Jak przekonać konsula, że damy radę i nie obciążymy państwa?
: pn kwie 01, 2013 8:37 pm
Witam,
Obecnie jestem studentem, mam 19 lat. Za nieco ponad 2 lata skończę studia (licencjat, o magisterce nie myślę), w loterii o Zieloną Kartę mogę startować już w tym roku. Ogłoszenie wyników nastąpi dopiero w maju 2014 roku i jeśli uda mi się załapać, to czeka mnie rozmowa z konsulem między październikiem 2014 a wrześniem 2015. Ale nie w tym rzecz. Czytałem, że na rozmowie z konsulem trzeba, między innymi, udowodnić, że po przyjeździe do Stanów nie obciążymy garnuszka państwa i nie poprosimy o zasiłek - słowem, że przez rok utrzymamy siebie sami. Można zatem albo pokazać konsulowi, ile nazbieraliśmy na koncie bankowym (a to byłaby niemała suma), albo przedstawić ważną ofertę pracy. Pierwsze rozwiązanie może być trochę trudne do zrealizowania w ciągu ledwie 2 lat, dlatego chciałbym zapytać o to drugie oraz o Wasze doświadczenia lub pomysły na inne rozwiązania tego problemu.
Studiuję informatykę (specjalizacja: programowanie) i ciężko mi sobie wyobrazić, że taki boss Blizzardu zabierze mnie do swojej firmy, jak tylko do niego napiszę. I da stałą pracę. Co innego, gdyby potrzebował np. tłumaczy, dla których język polski jest językiem ojczystym... Ale jeśli chodzi o moje przyszłe wykształcenie - w Stanach chyba nie mają problemu ze znalezieniem programisty, i to nawet bardziej wykwalifikowanego ode mnie. Po cóż więc mieliby się interesować moją osobą?
Ale jednak co roku 50 tysięcy ludzi z całego świata jakoś do USA wyjeżdża i tam zostaje (oczywiście, mówię tu o Zielonej Karcie i legalnym wyjeździe). Jak oni przekonują konsula, że jest spoko i da się radę?
Pozdrawiam
Obecnie jestem studentem, mam 19 lat. Za nieco ponad 2 lata skończę studia (licencjat, o magisterce nie myślę), w loterii o Zieloną Kartę mogę startować już w tym roku. Ogłoszenie wyników nastąpi dopiero w maju 2014 roku i jeśli uda mi się załapać, to czeka mnie rozmowa z konsulem między październikiem 2014 a wrześniem 2015. Ale nie w tym rzecz. Czytałem, że na rozmowie z konsulem trzeba, między innymi, udowodnić, że po przyjeździe do Stanów nie obciążymy garnuszka państwa i nie poprosimy o zasiłek - słowem, że przez rok utrzymamy siebie sami. Można zatem albo pokazać konsulowi, ile nazbieraliśmy na koncie bankowym (a to byłaby niemała suma), albo przedstawić ważną ofertę pracy. Pierwsze rozwiązanie może być trochę trudne do zrealizowania w ciągu ledwie 2 lat, dlatego chciałbym zapytać o to drugie oraz o Wasze doświadczenia lub pomysły na inne rozwiązania tego problemu.
Studiuję informatykę (specjalizacja: programowanie) i ciężko mi sobie wyobrazić, że taki boss Blizzardu zabierze mnie do swojej firmy, jak tylko do niego napiszę. I da stałą pracę. Co innego, gdyby potrzebował np. tłumaczy, dla których język polski jest językiem ojczystym... Ale jeśli chodzi o moje przyszłe wykształcenie - w Stanach chyba nie mają problemu ze znalezieniem programisty, i to nawet bardziej wykwalifikowanego ode mnie. Po cóż więc mieliby się interesować moją osobą?
Ale jednak co roku 50 tysięcy ludzi z całego świata jakoś do USA wyjeżdża i tam zostaje (oczywiście, mówię tu o Zielonej Karcie i legalnym wyjeździe). Jak oni przekonują konsula, że jest spoko i da się radę?
Pozdrawiam