Zaduma losu i stres etosu.

Miejsce do publikacji twórczości własnej uczestników Forum (poezja, próby literackie i inne).
almagus
Posty: 5596
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:36 pm

Re: Zaduma losu i stres etosu.

Post autor: almagus »

Nowy rok spokojny, byle z wiarą nie do wojny.

Miłość i serdeczność.
Ogłoszono na wieczność.
Z dziewicy narodziny.
Rodzinnie obchodzimy..
I tak w wierze postępowy.
Wszelkie waśnie ma głowy.
Tysiąc lat temu koniec świata.
German, Słowianin się brata.
Jak nieco później Indianin.
Stał się człowiekiem poganin.

Miłość i serdeczność.
Uczony patrzy w wieczność.
W skrócie taki słowian MiŚ.
Berlin stolicą Unii od dziś.
Nie chcą misia przytulanki.
Wiszą u parafii klamki.
Tam ustala co dostanie.
Co się z twymi dziećmi stanie.
Tam jest cesarz, śpiewaj jemu.
Okop, krew więc niejednemu.

Nieś nadzieję w przerwie bitwy.
Ku zwycięstwu czarnej sitwy. (dwuznaczne)


http://www.youtube.com/watch?v=mlYr0_7I7OA
http://www.youtube.com/watch?v=MvuzGIZeNGU
uQ


http://www.youtube.com/watch?v=p05E_ohaQGk
godzilla
Posty: 14353
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: Zaduma losu i stres etosu.

Post autor: godzilla »

tym postem almagus porownuje szefa polskiej opozycyjnej partii do zbrodniarzy hitlerowskich... za co powinien byc wywalony z forum... polskiego
almagus pisze:Użyj mocy krzyża, przed nim kark się poniża!

Zadajesz mi pytanie!
Od krzyża są kościoły?
Co znaczy krzyż na ścianie?
Co znaczy sam krzyż goły?

Krzyż i haki prezesa
To razem hakenkreuz.
Wystarczy zdjąć Chrystusa.
Do Gniezna biskup Reichsdeutsch.

Na krzyżu ofiary fotka.
Podmiana Chrystusa króla.
Modlitwy niesie idiotka.
Wawel sprawcę przytula.

Ich „tak mi dopomóż Bóg”.
Dominacją Krzyżaków.
Majątek u księdza nóg.
Kościół władzą Polaków.

Pochód prowadzą sutanny.
Nasza jest władza świecka.
Zabij w śpiewie hosanny.
Na pałac, premiera wycieczka.

W sejmie oni są z bogiem.
W czyim imieniu posłują?
Gdy świecki dla nich wrogiem.
Jak klecha chce głosują.

Bóg ten z małej litery.
Niezborny jak ustawy.
Pazerny i nieszczery.
Zdolni jak bóg łaskawy.

Gdy „Got mit uns” na klamrach.
Wirówki związków uranu.
Lebensraum na ofiarach.
Marsz wiernych Watykanu.

2011-11-10 almagus
http://talk.polonia.net/viewtopic.php?f ... 6&start=30

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 21258.html
Chrzanowski: Zawsze słucham, którzy posłowie mówią "tak mi dopomóż Bóg"
psm, IAR
10.11.2011 aktualizacja: 2011-11-10 08:16
kto wyzwolił ten obóz.jpg
kto wyzwolił ten obóz..jpg
kto wyzwolił ten obóz...jpg
godzilla
Posty: 14353
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: Zaduma losu i stres etosu.

Post autor: godzilla »

kazdy wierszyk almagusa mozna sobie roznie interpretowac...
tutaj widze nienawisc do Niemiec na przyklad (czerwony kolor)...

tu widze nawolywanie do krwawej wojny (niebieski)
ogolnie to ta tworczosc sprawia wrazenie ze tworzyl to czlowiek chory... na glowe...

almagus pisze:Nowy rok spokojny, byle z wiarą nie do wojny.

Miłość i serdeczność.
Ogłoszono na wieczność.
Z dziewicy narodziny.
Rodzinnie obchodzimy..
I tak w wierze postępowy.
Wszelkie waśnie ma głowy.
Tysiąc lat temu koniec świata.
German, Słowianin się brata.
Jak nieco później Indianin.
Stał się człowiekiem poganin.

Miłość i serdeczność.
Uczony patrzy w wieczność.
W skrócie taki słowian MiŚ.
Berlin stolicą Unii od dziś.Nie chcą misia przytulanki.
Wiszą u parafii klamki.
Tam ustala co dostanie.
Co się z twymi dziećmi stanie.
Tam jest cesarz, śpiewaj jemu.
Okop, krew więc niejednemu.

Nieś nadzieję w przerwie bitwy.
Ku zwycięstwu czarnej sitwy
.
(dwuznaczne)


http://www.youtube.com/watch?v=mlYr0_7I7OA
http://www.youtube.com/watch?v=MvuzGIZeNGU
uQ


http://www.youtube.com/watch?v=p05E_ohaQGk
almagus
Posty: 5596
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:36 pm

Re: Zaduma losu i stres etosu.

Post autor: almagus »

Powyżej jest ślad po przerwaniu swobody wypowiedzi, ale temu "szwajsu" to szkalowanie Polski jest dopuszczone, więc zmuszony jestem czasami coś NAPISAC, BO SIĘ JUŻ OPIĆZYCJA CZAI!

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,1090 ... 5&send-a=1

Pacjencie zdolnych lekarzy jest może 25%, reszta to archaiczne rzemiosło, co krzyż zawiesi i niech opatrzność leczy, a ludzie wierzą i płacą.
natomiast ci co potrafia poszukac po substancji czynnej, jej działaniu w internecie dopiero poznaja niekompetencję rzemiosla.
skoro lekarz udaje, ze nie wie kto ma zniżkę, a zna pacjenta od lat, emeryta, dziecko to walić takiego w ryj i szukac lepszego lekarza z powołania i będacego na bieżąco.
Zbyt często się zdarza, że pacjent sam sugeruje leczenie, umierajacy po lekach na odczep się i nastepny!


Ubędzie z życia na skutek tych tycia.

Będzie gorzej.
Mały kurdupel zapuszcza singielki.
Będzie drożej.
Wezwie do buntu, będzie wielki.

Będą Chiny.
Kurdupel będzie gwiazdą mało.
Smród zadymy.
Nazikatolszambo wylało.

Kara śmierci.
Kurdupel pierwszego zetnie.
„Ojciec” wwierci.
Paprawo i Święci świetnie.

Strach przemyka.
W bruk stuka krzyż podkutych wiarą.
Nocą znika.
By stać się kurdupla ofiarą.

Godło grobu.
Poletko pana boga sługi.
Wiara żłobu.
W imieniu sług boga długi.

Mimo gorzej.
Mimo nienawiści miłości.
Mimo drożej.
Pazernych na śmietnik próżności!

Aż pełne gacie, aż podżegacie!

2012-01-02 almagus

http://www.youtube.com/watch?v=R2qvHVnoGYg

http://www.youtube.com/watch?v=QCnneFzXhmc

http://www.youtube.com/watch?v=7fv07J69gDo
budowa.jpg
budowa.jpg (24.43 KiB) Przejrzano 9269 razy
krzywo już było- Ząbkowice Sl.jpg
krzywo już było- Ząbkowice Sl.jpg (20.42 KiB) Przejrzano 9269 razy
wiara się ma.jpg
wiara się ma.jpg (12.47 KiB) Przejrzano 9269 razy
godzilla
Posty: 14353
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: Zaduma losu i stres etosu.

Post autor: godzilla »

i jak zwykle, sierpem i mlotem w opozycje...
ludzi przez to mniej umrze, tych ktorych nie bedzie stac na leczenie w tuskolandii...

a mozna by przeciez inaczej,np. tak jak w Szwajcarii... tutaj farmaceutom lata kolo gwizdka czy recepta bedzie swistkiem papieru wielkosic paczki papierosow czy tez bedzie to plachta wielkosci A4.... ide sobie z tym do apteki, oddaje i.... odbieram lekarstwa... bez wyciagania grosza z kieszeni czy karty kredytowej... jesli jest to apteka gdzie sie wczesniej zarejestrowalem to nie musze nawet pokazywac legitymacji ubezpieczeniowej, jesli mi sie zachce kupic lekarstwa gdzie indziej to cala procedura rejestracji w nowej aptece trwa ze trzy minuty...

potem za pare tygodni dostaje podliczenie z kasy chorych... i musze zaplacic 10% od wartosci lekow...

no ale takie rozwiazanie jest za skomplikowane dla rzadow i nierzadow meczacych Polske i Polakow od dwudziestu paru lat.... lepiej gnoic Polakow i skazywac ich na smierc...
almagus
Posty: 5596
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:36 pm

Re: Zaduma losu i stres etosu.

Post autor: almagus »

Z nauką przetrwania, krzyż i kazania.

Na skutek słonecznej ekliptyki.
Jesteśmy bliżej centrum galaktyki.
Dochodzi silny wpływ czarnej dziury.
Szybciej się grzeje, kurczy niektóry.
Podatność szczególna prawdziwej nacji.
Dającej suto na skurcz grawitacji.
Wystarczy biblia zmniejszonym rozumom.
Opatrzność boskich tłumaczona tłumom.
Wiedza i nauka króluje wszędzie.
Wskaźnik grawitacji wisi w urzędzie.
Ramię pionowe kurcząc się jest grubsze.
Poziome ramię wraz cieńsze, coś dłuższe.
Chuda figurka robi się opasła.
Nadzieja na lepsze jakby nie zagasła.
Przez dalszą grawitację powstaje plus.
Nadmierny wzrost doprowadza do minus.
Utożsamiany z nadzieją powstania wzwyż.
Wraz ze zmartwychwstaniem odtwarza się krzyż.
W cyklu galaktycznym ewolucja życia.
Nacja namaszczona godna odkrycia.
Przetrwalnikowce, dinozaurów droga.
Przejście do naczelnych, odtworzenie boga.

2012-01-03 almagus

Głupotą jest wiązać wypowiedź z rasizmem.
To chyba tylko chamstwo, chamstwem oddane
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 08376.html

"Pełno tu pier*** Polaków". Za rasistowski incydent Brytyjce grozi pół roku więzienia
Iwona Kadłuczka
03.01.2012 , aktualizacja: 03.01.2012 17:00

Na granicy Prus.
Stoszowice, g.Sowie.jpg
Stoszowice, g.Sowie.jpg (25.99 KiB) Przejrzano 9239 razy
Stoszowice,g.Sowie.jpg
Stoszowice,g.Sowie.jpg (21.58 KiB) Przejrzano 9239 razy
G. Sowie z fortu Ostróg.jpg
G. Sowie z fortu Ostróg.jpg (24.74 KiB) Przejrzano 9239 razy
almagus
Posty: 5596
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:36 pm

Re: Zaduma losu i stres etosu.

Post autor: almagus »

Forty Prus.
Srebrna Góra fort  Donjon.jpg
Srebrna Góra fort Donjon.jpg (17.66 KiB) Przejrzano 9239 razy
Fort Ostróg.jpg
Fort Ostróg.jpg (28.21 KiB) Przejrzano 9239 razy
Srebrna Góra fort Donjon.jpg
Srebrna Góra fort Donjon.jpg (19.51 KiB) Przejrzano 9239 razy

http://www.lokalna.com.pl/main.php?act=czyt&artid=18891
Fragment książki Altera Wienera "From A Name to A Number", w którym opisuje swój pobyt w obozie Blechhammer

Kiedy imię stało się numerem


Bohaterem tego tekstu jest Alter Wiener. Polski Żyd, który w czasie II wojny światowej, w wieku zaledwie 15 lat, został deportowany do obozu ciężkiej pracy przymusowej Blechhammer koło Sławięcic. Doświadczył tam katorżniczej pracy, głodu, bicia i upodlenia. Swoje wojenne wspomnienia opisał w książce "From A Name to A Number"("Od imienia do numeru") wydanej w Stanach Zjednoczonych. Nie ma polskiego wydania tej książki. Autor zgodził się opublikować jej fragment w "Lokalnej". Przetłumaczył go Edward Haduch, członek Stowarzyszenia Blechhammer 1944.


Bohaterem tego tekstu jest Alter Wiener. Polski Żyd, który w czasie II wojny światowej, w wieku zaledwie 15 lat, został deportowany do obozu ciężkiej pracy przymusowej Blechhammer koło Sławięcic. Doświadczył tam katorżniczej pracy, głodu, bicia i upodlenia. Swoje wojenne wspomnienia opisał w książce "From A Name to A Number" ("Od imienia do numeru") wydanej w Stanach Zjednoczonych. Nie ma polskiego wydania tej książki. Autor zgodził się opublikować jej fragment w "Lokalnej". Przetłumaczył go Edward Haduch, członek Stowarzyszenia Blechhammer 1944.aAltera Wienera poznałem zaledwie miesiąc temu i chociaż jest to tylko znajomość przez internet, wielce ją sobie cenię. Wymieniliśmy w ciągu tego krótkiego czasu wiele e-maili. Z tej korespondencji wyłania się człowiek okrutnie doświadczony przez życie, ale jednocześnie, na przekór temu, ciepły, otwarty i serdeczny.
Alter urodził się w 1926 roku w Chrzanowie, w rodzinie polskich Żydów. Po inwazji Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 roku świat, w którym dorastał, z dnia na dzień się zawalił. 11 września jego ukochany ojciec został zamordowany przez Niemców podczas masowej egzekucji w Trzebini. W czerwcu 1942 roku, po likwidacji getta w Chrzanowie, w wieku zaledwie 15 lat, został deportowany do obozu ciężkiej pracy przymusowej Blechhammer koło Sławięcic.
Przeszedł przez trzy kolejne obozy i jako jednemu z nielicznych udało się przeżyć. Wolność odzyskał 9 maja 1945 obóz, kiedy wojska sowieckie wyzwoliły obóz Waldenburg (Wałbrzych), w którym przebywał. Ważył wtedy niecałe 40 kilogramów.
Dziś, mimo 85 lat, jest wciąż aktywny. Jeździ z odczytami po różnych zakątkach Stanów Zjednoczonych i opowiada historię swojego życia. Spisał ją w książce, której rozdział dotyczący jego pobytu w obozie Blechhammer przedstawiamy.

Blechhammer - Zwangsarbeitslager für Juden (Obóz pracy przymusowej dla Żydów)

Po męczącej podróży dotarliśmy do Blachowni, około 47 mil od Auschwitz. Byłem głodny, spragniony, brudny i wycieńczony. Na powitanie jeden ze strażników "przywitał" mnie ciosem w twarz, bo uznał, że nie poruszam się dostatecznie szybko. Byłem potwornie przerażony! Błagałem strażnika o wodę, by zaspokoić pragnienie, lecz on odwzajemnił się kolejnymi ciosami, by zaspokoić swe sadystyczne żądze.
Niedawno zbudowany obóz otoczony był wysokim płotem z drutu kolczastego. Karabiny maszynowe na wieżach strażniczych wycelowane były w 1500 żydowskich zesłańców z Chrzanowa i pobliskich miejscowości. Nie było tam żadnych ścieżek, żadnych drzew ani krzewów, nawet jednego źdźbła trawy, tylko żwir i kamienie pomiędzy rzędami drewnianych baraków.

Mój brat Szmul żyje!

W drugim dniu pobytu w Blechhammer pewien więzień, którego znałem z Chrzanowa, zapytał mnie: "Czy wiesz, że twój brat Szmul jest tutaj?". Byłem zaskoczony i jednocześnie podekscytowany spotkaniem z bratem. Szmul w ciągu ostatniego roku postarzał się, jakby przybyło mu dziesięć lat - zupełnie nie przypominał tego pełnego wigoru mężczyzny, którego znałem wcześniej. Obaj ucieszyliśmy się z tego spotkania. Mimo że mój brat pogodził się ze swym losem, był pełen obaw, czy ja w tak młodym wieku będę w stanie przetrwać w takich brutalnych warunkach, których on doświadczał, będąc w niewoli już rok.
W Blechhammer przydzielono mi wąską pryczę, w środku trzypoziomowego, drewnianego łóżka. Nie było najgorzej w porównaniu z innymi obozami, jak na przykład Auschwitz, gdzie pięć osób było ściśniętych na jednej pryczy szerokiej na metr. Nie było tam żadnych materacy, pościeli ani poduszek, tylko słoma i szorstki koc. Osiem takich łóżek zajmowanych przez 24 mężczyzn było upchanych w izbie o wymiarach 4 na 6 metrów. Nie było mowy o odrobinie prywatności, chyba tylko we własnych myślach.

Bogaci i biedni

W obozie przebywali więźniowie w wieku od 16 do 60 lat. Byli wśród nich bogaci i biedni, religijni i niewierzący, erudyci i ignoranci, mędrcy i głupcy, znamienici i plebejusze, opanowani i drażliwi. Byli kupcy, biedni rzemieślnicy i uczniowie, jak ja sam. Wszyscy doświadczaliśmy cierpień, wycieńczenia, a często śmierci. Nie takiej po prostu, zwyczajnej, ale śmierci w poniżeniu.
Wieczorami odbywały się, ciągnące się w nieskończoność, apele. Byliśmy zmuszeni do stania na zewnątrz, często na mrozie lub w deszczu. W końcu kładliśmy się spać zupełnie wycieńczeni. Nocami lęk i trwoga nie pozwalały nam spać. Gdy przemijała ciemność nocy, nastawała ciemność dnia wypełnionego katorżniczą pracą.
Nie było miejsca ani czasu na zżycie się z sobą czy koleżeństwo. Atmosfera była przepełniona uczuciem bezsilności. Nikt nie był w nastroju do opowiadania czy nawet słuchania dowcipów. Dowcipnisie i wesołkowie zamilkli. Nie było czasu na medytacje i rozmyślania. Trudno było znaleźć kogoś, komu można by się było wyżalić. Czułem się jak samotnik wśród samotników. Moim jedynym i nieustannym towarzyszem był strach. Mahatma Gandhi powiedział: "Tam gdzie jest miłość, jest życie" - w obozie nie było ani jednego, ani drugiego...

Pełna wersja artykułu dostępna jest na łamach drukowanej "Lokalnej". Zapraszamy do kiosku!



Tłumaczenie: Edward Haduch

dodane: 2011-11-28 22:25:52
"Nowa Gazeta Lokalna" nr 47 (642)

http://talk.polonia.net/viewtopic.php?f ... 6&start=40
http://talk.polonia.net/viewtopic.php?f ... 6&start=60
almagus
Posty: 5596
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:36 pm

Re: Zaduma losu i stres etosu.

Post autor: almagus »

Żegnam!
godzilla
Posty: 14353
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: Zaduma losu i stres etosu.

Post autor: godzilla »

almagus pisze:Użyj mocy krzyża, przed nim kark się poniża!

Zadajesz mi pytanie!
Od krzyża są kościoły?
Co znaczy krzyż na ścianie?
Co znaczy sam krzyż goły?

Krzyż i haki prezesa
To razem hakenkreuz.
Wystarczy zdjąć Chrystusa.
Do Gniezna biskup Reichsdeutsch.
hakenkreuz bo Polacy chca o sobie decydowac?
Polacy wobec ciebie to faszysci... a ci, ktorzy Polske sprzedaja to "patrioci"....

zegnaj wiec... twoja tworczosc byla jak dla mnie zbyt antypolska...
alohilani
Posty: 2653
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:34 pm

Re: Zaduma losu i stres etosu.

Post autor: alohilani »

A ja to inaczej odbieram.

Tak nie mozna, az tak personalnie, zmyslac cuda i pisac cuda o kims kogo tak naprawde sie nie zna jednynie dlatego, ze ma inne zdanie na konkretny temat.
Tu malo ludzi sie odzywa, ale zapewne wiekszosc czyta i umie wysnuwac wlasciwe dla siebie wnioski.
Nie pisza, poniewaz po co im czytac potem bzudr pisanych pod swoim adresem wciagajac w to genealogie.
Raz napisana i powtarzana bzdura i nieprawda moze stac sie dla niektorych prawda.

A tak nieduzo potrzeba, aby kulturalnie dyskutowac (jak np. nikita z whp, powtarzam: z whp) i aby to forum kwitlo.
Moze sie zdarzyc, ze administracja sie zdenerwuje i to forum zamknie.
Juz tak bylo.
A po co?
Ja jestem na "koncu swiata" i chce miec lacznosc z innymi Polakami nawet przez czytanie, bo na tym "zadupiu" nie mam zadnej. I mnie to forum jest potrzebne. Ja lubie Was wszystkich, poniewaz kocham wszystkich ludzi, moich wrogow takze, choc nie mysle ze mam takich. I rozumiem Was doskonale, ale nie tedy droga, nie w atakach osobistych roznego rodzaju.
Do Godzilli. Odnosnie Galwasa to ja mam takie zdanie dokladnie jak Marycha. Jego pisanie, ktore sobie bardzo cenie ze wzgledu na tresc i sposob, jego przekore nalezy tak potratowac symbolicznie jak to twoje slynne "strzelanie w kolanko".
Zelzyjcie koledzy, troche kultury w dyskusji nie zaszkodzi, a pomoc moze wiele.
Polak Polakowi nie musi sobie skakac do oczu.
A zawoalowane symbolika pisanie moze bardziej bolec niz np. uzycie zwyklego popularnego slowa ...uj.
Nie ulega najmniejszej watpliwosci, ze o wielu sprawach, o ktorych pisze Godzilla wiadomo od lat. O rozgrabieniu majatku narodowego budowanego przez lata, wykupieniu go za przyslowiowe zlotowki przez ludzi przy "zlobie" i sprzedaniu ich za wielkie zagranicznym inwestorom. Tego nie da sie juz odwrocic, ale o tym tez nie mozna zapomniec. Najlepszym przykladem jest wielki zaklad przemyslowy w moim rodzinym miescie w Polsce. Nie bede dyskutowac na temat polityki i ukladow w obecnej Polsce, poniewaz ich nie sledze.
Prosze tylko, dyskutujcie bez uprzedzen, kulturalnie, itd. Przdstawcie swoj poglad, za i przeciw, wysluchajcie drugiej strony, pomyslcie, zastanowcie sie, nie skaczcie sobie do oczu, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. To jest mozliwe, ale tego trzeba chciec. Trzeba spojrzec na drugiego dyskutanta ponad roznica pogladow, bo on ma prawo miec inne zdanie i trzeba je uszanowac.

A z tymi zyczeniami od prezydenta US to moja sasiadka wlasnie podobne dostala z okazji 100 lecia urodzin, babcia cieszyla sie jak male dziecko i trzyma je w eksponowanym miejscu, nawet chciala abym jej to sfotografowala, to wysle swojej rodzinie.

Z serdecznym pozdrowieniem
i
Aloha, a jakze!
ODPOWIEDZ