marycha pisze:
Malino, kto daje zwierzetom prawo do opiekowania sie swoim potomstwem? Czy one pytaja o jakies prawa? Niektorzy twierdza, ze zwierzeta nie mysla. To skad to prawo? Odpowiedz sobie sama.
Czy samo zaplodnienie i urodzenie zalatwia prawa do wychowania - pytasz. Widocznie tak skoro zaplodniona in vitro po urodzeniu dziecka ma prawo go wychowywac to chyba bilogiczni rodzice tym bardziej, nie uwazasz?
Pozwoliłam sobie wrócić do tego tekstu marychy bo z wieloma twierdzeniami się nie zgadzam.
Jeśli samo zapłodnienie daje prawo do wychowania to otworzyłaś w tej chwili szeroko furtkę dla gwałcicieli czy im też nie odmówisz prawa do wychowania dziecka które płodzą?
Jeśli chodzi o metodę in vitro to ci
ludzie którzy korzystają z tej metody zapłodnienia faktycznie są biologicznymi rodzicami płodu. To, że jajo kobiety jest zapładniane poza ustrojowo plemnikiem mężczyzny nie odbiera im to w żadnym calu miana rodziców biologicznych.
Czy sadystom, alkoholikom, mordercom też nie odmawiasz prawa do wychowywania dzieci tylko dlatego, że potrafili dokonać aktu płciowego i zapłodnić kobietę, wszak są rodzicami biologicznymi, nieprawdaż?
Przykład zwierząt jest chybiony, chociażby dlatego, że bardzo często zdarza się w świecie zwierząt iż potomstwo wychowywane jest przez mamki (zwierzęta inne, nie same matki) i nie są to jakieś tam fanaberie. Tylko matka albo sama odrzuca, albo nie jest gotowa na tego typu poświęcenie, albo ginie i zastępuje je inne zwierze, albo...., albo....., albo.
marycha pisze:Szokuje mnie takie pytanie bo wydaje mi sie to tak naturalne i wlasciwe ze nie wiem co powiedziec. Kobieta, ktora urodzila doskonale zna uczucie nierozerwalnosci z dzieckiem, a Ty pytasz kto daje takie prawo? O czym Ty w ogole mowisz.
Pytasz dlaczego tyle dzieci oczekuje na adopcje i rodziny zastepcze i co by bylo dla nich lepsze.
Jeśli rodzice mają taki silny instynkt rodzicielski i uczucie nierozerwalności z potomkiem to skąd tyle porzuconych niemowląt, skąd tyle pozostawionych na śmietnikach, zakiszonych w beczce, wyrzuconych w lesie, wrzuconych do rzeki płodów prosto po porodzie?
Być może gdybyśmy trochę sobie odpuścili te "nierozerwalne" więzi, poluzowali te zasady bycia rodzicami tylko dlatego, że urodziliśmy to jestem pewna, że te niemowlaki żyłyby nadal w rodzinach które przyjęły by je z otwartymi rękami, zapewniając mimo (braku prefixu - biologiczni) rodzicielską miłość i opiekę.
marycha pisze:Pomijajac wypadki losowe wiekszosc dzieci w domach dziecka to dzieci niechciane. Dlaczego sie tam znalazly moge Ciebie zapytac rowniez. Swoja opinie napisalam powyzej i nie jest to niedoskonalosc i usprawiedliwienie a zarzut i nie przekrecaj moich slow.
Powtorze jeszcze raz, chec posiadania dzieci przez gejow nie oznacza, ze powinni je posiadac. Mysle, ze na razie mowimy o checi gejow a gdzie w ty wszystkim jest dziecko i co jest dla niego dobre to juz osobny temat.
Wyobraź sobie, że na świecie jest już wiele, wiele rodzin gejowskich wychowujących dzieci. Mają ich już po 3-5, czasem różnej narodowości, różnego koloru skóry, różnej płci i wieku. I wyobraź sobie, że nie słyszy się o negatywnych uwagach pod względem tych rodzin, monitorowanych przez instytucje państwowe oraz organizacje antygejowski bardzo skrupulatnie. Ale nie mogą się niczego przyczepić. Dzieci są zadbane, szczęśliwe, mają zadziwiająco dobre oceny w szkole, nie mają problemów z rówieśnikami a wręcz przeciwnie, są bardzo otwarte i przyjaźnie nastawione do otoczenia.
Na jakich Ty przykładach opierasz swoje twierdzenia o szkodliwości rodzin gejowskich na dzieci przez nich adoptowane?
marycha pisze:Nie trzeba sobie objasniac rzeczy oczywistych. Jezeli dwoje ludzi, mezczyzna i kobieta decyduje sie na zwiazek, chca byc rodzina, musza sie z tym liczyc, ze w tym zwiazku pojawia sie dzieci. Oczywiste.
Jezeli dwoje ludzi kobieta i kobieta lub mezczyzna i mezczyzna decyduja sie na zwiazek chca byc rodzina to musza sie z tym liczyc, ze dzieci nie bedzie no bo niby jak wiec musza sie bez tego obejsc. Nawet dzieci wiedza skad sie biora dzieci.
Jest to wybor swiadomy doroslego czlowieka.
Cóż z tego jeśli oni się decydują być, mieć. Jeśli po upływie jakiegoś czasu jak sobie już pobędą i będą mieli okazuje się, że już nie chcą być i nie wiedzą co zrobić z tym co sobie zrobili i co mają?
Dobrze wiemy także, że nie wszystkie dzieci są efektem związku małżeńskiego albo w ogóle jakiegoś. Wiele związku. Wiele dzieci rodzi się całkiem bez związku po kilku minutowym związku biologicznym, co tylko w niewielkim procencie staje się usankcjonowanym związkiem małżeńskim.
Marycha, na jakim ty świecie żyjesz? Zdaje się, że żyjemy na dwóch różnych planetach albo też, że powinnaś częściej wychodzić z domu.
marycha pisze:Nie patrze niesprzyjajacym okiem na adopcje przez gejow, pytam tylko gdzie w tym wszystkim jest dziecko. Kto ustala, ze jest to dla niego dobre, tym razem pytam ja Ciebie.
Dziecko w tym wszystkim jest w domu, czyste, zadbane, kochane, nakarmione, dopilnowanie, bezpieczne, uśmiechnięte, zadowolone z życia, przygotowane na życie w społeczeństwie życzliwym i tolerancyjnym.
koniec