...przy czym ja, szanowni Panstwo, w tym konflikcie waznosci pomiedzy jajkiem a kurom, zdecydowanie uwazam ze najwazniejszy jest kogut...
(tylko niech sobie jajko nie rosci zadnych pretensji do bycia waznym - bo jest tylko produktem, i bez kury i koguta byloby zero jajka. A kto stworzyl drob? Oczywiscie Pambuk)
A...
-
whiskeyprint1
- Posty: 2482
- Rejestracja: ndz paź 18, 2009 6:44 am
Re: A...
...ja w tutaj omawianym temacie nie rozrozniam pomiedzy "mysleniem malowartosciowym" zwanym tez bezmyslnoscia - a "mysleniem wysokowartosciowym"
-----------------------------------------------------------------------------
galwasa przedstawienie problemu odpowiada prawdzie ktora - juz pisalem - polega na percepcji sygnalu - jego projekcji w umysle - pobudzeniu czynnikow bioenergetycznych (anatomia mozgu) i analizie projekcji sygnalu (tematycznego) ktore nazywamy "mysleniem" - innej mozliwosci nie ma
myslenie wartosciowe i malowartosciowe nie podlega zadnym kryteriom - ewentualnym sprawdzianem moze byc tego ostateczny rezultat zgodny lub niezgodny z zasadami logiki - niestety nikito - to jest sprawa filozofo-logiczna ktora nie powinna nas tu interesowac
myslenie malowartosciowe tylko potocznie i niewlasciwie nazywa sie "bezmyslnoscia"
bezmyslnosc polega na czyms innym (uwaga podstwowa - czlowiek mysli slowami - mysli znanymi mu slowami i dlatego myslenie czlowieka ktorego zasob slow jest minimalny rozne jest od czlowieka posiadajacego zasob olbrzymi - niemoznosc nazwania "rzeczy" ogranicza slownictwo myslenia)
bezmyslnosc polega na
- niemoznosci percepcyjnej sygnalu zewnetrznego
- na niemoznosci projekcyjnej sygnalu pomimo zaistnienia percepcji
- niemoznosci analitycznej (np.widze-slysze-brak reakcji - bo nie rozumiem)
typowym przykladem moze byc (przypadki szczegolne)telewizja ktorej sygnaly wizualne i dzwiekowe - odbierane (aczkolwiek percypowane) ulegajac wprawdzie projekcji mozgowej nie pobudzaja nie wzbudzaja mechanizmow analitycznych i sa zaledwie rejestrowane i zachowane w pamieci - z ktorej zawsze mozna je wywolac poslugujac sie nimi jako schematem myslenia wlasnego - mozemy w tym przypadku mowic o namiastce myslenia ktore polega na ich przywolaniu z pamieci - krotko - poslugiwanie sie ustalonymi i zakodowanymi w pamieci nie analizowanymi i bez konkluzji schematami (amiastka myslenia wystepuje w momencie wywolania ich z pamieci) - tego przykladem sa nazbyt czesto pojawiajace sie na forum texty wapisane na czerwono i wielgachnymi literami (przez osobnika) co dowodzi "namiastki myslenia" - ale nie bezmyslnosci
-----------------------------------------------------------------------------
galwasa przedstawienie problemu odpowiada prawdzie ktora - juz pisalem - polega na percepcji sygnalu - jego projekcji w umysle - pobudzeniu czynnikow bioenergetycznych (anatomia mozgu) i analizie projekcji sygnalu (tematycznego) ktore nazywamy "mysleniem" - innej mozliwosci nie ma
myslenie wartosciowe i malowartosciowe nie podlega zadnym kryteriom - ewentualnym sprawdzianem moze byc tego ostateczny rezultat zgodny lub niezgodny z zasadami logiki - niestety nikito - to jest sprawa filozofo-logiczna ktora nie powinna nas tu interesowac
myslenie malowartosciowe tylko potocznie i niewlasciwie nazywa sie "bezmyslnoscia"
bezmyslnosc polega na czyms innym (uwaga podstwowa - czlowiek mysli slowami - mysli znanymi mu slowami i dlatego myslenie czlowieka ktorego zasob slow jest minimalny rozne jest od czlowieka posiadajacego zasob olbrzymi - niemoznosc nazwania "rzeczy" ogranicza slownictwo myslenia)
bezmyslnosc polega na
- niemoznosci percepcyjnej sygnalu zewnetrznego
- na niemoznosci projekcyjnej sygnalu pomimo zaistnienia percepcji
- niemoznosci analitycznej (np.widze-slysze-brak reakcji - bo nie rozumiem)
typowym przykladem moze byc (przypadki szczegolne)telewizja ktorej sygnaly wizualne i dzwiekowe - odbierane (aczkolwiek percypowane) ulegajac wprawdzie projekcji mozgowej nie pobudzaja nie wzbudzaja mechanizmow analitycznych i sa zaledwie rejestrowane i zachowane w pamieci - z ktorej zawsze mozna je wywolac poslugujac sie nimi jako schematem myslenia wlasnego - mozemy w tym przypadku mowic o namiastce myslenia ktore polega na ich przywolaniu z pamieci - krotko - poslugiwanie sie ustalonymi i zakodowanymi w pamieci nie analizowanymi i bez konkluzji schematami (amiastka myslenia wystepuje w momencie wywolania ich z pamieci) - tego przykladem sa nazbyt czesto pojawiajace sie na forum texty wapisane na czerwono i wielgachnymi literami (przez osobnika) co dowodzi "namiastki myslenia" - ale nie bezmyslnosci
Re: A...
...tysz prawda - tylko ze ja nie zawsze mysle slowami, bo aby pomyslec "pepek" albo "palec wskazujacy" to ja do tego nie musze uzyc zadnego ze znanych mi slow, znanych mi jezykow, wystarczy mi na przyklad pomyslec obraz pepka albo palca i dalej moge bez slow myslec, co z mozna z tymi "przyrzadami" zrobic (polaskotac, albo nacisnac cyngiel pistoletu) Nie? - no...whiskeyprint1 pisze:...ja w tutaj omawianym temacie nie rozrozniam pomiedzy "mysleniem malowartosciowym" zwanym tez bezmyslnoscia - a "mysleniem wysokowartosciowym"
-----------------------------------------------------------------------------
myslenie malowartosciowe tylko potocznie i niewlasciwie nazywa sie "bezmyslnoscia"
bezmyslnosc polega na czyms innym (uwaga podstwowa - czlowiek mysli slowami - mysli znanymi mu slowami i dlatego myslenie czlowieka ktorego zasob slow jest minimalny rozne jest od czlowieka posiadajacego zasob olbrzymi - niemoznosc nazwania "rzeczy" ogranicza slownictwo myslenia)
bo slowami mysla "Umyslowi" - zas obrazami mysla "fizyczni"
Pambuk to widac tak urzondzil
-
whiskeyprint1
- Posty: 2482
- Rejestracja: ndz paź 18, 2009 6:44 am
Re: A...
pomyslec obraz pepka albo palca i dalej moge bez slow myslec, co z mozna z tymi "przyrzadami" zrobic
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
to jest nie tyle ciekawe ile dosyc dziwne bo przeczy tezom (badz dowodom) czlowiekow od filozofii jezyka (dowod mozna znalezc u wittgensteina)
przyjmijmy taka sytuacje - czlowiek ktory nigdy w zyciu nie poznal nazw kolorow - powiedzmy czerwonego i zielonego - kiedy mu je pokazemy - z pewnoscia zapamieta barwy ale w dalszym ciagu nie zna ich (uzywanych) nazw i zechce pomyslec o tym ktory my nazywamy "czerwony - (a pokazalimy go w pierwszej kolejnosci) - i wowczas pomysli o tym "ktory widzial pierwszy" - zatem - nie uzywajac powszechnie stosowanej nazwy "czerwony" - uzyje wlasnej nazwy "pierwszy" - zatem pomysli slowami! - nie mozna myslec niczym bo nawet mozg potrzebuje nomenklatury - jesli bedziesz glaskal pepek - wowczas uzyjesz slow - "to takie z dziura" - zatem nadasz mu wlasna(konkretna) nazwe - a twoje slowo "przyrzad" jest tez slowem ktorego i w tym przypadku musisz! uzyc (jesli je znasz) - ale co bedzie jesli nawet tego slowa nie znasz - wowczas w mysleniu bedziesz szukal obrazow porownawczych i powiesz "glaszcze toto co jest podobne do dziury" - i znow nadales temu nazwe ktora umozliwia ci myslenie - wiec krotko - jesli nazwy nie znasz bedziesz tak dlugo szukal obrazowego odpowiednika ktory potrafisz nazwac badz okreslic SLOWAMI!(ktore znasz) - jesli nie znasz zadnych slow - to ciebie nie ma albo jestes trup badz jestes duchem - naturalnie - sa tez ludzie ktorzy znaja tylko i wylacznie wyrazy niecenzuralne badz okreslajace w wulgarny sposob narzady plciowe - zatem ich myslenie (jesli wogole sa w stanie ) bedzie wygladalo tak - patrzac na pepek i nie znajac jego nazwy - powiedza "to taka mniejsza c.....a") - o czym nie musze cie przekonywac bo pewien osobnik udowodnil nam to juz na forum stosujac nazwy organow plciowych na rzeczy ktorych nie potrafil inaczej nazwac - jak widzisz - sprawa jest niezmiernie prosta
naturalnie - sa tez ludzie ktorzy wogole nie musza myslec co jest wielkim darem bozym ktory akurat nadaje sie do blokowania i zasmiecania miejsca na forum
car gora!
amen
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
to jest nie tyle ciekawe ile dosyc dziwne bo przeczy tezom (badz dowodom) czlowiekow od filozofii jezyka (dowod mozna znalezc u wittgensteina)
przyjmijmy taka sytuacje - czlowiek ktory nigdy w zyciu nie poznal nazw kolorow - powiedzmy czerwonego i zielonego - kiedy mu je pokazemy - z pewnoscia zapamieta barwy ale w dalszym ciagu nie zna ich (uzywanych) nazw i zechce pomyslec o tym ktory my nazywamy "czerwony - (a pokazalimy go w pierwszej kolejnosci) - i wowczas pomysli o tym "ktory widzial pierwszy" - zatem - nie uzywajac powszechnie stosowanej nazwy "czerwony" - uzyje wlasnej nazwy "pierwszy" - zatem pomysli slowami! - nie mozna myslec niczym bo nawet mozg potrzebuje nomenklatury - jesli bedziesz glaskal pepek - wowczas uzyjesz slow - "to takie z dziura" - zatem nadasz mu wlasna(konkretna) nazwe - a twoje slowo "przyrzad" jest tez slowem ktorego i w tym przypadku musisz! uzyc (jesli je znasz) - ale co bedzie jesli nawet tego slowa nie znasz - wowczas w mysleniu bedziesz szukal obrazow porownawczych i powiesz "glaszcze toto co jest podobne do dziury" - i znow nadales temu nazwe ktora umozliwia ci myslenie - wiec krotko - jesli nazwy nie znasz bedziesz tak dlugo szukal obrazowego odpowiednika ktory potrafisz nazwac badz okreslic SLOWAMI!(ktore znasz) - jesli nie znasz zadnych slow - to ciebie nie ma albo jestes trup badz jestes duchem - naturalnie - sa tez ludzie ktorzy znaja tylko i wylacznie wyrazy niecenzuralne badz okreslajace w wulgarny sposob narzady plciowe - zatem ich myslenie (jesli wogole sa w stanie ) bedzie wygladalo tak - patrzac na pepek i nie znajac jego nazwy - powiedza "to taka mniejsza c.....a") - o czym nie musze cie przekonywac bo pewien osobnik udowodnil nam to juz na forum stosujac nazwy organow plciowych na rzeczy ktorych nie potrafil inaczej nazwac - jak widzisz - sprawa jest niezmiernie prosta
naturalnie - sa tez ludzie ktorzy wogole nie musza myslec co jest wielkim darem bozym ktory akurat nadaje sie do blokowania i zasmiecania miejsca na forum
car gora!
amen
Re: A...
...nie, nie i jeszcze raz nie
- ja potrzebuje slowa jakiegokolwiek jezyka, zeby moc za pomoca slow komunikowac mysli na zewnatrz mojej osoby - dla prowadzenia osobistego procesu myslenia wystarcza operowanie obrazami (dostepnymi mi obrazami) Tak jest u wszystkich ludzi, ale szczegolnie u dotknietych autyzmem, albo od urodzenia jednoczesnie slepych, gluchych i nie mowych, albo u niektorych ofiar wypadkow, ofiar przemocy, gwaltu, tortur i innych...
ONI MYSLA
ONI MYSLA
-
whiskeyprint1
- Posty: 2482
- Rejestracja: ndz paź 18, 2009 6:44 am
Re: A...
...nie, nie i jeszcze raz nie - ja potrzebuje slowa jakiegokolwiek jezyka, zeby moc za pomoca slow komunikowac mysli na zewnatrz mojej osoby - dla prowadzenia osobistego procesu myslenia wystarcza...
----------------------------------------------------------------------------------------------------
drogi nikito
mysli nie mozna sformulowac samymi obrazami jesli nie umiemy ich nazwac - a w tym przypadku wcale nie chodzi o metode przekazu na zewnatrz ale o operowanie wewnetrznym kodem myslowym - slepi maja swoj jezyk i glusi (niewiele odbiegajacy od zwyklego - inaczej tylko spolaryzowanego) - zreszta byloby glupio gdybym staral sie ciebie przekonac ze sie mylisz - spytaj "starszych" i spytaj wiedzacych - moze - jesli wierzysz w autorytety - zostaniesz do czegos przekonany - mysle ze blad polega na tym ze ty troche uprosciles sprawe - jesli snisz ze np. opsobnik obecny a niewidzialny dal ci w ryja - wowczas jest tak ze wszystkie elementy mozesz nazwac nawet uzywajac nomenklatury porownawczej(we snie trudno) po przebudzeniu - zatem snisz uzywajac we snie detali ktore wszystkie sa ci znane - bo nawet nieznane i nieokreslone (powiedzmy biologiczne) formy maja jakis ksztalt ktory przypomina to co juz widziales kiedys i jest ci znane - bo faktycznie abstrakcji nie ma - jesli snisz krowe o dwudziestu czterech nogach - wowczas jest to tylko krowa o dwudziestu czterech nogach - zatem objekt nieistniejacy w rzeczywistosci (jako forma calosci) ale skladajaca sie ze znanych ci elementow
musze spytac mojego lekarza czy niewidzialni glupcy tez maja sny - albo wylacznie snia - a jesli snia to co im sie sni - zapewne zmowy i wykradania?
car w czkawce
amen
----------------------------------------------------------------------------------------------------
drogi nikito
mysli nie mozna sformulowac samymi obrazami jesli nie umiemy ich nazwac - a w tym przypadku wcale nie chodzi o metode przekazu na zewnatrz ale o operowanie wewnetrznym kodem myslowym - slepi maja swoj jezyk i glusi (niewiele odbiegajacy od zwyklego - inaczej tylko spolaryzowanego) - zreszta byloby glupio gdybym staral sie ciebie przekonac ze sie mylisz - spytaj "starszych" i spytaj wiedzacych - moze - jesli wierzysz w autorytety - zostaniesz do czegos przekonany - mysle ze blad polega na tym ze ty troche uprosciles sprawe - jesli snisz ze np. opsobnik obecny a niewidzialny dal ci w ryja - wowczas jest tak ze wszystkie elementy mozesz nazwac nawet uzywajac nomenklatury porownawczej(we snie trudno) po przebudzeniu - zatem snisz uzywajac we snie detali ktore wszystkie sa ci znane - bo nawet nieznane i nieokreslone (powiedzmy biologiczne) formy maja jakis ksztalt ktory przypomina to co juz widziales kiedys i jest ci znane - bo faktycznie abstrakcji nie ma - jesli snisz krowe o dwudziestu czterech nogach - wowczas jest to tylko krowa o dwudziestu czterech nogach - zatem objekt nieistniejacy w rzeczywistosci (jako forma calosci) ale skladajaca sie ze znanych ci elementow
musze spytac mojego lekarza czy niewidzialni glupcy tez maja sny - albo wylacznie snia - a jesli snia to co im sie sni - zapewne zmowy i wykradania?
car w czkawce
amen
Re: A...
...nie ja "uproscilem sprawe"...whiskeyprint1 pisze:...nie, nie i jeszcze raz nie - ja potrzebuje slowa jakiegokolwiek jezyka, zeby moc za pomoca slow komunikowac mysli na zewnatrz mojej osoby - dla prowadzenia osobistego procesu myslenia wystarcza...
----------------------------------------------------------------------------------------------------
drogi nikito
mysli nie mozna sformulowac samymi obrazami jesli nie umiemy ich nazwac - a w tym przypadku wcale nie chodzi o metode przekazu na zewnatrz ale o operowanie wewnetrznym kodem myslowym - slepi maja swoj jezyk i glusi (niewiele odbiegajacy od zwyklego - inaczej tylko spolaryzowanego) - zreszta byloby glupio gdybym staral sie ciebie przekonac ze sie mylisz - spytaj "starszych" i spytaj wiedzacych - moze - jesli wierzysz w autorytety - zostaniesz do czegos przekonany - mysle ze blad polega na tym ze ty troche uprosciles sprawe
car w czkawce
amen
Kto z nas swoje zawodowe zycie spedzil z autystami? Jak mysla autysci? Jak mysla inni niepelnosprawni? Jakie sa problemy wymiany mysli z tymi ludzmi? kto z nas to wie? z jakiej "KSIAZKI"?
(i nie mylic autystow z artystami - chociaz...
-
whiskeyprint1
- Posty: 2482
- Rejestracja: ndz paź 18, 2009 6:44 am
Re: A...
..nie ja "uproscilem sprawe"...
Kto z nas swoje zawodowe zycie spedzil z autystami? Jak mysla autysci? Jak mysla inni niepelnosprawni? Jakie sa problemy wymiany mysli z tymi ludzmi? kto z nas to wie? z jakiej "KSIAZKI"?
(i nie mylic autystow z artystami - chociaz...
---------------------------------------------------------
tu sie z toba zgodze - ja wcale nie myslalem o takich przypadkach - zreszta - wyobrazam sobie ze istnieja rowniez inne warianty - przypuszczam ze fizjologia widzenia w takich przypadkach musialaby byc inna
co do zdania w nawiasie - ja nie wiem jak to jest - ale byc moze .... i tu zastrzegam - nie bylem-nie jestem i nie bede jakims tam "artysta" -( zreszta - powolam sie na slowa picassa ktory powiada "artysta sie JEST niezaleznie od tego co sie robi") cos sie w tym kryje - dlatego nie wiem jak przebiega u niektorych proces myslowo-kreacyjny - ale nie wierze w tak zwane "wizje i natchnienia" i prawde mowiac nie wiem co to jest (wiedza tylko ci swieci ktorzy je mieli) - ale bywa ze zamknawszy oczy widzi sie mniej lub wiecej konkretny!!! obraz ktory chcialoby sie zrealizowac - ale realizacja tego obrazu (potrafimy dokladnie nazwac formy i okreslic kolory) staje sie niemozliwe - poprostu skonkretyzowana forma znajduje projekcje (zapewne pod wplywem impulsow zewnetrznych) w mozgu - tam i tylko tam znajduje swe miejsce realizacji - z tego wynika - ze mozliwa bylaby tylko realizacja werbalna ale nie wizualna - zatem myslenie slowami
wymiana mysli - jakze ona prostsza jest kiedy uzywamy jezyka (aczkolwiek nie wykluczymy wariantow interpretacyjnych) - a jakze trudna wizualnie - kiedy forma A moze byc przez kogos odczytana jako forma B i calosc nabiera wowczas zupelnie innego wyrazu i znaczenia - u innego jeszcze jako forma C - zreszta na tym polega urok literatury - poezji - malarstwa - bo rzeczywistosc nie ma - istnieje tylko jej wyobrazenie!
car - ten ci umial mowic!
amen
Kto z nas swoje zawodowe zycie spedzil z autystami? Jak mysla autysci? Jak mysla inni niepelnosprawni? Jakie sa problemy wymiany mysli z tymi ludzmi? kto z nas to wie? z jakiej "KSIAZKI"?
(i nie mylic autystow z artystami - chociaz...
---------------------------------------------------------
tu sie z toba zgodze - ja wcale nie myslalem o takich przypadkach - zreszta - wyobrazam sobie ze istnieja rowniez inne warianty - przypuszczam ze fizjologia widzenia w takich przypadkach musialaby byc inna
co do zdania w nawiasie - ja nie wiem jak to jest - ale byc moze .... i tu zastrzegam - nie bylem-nie jestem i nie bede jakims tam "artysta" -( zreszta - powolam sie na slowa picassa ktory powiada "artysta sie JEST niezaleznie od tego co sie robi") cos sie w tym kryje - dlatego nie wiem jak przebiega u niektorych proces myslowo-kreacyjny - ale nie wierze w tak zwane "wizje i natchnienia" i prawde mowiac nie wiem co to jest (wiedza tylko ci swieci ktorzy je mieli) - ale bywa ze zamknawszy oczy widzi sie mniej lub wiecej konkretny!!! obraz ktory chcialoby sie zrealizowac - ale realizacja tego obrazu (potrafimy dokladnie nazwac formy i okreslic kolory) staje sie niemozliwe - poprostu skonkretyzowana forma znajduje projekcje (zapewne pod wplywem impulsow zewnetrznych) w mozgu - tam i tylko tam znajduje swe miejsce realizacji - z tego wynika - ze mozliwa bylaby tylko realizacja werbalna ale nie wizualna - zatem myslenie slowami
wymiana mysli - jakze ona prostsza jest kiedy uzywamy jezyka (aczkolwiek nie wykluczymy wariantow interpretacyjnych) - a jakze trudna wizualnie - kiedy forma A moze byc przez kogos odczytana jako forma B i calosc nabiera wowczas zupelnie innego wyrazu i znaczenia - u innego jeszcze jako forma C - zreszta na tym polega urok literatury - poezji - malarstwa - bo rzeczywistosc nie ma - istnieje tylko jej wyobrazenie!
car - ten ci umial mowic!
amen