podróże z polski do New York i powoty
: pn lut 15, 2010 8:31 am
Na pokładach samolotów PLL LOT dochodzi do łamania
praw obywatelskich,i pasażerskich.
Opis dotyczy podróży rozpoczętej w dniu 01/12/2009
na trasie Warszawa -Nowy Jork lot LO 06 odlot z Warszawy 12,35
niestety zgodnie z tradycja pomimo pięknej pogody startujemy
z 50 minutowym opuznieniem ,przyczyna podana przez kapitana
samolotu-zwrócenie bagżu pasażerowi ,który z powodów nie wiadomych nie został wpuszczony na pokład samolotu.Po zajeciu miejsca nr.14A
zapieciu pasów wreszcie wystartowalismy.Niestety moja radosc trwała krótko,poniewarz nasz samolot był bardzo zle wietrzony,a temperatura
na pokładzie była powyzej normy, bo norma to od 20 do25 stopni C
natomiast na pokładzie była cały czas temperatura 27 stopni C co przy
locie transatlantuckim moze zamienic się w mękę a nie przyjemnosc,(posiadam kieszonkowy elektroniczny termometr firmy Aldara
wraz z czujnikiem promieniwania ultrafioletowego sprawny)
czego linie życzą wszystkim swym pasazerom.Na bilecie życzymy miłego lotu-siedziałem w koszuli a pot spływał mi po czole.
Jedzenie serwowane w tym locie przypomonało zalezione na smietniku,
sałata była goraca,natomiast mięso z drobiu przypominało wyglądem
ludzkie odchody.Ponieważ nasz lot miał trwac 9 i pół godziny wiec początkowo uciąłem sobie drzemkę .Po upływie około 8 godzin lotu
zjedlismy kolacje oraz rozdano do wypełnienia deklaracje wizowe oraz
celne.Ja jako trochę znający jezyk angielski pomagałem mojej współpasażerce siedzącej na fotelu 14B wypełnic w/w deklaracje,
no i oczywiscie rozmawiałem z nią ,oraz podpowiadałem ja powinno
się je poprawnie wypełnic.Ale te działania zaczęły przeszkadzac
pasażerce siedzącej na fotelu 13A,stwierdziła ze nasza rozmowa
przeszkadza jej czytac ksiązkę i zwracajac się do mnie byłoby wskazane
żeby pan zaprzestał rozmów ze wsółpasażerką,oczywiscie nie zgadzając się,
z panią siedzącą na fotelu nr.13A ,odparłem : kabina samolotu w ,którym
leci ponad sto osób to nie czytelnia i nie może pani wymagac od wsółpasażerów nierozmawiania ze sobą,oraz zachowania ciszy,ponieważ silniki samolotu wydaja dosc mocny monotonny dzwięk.
Niestety w powyższą naszą wymianę zdań włączyła się pani szefowa
personelu latającego o nie znanym mi nazwisku i z krzykim zwróciła się
do mojej osoby " proszę zaprzestac rozmów ze wpółpasżerką" lub jezeli
tak się nie stanie ,czyli jezeli będę dalej konwersował to ona wezwie kapitana-samolotu lub na lotnisku JFK w Nowym Jorku patrol NYPD
serwisujący lotnisko i zostanę zabrany na przesłuchanie-czyli przed oblicze
policji nowojorskiej."Uznałem to za pewnego rodzaju terror na pokładzie
samolotu PLL LOT ,na którym znalazłem się legalnie ,posiadając przy
sobie dwa paszporty polski i amerykański poniewaz posiadam ,również
obywatelstwo amerykanskie,jak rownież posiadałem legalną kartę wstępu
na lot LO 006 na miejce 14A.nie bylem pijany ani nie podnosiłem głosu,tylkocicho pomagałem sąsiadce na fotelu 14B.Poniważ zlekceważyłem nieuzasadnione uwagi pani
głównej stewardess ,zamilkłem na chwile a po upływie minuty ,lekko
poirytowany poprosiłem personel o kubek zimnej wody ,niestety
solidarnosc personelu zaowocowała głuchotą i nikt nie raczył podac
kubka wody,natomiast moja współpasażerka podeszła do kubryku i przyniosła mi kubek wody.Wkrótce pozapinalismy pasy ponieważ
rozpoczelismy podejscie do lądowania.Niestety moja przesladowczyni
czyli szefowa personelu latajacego nie zrezygnowała z tego by zjąc się
moją osobą,kiedy po szybkim odbyciu procedury kontroli paszportowej
bo jako obywatel USA przechodze inną procedure niż emigranci,ona obserwowała mnie przy odbiorze bagażu na karuzeli (podajniku ruchomym bagażu) to zerkając na mnie to oglądając się za słuzbami pilnującymi
pożądku na terminalu nr.4.Po odebraniu bagażu udałem się na spotkanie z
rodziną .W Nowym Jorku spędziłem miło półtora miesiąca to jest do
15 stycznia2010.Niestety moja zła przygoda z pesonelem PLL LOT
ma dalszy ciąg,poniewaz przy odprawie bagażowej i otrzymywaniu
karty pokładowej pani zmieniła mi miejsce rezerwacji z 19C ,które to
wybrałem kupując bilet w dniu26 pazdziernika 2009 roku.
W pierszym momentcie nie zauważyłem zmiany, ale w czasie oczekiwania na odlot zauważyłem ze mam inny numer fotel.Po udaniu sie do
szefowej odpraw na 1 stanowisku zapytałem dlaczego została zmieniona
moja rzerwacja ,pani oswiadczyła ponieważ moje miejce zostało zmienione
dla osoby - zwanej infant czyli osoby nie pełno sprawej lub z problemem
poruszania się,i zmieniła mi na najbardziej niebespieczne miejsce
w samolocie Nr 16F,to jest na wprost kubryku ,czyli miejsca w którym
panie stewardessy przygotowują posiłki i wyjeżdżają wózkami
z napojami,kolacja lub obiadem,jest to miejsce w ktorym wiele osób
zostało potrąconych przez wyjeżdzajace wózki, pomino ,ze w samolocie było mnóstwo wolnych miejsc ,co utrwaliłem na fotografiach.
Namieniam ,że na moim miejcu siedział pełnosprawny podrózny,co
stwierdziłem obserwujac własnie to miejsce,na numerze 19C
siedział czarnoskóry amerykanin w kapturze ,który po podaniu posiłku
położył sie spac.Natomiast moje miejsce 16F okazało się uszkodzone,
tzn. fotel mój nie blokował się w pozycji wyprostowanej ,ktora jest
wymagana w czasie procedury startu samolotu,to też omało nie doszło
do wymiany zdań ze stewardem-odparłem za stan foteli w samolocie odpowiada przewoznik i obsługa.No ale po mękach jakie stwarzalą
klimatyzacja w samolocie dobrnołem do Polski i do domu
w Dębicy.Chciałbym nadmienic ,że samolotami PLLLot latałem
w ciągu 15 lat pobytu w New York ponad 30 razy tam i na powrót,
latałem liniami KLM,FINAIR,JetBlue. AIR CANADA,Canadian,oraz
American Airline,ale na zadnym z tych samolotów ,obsługa nie był
tak beszczelna ,żeby terroryzowac pasażerów policją,zabronic rozmów
z pasażerami,nie podac kilku łyków wody spragninemu podróznemu,nikt nigdy nie zmieniał wczesniejszej rezerwacji miejsc,(nie handlował miejscami co uprawia obsługa lotniska PLL Lot na terminalu
4 lotniska JFK w NY) ,nie budził pasażerów kiedy spią aby sprzedac butelkę wódki zle zapakowaną ) lub kosmetyki wątpliwej produkcji,mam na mysli podróbki, te same problemy są na lotnisku EWR Newark w New Jersey-USA
wiem o tym z opowiadan mojej rodziny zamieszkałej w liczbie 6 osób na stałe w New Yorku.Mam nadzieje ,że pracownicy PLL Lot nie będą
znęcali się nad moją rodziną podczas podróży do starego kraju.
Pracownicy pokładowi wnętrze samolotu uważają za swój folwark,na którego terenie robią co chcą,uważaja ze to nie oni są dla obslugi
pasażerów,tylko pasażerowie są na pokładzie po to żeby oni dobrze
zarobili,dobrze się w czasie rejsu wyspali,no i jak majmniej pracowali,słowem prywatny folwark.
z poważaniem Marian Zarychta
przepraszam za błedyw teksci tak ortograficzne jak i stylistyczne
majac 65lat mało używam już słowa pisanego z powodu emerytury
oraz długiego pobytu w USA gdzie w przeważającej mierze używania
jezyka angielskiego też niedoskonałego.
a może jestem w błędzie? PLL Lot to inne panstwo! posiada swoją konstutucje?
a może to prywatny folwark prezesa na którego terenie morda w kubeł?
powyższy list nie powinien zachęcac do korzystania z usług LOTU!!!
MZ.
praw obywatelskich,i pasażerskich.
Opis dotyczy podróży rozpoczętej w dniu 01/12/2009
na trasie Warszawa -Nowy Jork lot LO 06 odlot z Warszawy 12,35
niestety zgodnie z tradycja pomimo pięknej pogody startujemy
z 50 minutowym opuznieniem ,przyczyna podana przez kapitana
samolotu-zwrócenie bagżu pasażerowi ,który z powodów nie wiadomych nie został wpuszczony na pokład samolotu.Po zajeciu miejsca nr.14A
zapieciu pasów wreszcie wystartowalismy.Niestety moja radosc trwała krótko,poniewarz nasz samolot był bardzo zle wietrzony,a temperatura
na pokładzie była powyzej normy, bo norma to od 20 do25 stopni C
natomiast na pokładzie była cały czas temperatura 27 stopni C co przy
locie transatlantuckim moze zamienic się w mękę a nie przyjemnosc,(posiadam kieszonkowy elektroniczny termometr firmy Aldara
wraz z czujnikiem promieniwania ultrafioletowego sprawny)
czego linie życzą wszystkim swym pasazerom.Na bilecie życzymy miłego lotu-siedziałem w koszuli a pot spływał mi po czole.
Jedzenie serwowane w tym locie przypomonało zalezione na smietniku,
sałata była goraca,natomiast mięso z drobiu przypominało wyglądem
ludzkie odchody.Ponieważ nasz lot miał trwac 9 i pół godziny wiec początkowo uciąłem sobie drzemkę .Po upływie około 8 godzin lotu
zjedlismy kolacje oraz rozdano do wypełnienia deklaracje wizowe oraz
celne.Ja jako trochę znający jezyk angielski pomagałem mojej współpasażerce siedzącej na fotelu 14B wypełnic w/w deklaracje,
no i oczywiscie rozmawiałem z nią ,oraz podpowiadałem ja powinno
się je poprawnie wypełnic.Ale te działania zaczęły przeszkadzac
pasażerce siedzącej na fotelu 13A,stwierdziła ze nasza rozmowa
przeszkadza jej czytac ksiązkę i zwracajac się do mnie byłoby wskazane
żeby pan zaprzestał rozmów ze wsółpasażerką,oczywiscie nie zgadzając się,
z panią siedzącą na fotelu nr.13A ,odparłem : kabina samolotu w ,którym
leci ponad sto osób to nie czytelnia i nie może pani wymagac od wsółpasażerów nierozmawiania ze sobą,oraz zachowania ciszy,ponieważ silniki samolotu wydaja dosc mocny monotonny dzwięk.
Niestety w powyższą naszą wymianę zdań włączyła się pani szefowa
personelu latającego o nie znanym mi nazwisku i z krzykim zwróciła się
do mojej osoby " proszę zaprzestac rozmów ze wpółpasżerką" lub jezeli
tak się nie stanie ,czyli jezeli będę dalej konwersował to ona wezwie kapitana-samolotu lub na lotnisku JFK w Nowym Jorku patrol NYPD
serwisujący lotnisko i zostanę zabrany na przesłuchanie-czyli przed oblicze
policji nowojorskiej."Uznałem to za pewnego rodzaju terror na pokładzie
samolotu PLL LOT ,na którym znalazłem się legalnie ,posiadając przy
sobie dwa paszporty polski i amerykański poniewaz posiadam ,również
obywatelstwo amerykanskie,jak rownież posiadałem legalną kartę wstępu
na lot LO 006 na miejce 14A.nie bylem pijany ani nie podnosiłem głosu,tylkocicho pomagałem sąsiadce na fotelu 14B.Poniważ zlekceważyłem nieuzasadnione uwagi pani
głównej stewardess ,zamilkłem na chwile a po upływie minuty ,lekko
poirytowany poprosiłem personel o kubek zimnej wody ,niestety
solidarnosc personelu zaowocowała głuchotą i nikt nie raczył podac
kubka wody,natomiast moja współpasażerka podeszła do kubryku i przyniosła mi kubek wody.Wkrótce pozapinalismy pasy ponieważ
rozpoczelismy podejscie do lądowania.Niestety moja przesladowczyni
czyli szefowa personelu latajacego nie zrezygnowała z tego by zjąc się
moją osobą,kiedy po szybkim odbyciu procedury kontroli paszportowej
bo jako obywatel USA przechodze inną procedure niż emigranci,ona obserwowała mnie przy odbiorze bagażu na karuzeli (podajniku ruchomym bagażu) to zerkając na mnie to oglądając się za słuzbami pilnującymi
pożądku na terminalu nr.4.Po odebraniu bagażu udałem się na spotkanie z
rodziną .W Nowym Jorku spędziłem miło półtora miesiąca to jest do
15 stycznia2010.Niestety moja zła przygoda z pesonelem PLL LOT
ma dalszy ciąg,poniewaz przy odprawie bagażowej i otrzymywaniu
karty pokładowej pani zmieniła mi miejsce rezerwacji z 19C ,które to
wybrałem kupując bilet w dniu26 pazdziernika 2009 roku.
W pierszym momentcie nie zauważyłem zmiany, ale w czasie oczekiwania na odlot zauważyłem ze mam inny numer fotel.Po udaniu sie do
szefowej odpraw na 1 stanowisku zapytałem dlaczego została zmieniona
moja rzerwacja ,pani oswiadczyła ponieważ moje miejce zostało zmienione
dla osoby - zwanej infant czyli osoby nie pełno sprawej lub z problemem
poruszania się,i zmieniła mi na najbardziej niebespieczne miejsce
w samolocie Nr 16F,to jest na wprost kubryku ,czyli miejsca w którym
panie stewardessy przygotowują posiłki i wyjeżdżają wózkami
z napojami,kolacja lub obiadem,jest to miejsce w ktorym wiele osób
zostało potrąconych przez wyjeżdzajace wózki, pomino ,ze w samolocie było mnóstwo wolnych miejsc ,co utrwaliłem na fotografiach.
Namieniam ,że na moim miejcu siedział pełnosprawny podrózny,co
stwierdziłem obserwujac własnie to miejsce,na numerze 19C
siedział czarnoskóry amerykanin w kapturze ,który po podaniu posiłku
położył sie spac.Natomiast moje miejsce 16F okazało się uszkodzone,
tzn. fotel mój nie blokował się w pozycji wyprostowanej ,ktora jest
wymagana w czasie procedury startu samolotu,to też omało nie doszło
do wymiany zdań ze stewardem-odparłem za stan foteli w samolocie odpowiada przewoznik i obsługa.No ale po mękach jakie stwarzalą
klimatyzacja w samolocie dobrnołem do Polski i do domu
w Dębicy.Chciałbym nadmienic ,że samolotami PLLLot latałem
w ciągu 15 lat pobytu w New York ponad 30 razy tam i na powrót,
latałem liniami KLM,FINAIR,JetBlue. AIR CANADA,Canadian,oraz
American Airline,ale na zadnym z tych samolotów ,obsługa nie był
tak beszczelna ,żeby terroryzowac pasażerów policją,zabronic rozmów
z pasażerami,nie podac kilku łyków wody spragninemu podróznemu,nikt nigdy nie zmieniał wczesniejszej rezerwacji miejsc,(nie handlował miejscami co uprawia obsługa lotniska PLL Lot na terminalu
4 lotniska JFK w NY) ,nie budził pasażerów kiedy spią aby sprzedac butelkę wódki zle zapakowaną ) lub kosmetyki wątpliwej produkcji,mam na mysli podróbki, te same problemy są na lotnisku EWR Newark w New Jersey-USA
wiem o tym z opowiadan mojej rodziny zamieszkałej w liczbie 6 osób na stałe w New Yorku.Mam nadzieje ,że pracownicy PLL Lot nie będą
znęcali się nad moją rodziną podczas podróży do starego kraju.
Pracownicy pokładowi wnętrze samolotu uważają za swój folwark,na którego terenie robią co chcą,uważaja ze to nie oni są dla obslugi
pasażerów,tylko pasażerowie są na pokładzie po to żeby oni dobrze
zarobili,dobrze się w czasie rejsu wyspali,no i jak majmniej pracowali,słowem prywatny folwark.
z poważaniem Marian Zarychta
przepraszam za błedyw teksci tak ortograficzne jak i stylistyczne
majac 65lat mało używam już słowa pisanego z powodu emerytury
oraz długiego pobytu w USA gdzie w przeważającej mierze używania
jezyka angielskiego też niedoskonałego.
a może jestem w błędzie? PLL Lot to inne panstwo! posiada swoją konstutucje?
a może to prywatny folwark prezesa na którego terenie morda w kubeł?
powyższy list nie powinien zachęcac do korzystania z usług LOTU!!!
MZ.