Powrot marnotrawnej mamuchy:)
Re: Powrot marnotrawnej mamuchy:)
Gadam sobie sama ze soba..To forum faktycznie zdechlo. Nikt o nie dba, ja sie tez wycofuje... Szkoda, ale, to jak krowa nasra w studnie...jak mawial moj tesc.
Powodzeniea Wam.
Powodzeniea Wam.
Re: Powrot marnotrawnej mamuchy:)
wybacz mamucho ale jeszcze sie z chooyem na glowy nie pomienialem aby w niedziele wstawac o szostej rano zeby czytac forum...mamucha pisze:Gadam sobie sama ze soba..To forum faktycznie zdechlo. Nikt o nie dba, ja sie tez wycofuje... Szkoda, ale, to jak krowa nasra w studnie...jak mawial moj tesc.
Powodzeniea Wam.
teraz i owszem...
Re: Powrot marnotrawnej mamuchy:)
rzadko tu bywaja...mamucha pisze:Godzill, a czy nie wiesz co z Pania Agnieszka i Darusiem?
Nic nie odpowiadaja, Moze poszli z psami na spacer i nie wiedza jak wrocic do domu?
tak samo jak Paco rzadko wymiotuje, ale dzisiaj zwymiotowal...
i teraz nie wiem czy mu wczorajsze zastrzyki zaszkodzily, czy to ze lizal wszystko w okolicy gdzie sie jedna taka zdzira goni, czy moze mu konserwa z łosia czy innego renifera zaszkodzila, z tych ktore tak lubi....
Re: Powrot marnotrawnej mamuchy:)
Godzill,
dla prawdziwej przyjazni strefa czasowa znaczenia nie ma! hehe, a jak tam Paco?, Boszzzzz taki sliczny madry piesek...kup mu noz i widelec do jedzenia, podaj posilek na luksusowej zastawie...ten pies zyga po puszkowym jedzeniu, on musi byc traktowany z nalezyta starannoscia! ( ze tez takie oczywistosci musze tlumaczyc o szostej rano czasu nowojorskiego!...( ja ide pobiegac o tej porze, jak cudne jest wowczas powietrze, i tych cholernych much nie ma...chyba spiom?)
dla prawdziwej przyjazni strefa czasowa znaczenia nie ma! hehe, a jak tam Paco?, Boszzzzz taki sliczny madry piesek...kup mu noz i widelec do jedzenia, podaj posilek na luksusowej zastawie...ten pies zyga po puszkowym jedzeniu, on musi byc traktowany z nalezyta starannoscia! ( ze tez takie oczywistosci musze tlumaczyc o szostej rano czasu nowojorskiego!...( ja ide pobiegac o tej porze, jak cudne jest wowczas powietrze, i tych cholernych much nie ma...chyba spiom?)
Re: Powrot marnotrawnej mamuchy:)
to nie z puszki tylko z kartonika... po gotowanym bywa mu niedobrze, wiec na razie przestawilismy sie na gotowce...
Re: Powrot marnotrawnej mamuchy:)
Też byś pan rzygał gdyby żona serwowała ciągle żarełko z puszek choćby i w innym opakowaniu i pełne różnej chemicznej zarazy. Czyste wołowe mięsko (może być gotowane jak z rosołku) pokrojone w kostkę z drobno posiekanymi jarzynkami i z ugotowaną na sypko kaszą jęczmienną. To jest żarełko dla pieska.
Mnichowie buddyjscy wychowujący od małego tygrysy nigdy nie karmią je surowym mięsem. Zawsze gotowanym. Dlatego nawet dorosłe tuygrysy nie są morderczo agresywne do innych zwierząt i ludzi.
Mnichowie buddyjscy wychowujący od małego tygrysy nigdy nie karmią je surowym mięsem. Zawsze gotowanym. Dlatego nawet dorosłe tuygrysy nie są morderczo agresywne do innych zwierząt i ludzi.
Re: Powrot marnotrawnej mamuchy:)
Oj swieta prawda Panie Tekajot. Co tam pies, chociaz w koncu to nie tesciowa, trzeba o niego dbac;), ale przeciez naszym dzieciom, jak mialy rewolucje zoladkowo - jelitowe... gotowalo sie cielecinke z duza iloscia marchwi. sr*** i wymioty natychmiast niemalze ustepowaly.
A tak z innej beczki.
Jak ktos ma reumatyzm, a nie uznaje medycyny konwencjonalnej, to zalecane jest picie soku z marchwi...takiego czystego, bez jakis tam selerow czy innych burakow.
Amen.
A tak z innej beczki.
Jak ktos ma reumatyzm, a nie uznaje medycyny konwencjonalnej, to zalecane jest picie soku z marchwi...takiego czystego, bez jakis tam selerow czy innych burakow.
Amen.
Re: Powrot marnotrawnej mamuchy:)
Następnie skórka zrobi mu się pomarańczowa i zacznie chorować na oczki.
Pani poczyta sobie o "dobrodziejstwie" fruktozy, która jest zawarta w soczkach i napojach słodzonych. Fruktoza jest słodsza od glukozy. No i tańsza.
Pani poczyta sobie o "dobrodziejstwie" fruktozy, która jest zawarta w soczkach i napojach słodzonych. Fruktoza jest słodsza od glukozy. No i tańsza.
Re: Powrot marnotrawnej mamuchy:)
Drogi panie,
Jest pan w mylnym bledzie...albowiem ja tu wcale nie propaguje slodzonych soczkow... ino wklada sie swieza marchew do sokowirowki, sie wiruje i sie pije...1 szklanke dziennie przez miesiac ...i przerwa przez 3 miesiace. Ja jestem wyspiarka i jak 90% longislandczykow nabawilam sie reumatyzmu. Ale po tej kuracji, juz go praktycznie nie mam. Znowu trenuje i moge biegac!
A cukru, to ja juz od lat nie spozywam...chyba, ze zawartego w naturalnym pokarmie, to i owszem, bo inaczej sie nie da.
Jest pan w mylnym bledzie...albowiem ja tu wcale nie propaguje slodzonych soczkow... ino wklada sie swieza marchew do sokowirowki, sie wiruje i sie pije...1 szklanke dziennie przez miesiac ...i przerwa przez 3 miesiace. Ja jestem wyspiarka i jak 90% longislandczykow nabawilam sie reumatyzmu. Ale po tej kuracji, juz go praktycznie nie mam. Znowu trenuje i moge biegac!
A cukru, to ja juz od lat nie spozywam...chyba, ze zawartego w naturalnym pokarmie, to i owszem, bo inaczej sie nie da.
Re: Powrot marnotrawnej mamuchy:)
Pse Pani.
Sok z sokowirówki zawiera także fruktozę. Zawiera też glukozę ale mniej.
Jedząc całą marchewkę zjada się fruktozę związana z błonnikiem i ona jest wydalana z organizmu.
Sok nie ma błonnika ponieważ "troty" z sokowirówki wyrzuca się do śmieci albo na kompost.
Mimo wszystko radzę wyguglować sobie FRUKTOZA (eng. fructosa) i się uswiadomić.
Sok z sokowirówki zawiera także fruktozę. Zawiera też glukozę ale mniej.
Jedząc całą marchewkę zjada się fruktozę związana z błonnikiem i ona jest wydalana z organizmu.
Sok nie ma błonnika ponieważ "troty" z sokowirówki wyrzuca się do śmieci albo na kompost.
Mimo wszystko radzę wyguglować sobie FRUKTOZA (eng. fructosa) i się uswiadomić.