
Siła ducha
Iść pod prąd tego świata -
mówić językiem swego brata
Wznosić prądy prawdy -
unosić się ponad pogardy
Szukać mądrości góry prawd -
świecić światłem miłości
Dochodzić poznania świetlistej światłości -
mieć się na
baczności
Sił które usidlają –
żądłem zjadliwej śmierci
pod pozorami
prawd
Walcz o swoją dusze -
by jej świecili aniołowie - nie daj się
zgubić
pozornej zmowie zjadaczy dusz
Utwierdzaj się prawem poznania -
by wiara naznaczała nam
znaki
Które utwierdzają przekonanie wiary
tego co robisz
gdzie idziesz tam gdzie nasze
mieszkanie wieczności
Bo czym wykupimy
skarp i mieszkanie dla naszej duszy
Kto nas wpuści do czystych krain życia
W pobrudzonych szatach okrycia naszej duszy
Gdzie nie wychowaliśmy w sobie natury Pana
A na jej ubiorze wypisany napis
Pieczęć Boga
Wypisany haftem naturalnej prawicy
tak by człowiek chodził
drogami
Pana
I rozmawiał z prawdziwym
Bogiem językiem natury jego.
Ten klucz ewangeliczny daje nam
drogę do języka nam
nieznanego.
Byśmy wołali a nas słyszano
Byśmy prosili a nam dano
Byśmy kołatali a nam otworzono
Bramy światów które utraciliśmy
przy pierwszych
narodzinach naszych praojców
To nam daje Jezus Chrystus
- klucz poznania ewangelicznego
Tak by nas uczono języka natury
Pana gdyż panuje nad
górami dolinami przepaściami
Języków zniszczonych swego odstępstwa
Tak Bóg nasz rzucił nam kotwicę klucza ewangelii
Byśmy patrzyli a widzieli
Gdy nas będzie uczył Duch Święty
Boga jedynego
Byśmy poznawali drzwi otwierane naszej duszy
Poznając światło drogi prawdziwej duszy
Która to gruntuje nam fundamenty prawdziwego życia
Prawdziwej wolności
Do światów świata który ma pieczęć Boga naszego

Polscy poeci
Piszcie wiersze
Co ogniem wznieci
Pożar sumień
Polaków treść
Swej duszy wolność nieść
Nie bój się wroga
Ale nie wierz mu
Nie bój się tęsknoty Boga
Ale niech wiara
do niego tętno ci pryska
Jako kotwica
Przystani
To twoja wolność która da ci wolność
Od kaźni tego świata
Co niesie śmierć
Jako kameleon zwija wężowe nasienie
By zabić sumienie
A zwiotczałą dusze zamienić
Na lodowatą skałę
Gadów zniszczenie
W robactwo treść
Polaku nie spożywaj tego
To śmierć
i pokarm starodawnego Lucyfera
Z Egiptu
Co wygubiło zbuntowanych
Żydów na pustyni
Na jaką to pastwę losu wydał
Ich nasz Bóg Ojciec
Ten sam gat ten sam zdrajca Narodu
A ty jako oręż Prawdy
Zwyciężaj swym sumieniem
Aby na twej duszy
Nikt nie pisał
Swojej poezji Katuszy
A wolności drogi
Do Prawdy
Do której podążasz
Tego Broni twój Ojciec
W swoim synem
Jeśli trwasz na strażnicy sumienia
A wtem droga i świat się zmienia
Do czego rękę dołożysz to się temu szczęści
Co pomyślisz ci się szykuje
To nie ty a twój Bóg
Z tobą prawdziwy świat buduje.
A jeśli przychodzi szarówka zwątpień
Wtedy się módl i wzdychaj
To twój test
Na wyższy stopień
Wiary walcz jak lew
O kęs swojej wytrwałości
Ona nie przychodzi sama
Nią trzeba wytrwać i wywalczyć
Swoje uzależnienia
Które nabyte nas usidlały
W pomroku śmierci
Nieświadomości.
Musimy spalić na stosie
By ostać wolnym
Od duszy gadów
A ostać człowiekiem
Jaki nas stworzył Stwórca
Ciężka to praca wytrwań
Lecz tylko zacietrzewieni
Wierni
Wytrwają w tej walce
Nie tak nasz wróg nas zabija
Od niego uchroni nasz nas Stwórca
Ale nasze słabości
To na nich żeruje
Lucyfer w ciele masonerii.
Atakując nasze sumienia
A potem dusza jest jego żerem
I poddaniem.
Wmawiając nam zniewolenie
Swoje wolnością
To hipnoza słowa
Okultyzm przeinaczeń
i śmierć
Która jest jego symbolem
To nie jest życie
Sami widzimy na oczy co się dzieje
Sami słyszymy
Sami doznajemy upokorzeń
Lecz nie wszyscy widzą ,słyszą,i doznają.
Nie dziwmy się
Nie wszyscy
są z Boga
Doczekaliśmy czasów
Gdzie świat doznaje przeogromnych
Procesów
Jak wino się krystalizuje tak i narody.
Fusy opadają na dno.
A dojrzałe wino do konsumpcji.
Tak i Jedne Narody na śmierć
Inne do życia.
rekin