zenujacy spektakl

(Prawie) wszystkie chwyty dozwolone.
pipek
Posty: 2814
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:31 pm

Re: zenujacy spektakl

Post autor: pipek »

Mam wrazenie ze pan Pipek dosc czesto miesza wiare z religia i folklorem
Panie pomorzak,od samego początku swojej bytności na tym forum wyraźnie rozgraniczałem wiarę,religię i kościół.
Na pańskie uwagi miałbym swoje kontrargumenty,ale jeśli wogóle,w zaistniałej atmosferze,odpowiadam na ostatnie pańskie posty,to tylko dlatego,że pomimo różnicy zdań,szanuję pana jako adwersarza,choć widzę w panu więcej z erystyka niż z poszukiwacza prawdy.
Ale cóż tam - kto nim czasami nie jest?
Toteż szczerze przychylam się do pańskiego
Serdercznosci na zblizajace sie swieta.
tym bardziej,że uważam iż gdyby nie nasze różnice poglądów na tematy religijne,to mielibyśmy więcej ze sobą wspólnego niż to się wydaje na pierwszy rzut oka.
Pańskie postawy życiowe wcale nie są mi obce i w życiu osobistym staram się je praktykować bardziej niż to czasami widać na podstawie mojej działalności forumowej.
Ale,ponieważ posiadam również sporo wad,których wcale się nie wypieram,i z którymi,cholera,czasami mi całkiem dobrze...
A...
Wesołego alleluja,panie pomorzak i smacznego jajka.
alohilani
Posty: 2653
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:34 pm

Re: zenujacy spektakl

Post autor: alohilani »

Pańskie postawy życiowe wcale nie są mi obce i w życiu osobistym staram się je praktykować bardziej niż to czasami widać na podstawie mojej działalności forumowej.
(Pipek)

A ja o tym dobrze wiem, to sie da wyczuc po pisaniu Pipka w roznych dzialach i na rozne tematy:)

Wydaje mi sie, ze kolega Pipek jest ciety na KK z jakiegos powodu, tylko jemu znanego...

A co szanowny Pipek mysli na temat religii innych chrzescijan, swiadkow Jehowy? Ich religia chrzescijanska nie jest "skazona" (przepraszam za wyrazenie, ale inne mi do glowy w tej chwili nie przychodzi) i straraja sie zyc i naczac tak jak nauczal Jezus.
Nie, nie jestem swiadkiem Jehowy, ale zyje wsrod nich, dzielimy dom, znam ich od ladnych kilku lat.
Czesto dyskutujemy na rozne tematy, przedstawiamy swoje poglady.

Pozdrowienia
i jak zwykle
Aloha!
pipek
Posty: 2814
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:31 pm

Re: zenujacy spektakl

Post autor: pipek »

Aloha aloha,
wybacz ale po ostatnim poście do pana pomorzaka zamknąłem tematy religijne na okres świąteczny.
Po prostu nie wypada mi teraz tego tematu poruszać.
Jeszczeć nie środa,ale Treuga Dei,że tak powiem...
Postaram się odpowiedzieć po świętach.

Wesołego kurczaczka i zajączka aloha !!!!
tekajot
Posty: 2043
Rejestracja: wt lis 16, 2010 7:02 am

Re: zenujacy spektakl

Post autor: tekajot »

Wesołego kurczaczka i zajączka aloha !!!!
_________________________________________

Nie was panowie, wasze żony(partnerki) serdecznie ucałują przy jajkach. ;)
Reflex
Posty: 11293
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:37 pm
Lokalizacja: USA
Kontakt:

Re: zenujacy spektakl

Post autor: Reflex »

ale zdaję sobie sprawę z tego,iż oprócz jednostki namolnie zgrywającej się na mentora,watek ten posiada również innych,cichych uczestników i dlaczego to niby oni mają cierpieć z powodu faceta,który od 13 lat przyłazi tutaj żeby sobie bezskutecznie udowodnić że jest lepszy od innych?
Tak sie sklada ze polemizowalem z postami twierdzacymi ze ktos jest gorszy od innych. Znowu zaszczekal ten sam kundel co zawsze, choc jego ta dyskusja nie dotyczyla.Tu mi imputuje, ze on "przychodzi' a ja "przylaze". Ze on olsniewa ludzi a z powodu mnie ludzie "cierpia".

Ten sam, ktory od lat ordynarnie depcze wszystko co dotyczy polskosci, katolicyzmu, wysmiewa symbole i obrzedy, zeby nagle z "szacunkiem" pod publiczke zamknac dyskusje na "okres swiateczny" i skladac zyczenia z okazj Swiat ktorych nie uznaje. Tradycyjna i kiepska gra kiepskiego aktora.

Nie wiem co mialo znaczyc, ze ten post ma cichych uczestnikow, chyba tylko zlosc, ze jego posty ginely w toku rozgorzalej dyskusji nie na temat jego postow. Tak to jest jak w jednej ciasnej powloce znajdzie sie slabe przebicie, przerosniete ego, zlosc i tupet. No i nie zauwazyl zza posklejanych samouwielbieniem powiek, ze rozparl sie lokciami w watku, ktory traktowal o zupelnie czyms innym, niz jego belkot.

Nie znosze pisac takich postow jak ten. Ale jeszcze bardziej nie znosze jak co raz jakis kundel czepia sie mojej nogawki.
pipek
Posty: 2814
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:31 pm

Re: zenujacy spektakl

Post autor: pipek »

Tak sie sklada ze polemizowalem z postami twierdzacymi ze ktos jest gorszy od innych. Znowu zaszczekal ten sam kundel co zawsze, choc jego ta dyskusja nie dotyczyla.Tu mi imputuje, ze on "przychodzi' a ja "przylaze". Ze on olsniewa ludzi a z powodu mnie ludzie "cierpia".

Ten sam, ktory od lat ordynarnie depcze wszystko co dotyczy polskosci, katolicyzmu, wysmiewa symbole i obrzedy, zeby nagle z "szacunkiem" pod publiczke zamknac dyskusje na "okres swiateczny" i skladac zyczenia z okazj Swiat ktorych nie uznaje. Tradycyjna i kiepska gra kiepskiego aktora.

Nie wiem co mialo znaczyc, ze ten post ma cichych uczestnikow, chyba tylko zlosc, ze jego posty ginely w toku rozgorzalej dyskusji nie na temat jego postow. Tak to jest jak w jednej ciasnej powloce znajdzie sie slabe przebicie, przerosniete ego, zlosc i tupet. No i nie zauwazyl zza posklejanych samouwielbieniem powiek, ze rozparl sie lokciami w watku, ktory traktowal o zupelnie czyms innym, niz jego belkot.

Nie znosze pisac takich postow jak ten. Ale jeszcze bardziej nie znosze jak co raz jakis kundel czepia sie mojej nogawki.
Ależ się nasz specjalista od pieprzenia trzy po trzy nie na temat wkurzył....
Nikt go nie cytował,nikt nie wskazał paluchem,ale przecież doskonale wiedział o kim mowa.
No cóż,ostatecznie mamy do czynienia z najwybitniejszym na tym forum znawcą cudzych charakterów.
Ostra wizja obcych postaci i całkowita ślepota w postrzeganiu samego siebie.
To się nazywa ekspert.

A tak prywatnie - nie pień się tak kolego sympatyczny,zostaw sobie trochę na zaś.
Jakby tu powiedzieć - more is coming....
pomorzak
Posty: 10559
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm

Re: zenujacy spektakl

Post autor: pomorzak »

pipek pisze:..,odpowiadam na ostatnie pańskie posty,to tylko dlatego,że pomimo różnicy zdań,szanuję pana jako adwersarza,choć widzę w panu więcej z erystyka niż z poszukiwacza prawdy.
Ale cóż tam - kto nim czasami nie jest?
Pogoglowalem aby sie dowiedzic ki diabel ten erystyk.
Troche jestem zmartwiony.
Wesolych swiat i smacznego zajeczego jajka i kurczaczka i baranka maslanego i obfitego dyngusu i niech panu mazonka zrobi boze rany o swicie.....
jednym slowem wszystkiego co sie do udanych wielkanocnych swiat nalezy.
Ja dodatkowo zaglebie sie w mrocznych tradycjach meki i smierci i zmartwychwstania Chrystusa.
Metody erystyczne (według Schopenhauera)

Oto skrót sposobów nieuczciwej dyskusji (dialektyki erystycznej):
Uogólnienie (instantia) – rozszerzając wypowiedź przeciwnika poza jej normalne granice (bardziej ogólnikowe twierdzenie łatwiej zaatakować).
Zastosowanie homonimii do jakiegoś słowa użytego przez przeciwnika, by rozszerzyć jego wypowiedź i wtedy ją obalić.
Przyjąć twierdzenie powiedziane w sensie relatywnym jako powiedziane absolutnie lub ująć je pod innym kątem i w ten sposób je obalić (relative – absolute).
Podawanie rozproszonych przesłanek (także błędnych), tak by przeciwnik nie zorientował się, do czego zmierzamy, a kiedy przeciwnik już zaakceptuje wszystko, co potrzebne, robimy z nich wniosek przez niego niespodziewany.
Ukryta petitio principii: Zakładać to, co chcemy dowieść, używając na początku zmienionych nazw lub posługując się na początku ogólnikami, które łatwiej zaakceptować.
Zadawać wiele pytań naraz i obszernie, ukrywając to, na czym zależy nam w odpowiedziach przeciwnika – trudno mu wtedy zorientować się w biegu rozumowania i przeoczy nasze ewentualne błędy i braki we wnioskowaniu.
Wyprowadzić przeciwnika dyskusji z równowagi (przez bezczelne zachowanie względem niego), gdyż zdenerwowany nie będzie w stanie wszystkiego przemyśleć i dopilnować.
Pomieszać kolejność wnioskowania (zadając pytania w niewłaściwej kolejności), tak że przeciwnik pogubi się w wywodzie.
Zadawać pytania do poszczególnych przypadków, na które przeciwnik prawidłowo odpowie i następnie, bez pytania go, założyć, że zgodził się z tezą, którą potwierdzałyby te przypadki (choć wcale nie musi ona koniecznie z nich wynikać).
Wybrać słowa/porównania, które będą nam pasowały. Np. kiedy przeciwnik proponuje jakąś zmianę, nazwać ją złośliwie "nowinką" i przeciwstawić "zastanemu porządkowi". Natomiast kiedy od nas wychodzi taka propozycja, przeciwstawiamy ją "zacofaniu". Podobnie inne rzeczy – nadając nazwy pozytywne lub negatywne w zależności od potrzeby.
Dać przeciwnikowi do wyboru między proponowaną przez nas tezą a przejaskrawioną antytezą. (Szare obok białego wydaje się czarnym, a obok czarnego wydaje się białym).
Triumfalnie ogłosić, że dowiodło się czegoś, choć wcale z dyskusji tak nie wynika (często skutkuje przy nieśmiałym przeciwniku).
Przedstawić przeciwnikowi jakiekolwiek słuszne, choć nie oczywiste, stwierdzenie. Jeśli odrzuci (przez podejrzliwość) – wykazujemy, że jest słuszne i triumfujemy; jeśli przyjmie – mamy plus, bo zgodził się z naszym twierdzeniem.
Argumentum ad hominem lub ex concessis: Szukać w tym, co przeciwnik mówi jakiejś sprzeczności z akceptowaną przez niego szkołą, grupą, do której należy lub sposobem postępowania. Np.: "I ty, Polak, mówisz takie rzeczy!?"
Kiedy przeciwnik postawił mocny kontrargument, wykorzystać podwójne znaczenie tego, co powiedzieliśmy, mimo że początkowo nie o to znaczenie nam chodziło.
Mutatio controversiae: Widząc, że przeciwnik podąża argumentacją, którą nas pobije, wytrącić go z biegu, zmienić temat, odwrócić uwagę.
Kiedy przeciwnik żąda konkretnych argumentów przeciw jego twierdzeniu, a ich nie znajdujemy, uciec się do ogólników powiązanych z jego tezą i później je podważyć argumentując choćby omylnością ludzkiej wiedzy.
Fallacia non causae ut casae: Potraktować uzgodnione wspólnie przesłanki jako dowód naszej tezy, choć brakuje wśród nich jeszcze kilku, których nie przyjęły obydwie strony.
Kiedy przeciwnik użył argumentu tego typu, o jakich piszemy (nieuczciwych), lepiej jest nie tyle wykazać jego pozorność, ale użyć podobnego argumentu, który postawi przeciwnika w gorszej pozycji niż gdybyśmy wykazali pozorność jego argumentu.
Podać to, do czego przekonuje nas przeciwnik za petitio principii kiedy przekonuje nas do czegoś wątpliwego, spornego. Wydaje się to wtedy bardzo prawdopodobnym dla słuchaczy, bo widzą w tym także problem tak jak w głównym problemie dyskusji.
Opierać się tak długo argumentacji przeciwnika, nie uznając jej, aż rozszerzy je poza granice prawdy, tak że łatwo obalimy taki argument. Powstaje wtedy wrażenie, że obaliliśmy główny argument.
Argumentum ad auditorem – jeżeli ktoś dobrze zna się na rzeczy, może użyć argumentu sprzecznego z prawdą, wiedząc, że nikt ze słuchaczy nie jest na tyle zorientowany w materii, aby to zauważyć.
Dywersja: Widząc, że zaczynamy przegrywać, rozpoczynamy mówić zupełnie o czymś innym, jak gdyby to było argumentem przeciwnym (bezczelne, kiedy nie dotyczy to w ogóle tematu dyskusji).
Argumentum ad verecundiam: Używać zamiast argumentów odwołań do autorytetów, szczególnie tych, którzy są powszechnie szanowani, w razie potrzeby przekręcając lub fałszując cytaty. Słabość: Jeśli przeciwnik jest dobrze zorientowany, może to wykazać lub podać inny autorytet mający inne zdanie w tej kwestii.
Jeśli jest się bardzo szanowanym przez słuchaczy, można powiedzieć "przechodzi to moje słabe możliwości pojmowania" – w ten sposób słuchacze, którzy nas szanują, uznają że jest to jakiś nonsens.
Kiedy twierdzenie przeciwnika podobne jest do jakiejś herezji, błędnej nauki, ktoś może przyczepić mu etykietkę nazywając ją spirytualizmem, idealizmem itp.
Powiedzieć, że w teorii to ładnie wygląda, ale praktyka pokazuje inaczej. (Jak gdyby teoria czegoś nie uwzględniała).
Zadać pytanie związane z tematem, na które przeciwnik nie będzie w stanie odpowiedzieć i w ten sposób przekonać wszystkich, że mamy rację.
Argumentum ab utili: Zadziałać na wolę, a nie na rozum – kiedy uda nam się przekonać, że korzystniej dla wszystkich (a przynajmniej słuchaczy, zwolenników), żebyśmy przyjęli nasze rozwiązanie (choćby było ono zupełnie błędne), będą chcieli bardziej przychylić się do naszej argumentacji.
Sprawić przez potok bezsensownych słów (pozornie wyglądający dobrze, z poważną miną), że przeciwnik pogubi się, uznając je za najważniejszy argument tezy. Działa szczególnie wtedy, gdy przeciwnik udaje, że wszystko zrozumiał.
Jeśli przeciwnik ma rację, ale użył błędnej argumentacji, obalić argument, uznając, że obaliliśmy całą tezę. Jest to jedna z najpowszechniej używanych metod erystycznych.
Argument ostatni – ad personam: Widząc, że przeciwnik jest mocniejszy, atakować go osobiście, obrażać lub w jakikolwiek sposób porzucać prawdziwy przedmiot sporu.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Erystyka
[/quote]
whiskeyprint1
Posty: 2482
Rejestracja: ndz paź 18, 2009 6:44 am

Re: zenujacy spektakl

Post autor: whiskeyprint1 »

A dla mnie to oznacze tylko tyle,że "kultura chrześcijańska" miała samo w sobie tak niewiele,iż musiała
kraść z innych kultur aby się "uzupełnić".
A świadczy to tylko i wyłącznie o takich samych korzyściach,jakich doznaje każdy złodziej z przywłaszczenia sobie cudzej własności.
-----------------------------------------------------------------------
a ja nazwe to troche inaczej - kontynuacja
naturalnie - trzeba pomyszkowac troche po mezopotanii - egipcie by dojsc ze drugie jest to pierwsze - lekko przekrzywione ku wygodzie i dla korzysci wlasnej

o tyle latwiej przychodzi to tak nazwac ze potrafie operowac (i powolac sie - moze nawet udowodnic) ze na tym polu ktore jest mi bliskie nie ma niczego nowego - wszystko co do tej pory zrobione jest kopia niezliczonej ilosci kopii - wiem ze trudno dowiesc komus (kto problemu nie rozumie) ze obrzydliwa mona lisa jest aktem dalekiej kontynuacji przepieknych obrazow z grot altamira cza lasceau a wspolczeni "artysci-rzezbiarze kopiuja male etruskie figurki - wszyscy sadza ze "upiekszaja i naprawiaja nature" - wszystko juz bylo - schoenbergi kopiowali naturalne dzwieki sadzac ze nadaja im "nowego ducha" - mondriany kopiowaly grecka ornamentyke - a mazacze kopiuja malpie malarstwo - jeden wielki szajs nowoczesnosci ktora zawsze jest prawdziwa w momencie kiedy sie ja realizuje - smietniki maja duza pojemnosc

ze religia jest suma zwyczajow liturgicznych sciagnietych gdzie sie da - jako kompilacja elementow roznych kultur - sama bedac czastka kultury i z wiara nie ma kompletnie nic wspolnego - jest oczywistoscia ktora stawia ja na rowni z balwochwalczymi rytualami tych ktorych za bawochwalstwo gani

co nam to daje - oczywiscie poczucie tradycji (zydowskiej - do tego nie wolno sie przyznac - wyklucza z kosciola) - wprowadzenie pieknych ludowych zwyczajow lokalnych ktorych potrzebuje gromadnosc wszystkich "religii" bo kazdy zwaczaj ma swe zrodlo u podstaw narodow a nie u boga
alohilani
Posty: 2653
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:34 pm

Re: zenujacy spektakl

Post autor: alohilani »

To zrozumiale, Pipek.

Dziekuje, milego swiatecznego czasu:)

I Aloha, a jakze!

:)
tekajot
Posty: 2043
Rejestracja: wt lis 16, 2010 7:02 am

Re: zenujacy spektakl

Post autor: tekajot »

ze religia jest suma zwyczajow liturgicznych sciagnietych gdzie sie da - jako kompilacja elementow roznych kultur - sama bedac czastka kultury i z wiara nie ma kompletnie nic wspolnego - jest oczywistoscia ktora stawia ja na rowni z balwochwalczymi rytualami tych ktorych za bawochwalstwo gani

co nam to daje - oczywiscie poczucie tradycji (zydowskiej - do tego nie wolno sie przyznac - wyklucza z kosciola) - wprowadzenie pieknych ludowych zwyczajow lokalnych ktorych potrzebuje gromadnosc wszystkich "religii" bo kazdy zwaczaj ma swe zrodlo u podstaw narodow a nie u boga

________________________________________________________________________________

Wynikałoby z tego że Pismo Święte Nowego Testamentu jest zlepkiem różnych kultur i tradycji różnych plemion, szczepów, gmin, zborów i narodów.

Już Jan Pawel II określił wyznawców judaizmu jako naszych "starszych braci w wierze". Za bardzo mi to nie odpowiada, zbyt duże są róznice. Przede wszystkim ci "starsi' uważają się także za "mądrzejszych", niejednokrotnie traktując chrześcijan z góry przez dawanie im pouczeń w kwestiach religijnych.
ODPOWIEDZ