Albo czytasz bez zrozumienia albo masz zla wole. Zeby sie nie powtarzac:
Malino, kto daje zwierzetom prawo do opiekowania sie swoim potomstwem? Czy one pytaja o jakies prawa? Niektorzy twierdza, ze zwierzeta nie mysla. To skad to prawo? Odpowiedz sobie sama.
Czy samo zaplodnienie i urodzenie zalatwia prawa do wychowania - pytasz. Widocznie tak skoro zaplodniona in vitro po urodzeniu dziecka ma prawo go wychowywac to chyba bilogiczni rodzice tym bardziej, nie uwazasz? Szokuje mnie takie pytanie bo wydaje mi sie to tak naturalne i wlasciwe ze nie wiem co powiedziec. Kobieta, ktora urodzila doskonale zna uczucie nierozerwalnosci z dzieckiem, a Ty pytasz kto daje takie prawo? O czym Ty w ogole mowisz.
Pytasz dlaczego tyle dzieci oczekuje na adopcje i rodziny zastepcze i co by bylo dla nich lepsze.
Pomijajac wypadki losowe wiekszosc dzieci w domach dziecka to dzieci niechciane. Dlaczego sie tam znalazly moge Ciebie zapytac rowniez. Swoja opinie napisalam powyzej i nie jest to niedoskonalosc i usprawiedliwienie a zarzut i nie przekrecaj moich slow.
Powtorze jeszcze raz, chec posiadania dzieci przez gejow nie oznacza, ze powinni je posiadac. Mysle, ze na razie mowimy o checi gejow a gdzie w ty wszystkim jest dziecko i co jest dla niego dobre to juz osobny temat.
Nie trzeba sobie objasniac rzeczy oczywistych. Jezeli dwoje ludzi, mezczyzna i kobieta decyduje sie na zwiazek, chca byc rodzina, musza sie z tym liczyc, ze w tym zwiazku pojawia sie dzieci. Oczywiste.
Jezeli dwoje ludzi kobieta i kobieta lub mezczyzna i mezczyzna decyduja sie na zwiazek chca byc rodzina to musza sie z tym liczyc, ze dzieci nie bedzie no bo niby jak wiec musza sie bez tego obejsc. Nawet dzieci wiedza skad sie biora dzieci.
Jest to wybor swiadomy doroslego czlowieka.
Nie patrze niesprzyjajacym okiem na adopcje przez gejow, pytam tylko gdzie w tym wszystkim jest dziecko. Kto ustala, ze jest to dla niego dobre, tym razem pytam ja Ciebie.