ja sie uswiadomilem i jestem uswiadomiony...
co do pieska i zarcia z puszki czy tez gotowanego szanowni zdaje sie przeoczyli ze wspomnialem o ZASTRZYKACH... nie jednym a w liczbie pojedynczej...
no i lizaniu roznych swinstw...
wczoraj nasz weterynarz wyprobowal na Paco nowe w Szwajcarii lekarstwo... powtorzymy to jeszcze trzykrotnie w odstepach tygodniowych... jedzenie nie ma z tym raczej duzo wspolnego...
Powrot marnotrawnej mamuchy:)
Re: Powrot marnotrawnej mamuchy:)
Cze mamucha jak leci?
Re: Powrot marnotrawnej mamuchy:)
malina, sie zyje, sie wie..a jak leci? oby nie bylo gorzej:)
pozdrowka!
pozdrowka!
Re: Powrot marnotrawnej mamuchy:)
Starzejemy się mamucho. Czas jest złośliwy i nie chce stać w miejscu. O cofnięciu go (czasu oczywizda) zapomnij.
Określenia "niedawno" używa się dziś inaczej niż przed laty. Jest takie jakieś obłudnie optymistyczne to "niedawno" a tu czas się już nie na dekady dzieli a na półwiecza. Z małych rozwrzeszczanych dzieciaków wyrosły dorosłe osobniki płci obojga i jak my przed laty tak i oni dziś podejmują próby ułożenia sobie życia. Przyglądam się temu tak jak obserwuje się mrówki w szklanym pojemniku. Po chwili staje się mało ekscytujące, takie mdłe uczucie deja vu i znając zakończenie wracasz do swojego świata. Praca staje się wytchnieniem, odpoczynkiem, przygodą - no koniec świata, wszystko stoi na głowie, nic nie jest już tak jak dawniej. Wspominasz, porównujesz choć wiesz, że to bezcelowe. I radujesz się już często z rzeczy małych, nieważnych bo wystarcza ci to jako zjawisko istnienia. A jutro? Jutro też jest dzień.
Określenia "niedawno" używa się dziś inaczej niż przed laty. Jest takie jakieś obłudnie optymistyczne to "niedawno" a tu czas się już nie na dekady dzieli a na półwiecza. Z małych rozwrzeszczanych dzieciaków wyrosły dorosłe osobniki płci obojga i jak my przed laty tak i oni dziś podejmują próby ułożenia sobie życia. Przyglądam się temu tak jak obserwuje się mrówki w szklanym pojemniku. Po chwili staje się mało ekscytujące, takie mdłe uczucie deja vu i znając zakończenie wracasz do swojego świata. Praca staje się wytchnieniem, odpoczynkiem, przygodą - no koniec świata, wszystko stoi na głowie, nic nie jest już tak jak dawniej. Wspominasz, porównujesz choć wiesz, że to bezcelowe. I radujesz się już często z rzeczy małych, nieważnych bo wystarcza ci to jako zjawisko istnienia. A jutro? Jutro też jest dzień.
Re: Powrot marnotrawnej mamuchy:)
pieknie odpowiedzialas malino..., zeby cos sensownego wniesc na lono naszej, rodzimej, drogiej i w ogole polonii...musze miec czas..a jutro raniutko gnam do Californii ( przestan!, nie na miotle przeca, ino cywilizowanym samolotem:)) zatem pozwol mi sie pozdrowic, meza, dzieciecia i wnuki... obyscie zdrowcie/ tak mawiaja Krakowiacy/ byli, a jak powroce...moze odpisze cUs mundrego?, kto wie...w koncu podroze ksztalca, a my na tej polonii to chyba cwierc wieku przezylismy..i wiesz co? NIE ZALUJE TEGO!
pozdrowka Wsiem,
papa
pozdrowka Wsiem,
papa