Godzilla, vicisti.

O wszystkim i o niczym nocne Polaków rozmowy.
godzilla
Posty: 14378
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: Godzilla, vicisti.

Post autor: godzilla »

panie reflex...

a co jesli jedna strona dyskusji ma racje a druga jej nie ma?
czy ten kto wie ze ma racje musi zawsze ustepowac, uwazac druga strone za glupka i mu Z TEGO TYLKO POWODU ustepowac?

ZAWSZE ustepowac?

to czemu maja sluzyc dyskusje jako takie w ogole?

powiedzmy ze jedna strona oslepiona propaganda widzi ze swiat jest piekny i to w co drugim poscie deklaruje...

powiedzmy ze druga strona WIE o tym ze swiat nie jest piekny i probuje pierwszej stronie to pokazac...

powiedzmy ze dzieje sie to NA TYM forum...

co wtedy???
alohilani
Posty: 2653
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:34 pm

Re: Godzilla, vicisti.

Post autor: alohilani »

Nie wiem jak inni, ale mnie się wydaje, że bardziej skutecznie można obrazić pisząc "ale z Ciebie dochtór" niż "ale z Ciebie dupek". Jak zwykle, kontekst decyduje o wszystkim.
Zgadza sie, "dupek" zapewne mniej boli.

A mnie sie wydaje, ze jakby tych "20 Ways to Get Good Karma" Dalai Lama wziac sobie do serca choc troche, to mozna byloby siebie zmienic, a tym samym zmienic sposob dyskusji. To nie sa bzdury, choc pisza tu takze ludzie nie szanujacy Dalai Lama i nasmiewajcy sie z niego. Jesli nie wziac do serca to pod wnikliwa rozwage, poniewaz znajduje sie w nich wielka madrosc.
To dotyczy rowniez mnie samej.
To forum nie potrzebuje mocnego psychologa, rozni psychologowie roznie, a czasem diametralnie roznie podchodza do pewnych zagadniem.
I "zaczynac od siebie" to podstawa, a nie utopia!
Agnieszka wie o czym pisze, z tego co pisala na Salonie Nowojorskim przeszla przez pewna droge duchowa (temat Dalai Lama i dyskusje pod nim ).

Podam przyklad. Jest ksiazka pewnej autorki "Toxic parents", ktora zaleca wywalenie wszystkiego "na stol" rodzicom za to co sie od nich doswiadczylo i rozliczenie ich z tego w swoim doroslym juz zyciu. Czasem sa to niewybaczalne wydawaloby sie sprawy, np. molestowanie. Jesli sie to zrobi, nic dobrego sie nie stanie, poniewaz samemu sie nie pomoze (krotkie ujscie emocji), a stosunki z rodzicami pozostana zadne lub bardzo napiete. Nie musza to byc rodzice, to tylko przyklad. Inna metoda jest wybaczenie im poprzez powiedzenie im tego, napisanie jesli nie moze znalezc sie kontaktu lub ktos nie zyje. Chodzi po prostu o wybaczenie, a robi sie to dla siebie glownie. Wtedy oddaje sie to co sie od nich dostalo w przeszlosci Bogu (Sile Wyzszej od nas, moze byc Wszechswiat dla niewierzacych, itd.). To nie dzieje sie autmatycznie.

Inny przyklad. Ludzie placa setki dolarow za pojscie do psychologa czy psychiatry, ktory mowi ze aby pomoc sobie nalezy wyrzucic zlosc, fizycznie, wykrzyczec sie i pobic jakas rzecz stala, ale to jest tylko tymczasowe, poniewaz kiedy sie zobaczy osobe, wobec ktorej ma sie zlosc, emocje wracaja i znowu trzeba isc do psychologa i placic. Wybaczenie jedynie daje spokoj, ze kiedy spotkamy osobe, ktora nam wyrzadzila jakas krzywde nie mamy zadnych zlosci, zero emocji i wtedy wiemy, ze jej wybaczylismy. To nie dzieje sie samoczynnie, nad tym trzeba pracowac. Ponadto oszczedza nasza kieszen.
Wybaczamy ponad wszystko, poniewaz to czyny tej osoby sprawily, ze czulismy sie tak, jak czulismy sie, nie sama ta osoba. Tak naprawde to my tej osoby nie znamy, jego/jej pobudek, itd. To nie jest latwe, ale mozliwe. Czynimy to dla samych siebie, dla wlasnego spokoju.

Czy zauwazyliscie kiedys, nie tak wcale dawno, ze jedyna osoba, ktora odpowiedziala na czyjes pytanie na forum byla ta osoba, pod adresem ktorej pisalo sie rozne zakamuflowane zlosliwosci przy kazdej nadarzajacej sie okazji, nie mogac wybaczyc konstruktywnego zaangazowania w pewien bardzo drazniacy temat sprzed kilku lat? Ta osoba potrafila sie wzniesc wyzej i pomimo tych zlosliwosci odpowiedziec, kiedy padlo interesujace pytanie. Ktos nie rozumiejacy glebi tej madrosci powie, o to jest obluda! Nic podobnego. To jest wyjscie ponad roznice zdan i zlosliwosci tej pierwszej, to jest wybaczenie tego i przejscie do porzadku dziennego, przejscie do normalnej dyskusji.

Tylko wytrawala praca czlowieka nad samym soba, nad jego wnetrzem, moze dac rezultaty.
I to nie sa bzdury przeze mnie wymyslone, to podstawa madrosci przekazywanych przez wieki przez duchowych nauczycieli (w tym przez Jezusa) z pokolenia na pokolenie.

Tak to wyglada z mojego i nie tylko punktu widzenia.

Ja wciaz pracuje nad soba, aby to co powinnam wybaczyc mogla wybaczyc do konca, poniewaz to moze wracac czasami w o wiele lzejszej postaci, ale moze wracac..., aby wybaczyc samej sobie i innym w moim zyciu.
pipek
Posty: 2814
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:31 pm

Re: Godzilla, vicisti.

Post autor: pipek »


we are the best,
so screw the rest,
we do as we damn well please,
until the end - THE FORUMIANS,
defenders of anarchy
marycha
Posty: 751
Rejestracja: ndz mar 28, 2010 3:51 pm

Re: Godzilla, vicisti.

Post autor: marycha »


Witam Cie Refkexie jak zawsze.....
Napisales tak jak Ty to widzisz i przyjmuje jako dobra rade i szanuje ale nie moge powiedziec, ze sie z tym zgadzam. Jak zauwazyles ja nikogo nie oskarzam, ze ktos przez kogos odszedl, bo mnie to smieszy. No ale skoro sie uparles i nadal drazysz ten temat, pozwol ze wyraze swoja opinie i jak ja to widze. Celowo nie rozbijam Twojego postu na czlony bo traci to sens. Odpowiem na tekst zaznaczony na niebiesko.
Dlaczego zwracasz sie ciagle do mnie Was, wasze i co to znaczy, ze stosuje metode kliki? Nie rozumiem, bo whp twierdzi, ze uprawiam reflexjonizm, reflexsomanie wiec jak sie to ma do kliki z Godzilla, do tego whp twierdzi, ze ja pisze ostro podobnie do Galwasa tylko w druga strone. Rozumiem, ze Ty Reflexie i ja no i Galwas to klika. Co ma do tego Godzil? Badz konsekwenty. Mowy nie ma zebym dala sie wciagac do jakiejkolwiek kliki. Mam podobne poglady polityczne z Godzilla, Ty zgadzasz sie z tymi ktorzy mysla inaczej. Czy to masz na mysli?
"...kocham Godzile i chocby..."Reflexie, czy Ty czasem sie zastanawiasz co piszesz? Moze przypomne, bylam jedyna na tym forum, ktora liczac na milosierdzie Godzilli, ze mnie nie schepie, zwracalam mu uwage, ze Whp nie jest faszysta, nie jest Niemcem, zeby nie przeklinal. Moze uszlo to Twojej uwadze, bo mnie nie schepal. Dolaczyla Aloha, ktora w niedlugim czasie osmieszyl i upokorzyl wlasnie Whp, na pewno z wdziecznosci.
".. z powodu brutalnych akcji odeszli...." Reflexie co zrobisz, jesli za chwile zglosza sie osoby, ktore odeszly z Twojego powodu. Zarzucal Ci whp, ze nawet ja odeszlam z Twojego powodu. To, ze odeszlo wiele osob przez Ciebie wyczytalam tu na forum. Wyczytalam rowniez, ze domagal sie usuniecia Ciebie z forum, liczac na poparcie innych. Troche mu przeszkodzilam wiec oberwalam ostro. Nie chcesz przyjac za fakt, ze odszedl przez Ciebie? Posunal sie za daleko i wyszlo Ty albo on. Nikt go nie poparl. Moze poczulabym sie tak samo. Pada pierwsze "....wsrod serdecznych przyjaciol, psy zajaca zjadly..." Nikt sie za Toba nie ujal.
Widzisz Ty whp-a traktujesz jak starszego pana z Dementia. Starsi ludzie z ta przypadloscia maja w zwyczaju pielegniarkom i pani doktor pokazywac nieustajaco to, czego juz nie powinni. Jedyna rada na to jest zalozenie dziadkowi dolna czesc pidzamy "tylem na przod" i po problemie. Tylko, ze ludzie chorzy nie wiedza gdzie sa, co robia i traca kompletnie orientacje. Sa po prostu chorzy. Wydaje Ci sie, ze jezeli przekrecisz fakty "tylem do przodu" to w koncu nic sie nie stalo, moze nawet Whp wroci. Nie martw sie wroci.
"Jezeli jestem naprawde przyyjacielem Godzilli..."
Jest takie powiedzenie Reflexie _ przyjaciele moich przyjaciol sa moimi przyjaciolmi...
a wrogowie moich przyjaciol sa moimi wrogami. Jak widisz pudlo! Jego wrogowie nie sa moimi wrogami i pracuje to w obie strony. Wcale mu to nie przeszkadza i mnie tez. Lacza mnie z nim wylacznie kolezenskie forumowe.... nie napisze stosunki bo jakis wiedzacy domysli sie, ze jestem z nim na pewno w ciazy.
Jezeli obrazilam Galwasa lub Nikite w ostatnim poscie, niech sami napisza, nie mow za nich bo nie wiesz. Wtedy przeprosze.
Przepraszam za przydlugi tekst, ale inaczej sie nie dalo. Mam nadzieje, ze Ci nie naublizalam. Napisalam swoja opinie.
marycha
Posty: 751
Rejestracja: ndz mar 28, 2010 3:51 pm

Re: Godzilla, vicisti.

Post autor: marycha »

Czy ktos zostal wyrzucony z tych, ktorzy pisza 14 lat?
Jezeli istotnie tak jest, to dlaczego przez tyle lat niszczycie to forum gryzac sie wzajemnie. To taki zwyczaj?
Zadam jeszcze jedno pytanie dla mnie wazne. Czy uwazasz, ze 14 lat uczestnictwa na forum to wazny argument zeby otrzymac specjalne przywileje i daje pelne prawo do obrazania innych uczestnikow?
Uwazam, ze wszyscy powinni to wiedziec. Ja tez pytam z troski o forum i z gory dziekuje za udzielenie mi informacji.
Pozdrawiam serdecznie
pipek
Posty: 2814
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:31 pm

Re: Godzilla, vicisti.

Post autor: pipek »

Czy uwazasz, ze 14 lat uczestnictwa na forum to wazny argument zeby otrzymac specjalne przywileje i daje pelne prawo do obrazania innych uczestnikow?
Dla niektórych to i owszem...

W takim samym stopniu jak 14 lat pierdzenia w bambus pozwala im się uważać za ekspertów od aromaterapii.
wielokropek
Posty: 278
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:48 pm
Lokalizacja: Dziki Zachod

Przepraszam

Post autor: wielokropek »

Przepraszam, ze pisalem. Rozne wyrazy.
Przepraszam, ze milczalem. Nazbyt wymownie.
Przepraszam, ze tu jestem.


wielokropek
tekajot
Posty: 2043
Rejestracja: wt lis 16, 2010 7:02 am

Re: Godzilla, vicisti.

Post autor: tekajot »

aloha pisze: Zgadza sie, "dupek" zapewne mniej boli.

A mnie sie wydaje, ze jakby tych "20 Ways to Get Good Karma" Dalai Lama wziac sobie do serca choc troche, to mozna byloby siebie zmienic, a tym samym zmienic sposob dyskusji. To nie sa bzdury, choc pisza tu takze ludzie nie szanujacy Dalai Lama i nasmiewajcy sie z niego. Jesli nie wziac do serca to pod wnikliwa rozwage, poniewaz znajduje sie w nich wielka madrosc.
To dotyczy rowniez mnie samej.
Dalaj Lama jest nie tylko przywódcą tybetańskiego narodu, jest dla nich przede wszystkim BOGIEM.
Czy przystoi prywódcy i BOGU, porzucać owieczki swoje za cenę uratowania swojej skóry i tworzenia "Karm"?

Kiedy Rząd II Rzeczpospolitej opuścił Polskę w 1939 roku do dnia dzisiejszego są tacy, którzy nie mogą im przebaczyć porzucenia narodu.
Całkiem nieźle sobie żyjacego na uchodźctwie Dalaj Lamę serwuje się nam jako przykład żyjącej mądrości którego słowa powinniśmy wyuczyć się na pamięć i według nich żyć.
Też chciałbym tak żyć jak on. Tak całkiem nieźle.
marycha
Posty: 751
Rejestracja: ndz mar 28, 2010 3:51 pm

Re: Przepraszam

Post autor: marycha »

Ja Ci wybaczam.

Fajnie, ze jestes :P
marycha
Posty: 751
Rejestracja: ndz mar 28, 2010 3:51 pm

Re: Godzilla, vicisti.

Post autor: marycha »

Mysle, ze na uchodzctwie moze wiecej zrobic dla swojego kraju. Madrosci mu nie brakuje i warto wedlug jego madrosci zyc.
Tylko, ze sie nie oplaca :lol:
ODPOWIEDZ