9:32 am

Jeszcze; rzuć palenie, ocal siebie, z innym ziemie.
Podniosły się oceany, witaj, jak żeś zalewany!
udanego nowego roku!
almagus

sprawiedliwy
Posty: 1828
Rejestracja: sob wrz 20, 2014 4:05 am
Lokalizacja: stary kontynent

Re: Brak życzeń na nowy rok

Post autor: sprawiedliwy » sob sty 04, 2020 5:07 am

pkt 16
NOKAUT!!!

Awatar użytkownika
pomorzak
Posty: 7930
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm
Kontakt:

Re: Brak życzeń na nowy rok

Post autor: pomorzak » sob sty 04, 2020 5:14 pm

Punkt 25 jest OK

Super ze wpadłaś do tej naszej piaskownicy droga Viko.
Miło sie czyta twoje teksty i podąża za twoimi spostrzeżeniami.
Z braku życzeń życzę ci realizacji wszystkich 25 Reguł.
Powodzenia i pozdrowienia.

pomorzak

ODPOWIEDZ