Nieszczęsny Naiwniaku!godzilla pisze:dla normalnie myslacego czlowieka wydaje sie logicznym ze ekshumacja zwlok w razie takiej katastrofy moze dac wiele dowodow na zaistnienie pewnych zjawisk... jesli bylby to zamach z uzyciem materialow wybuchowych to calkiem logicznym jest ze ich slady moglyby sie znajdowac na cialach, w cialach, w ubraniach ofiar...
Cierpliwie wyjaśniam, że w Smoleńsku nie było żadnego zamachu, tylko wynikły z głupoty i lekkomyślności wypadek lotniczy.
Na dodatek w całej tej historii zupełnie nie chodzi o to, czy to był wypadek, czy zamach!
Celem rzekomego "szukania prawdy" bynajmniej nie jest odkrycie "prawdziwych" przyczyn tej katastrofy, tylko zamącenia ludziom w mózgach i ich zdezorientowanie. Przekonanie ubogich duchem, że - jak ty sam to piszesz - coś tam musiało być nie tak, bo nie ma dowodów na to, że nie było zamachu.
W tym miejscu po raz ostatni wyjaśniam ci jak krowie na rowie:
To jest ordynarne kłamstwo. A co jest celem tego oszustwa?
Oczywiście władza.
I tutaj spróbuję wyjaśnić:
Otóż do tego żeby rządzić ludźmi nie wystarczy powiedzieć, że dlatego, "bo my jesteśmy dobrzy i mamy rację".
Przecież rację to ma każdy głupi, który tak mówi, a i im bardziej głupi i podły, to jeszcze lepiej chce dla narodu.
Jednak nie da się rządzić społeczeństwem bez jakiegoś specjalnego uzasadnienia.
Najczęstszym takim uzasadnieniem jest powoływanie się na tzw. wartości patriotyczne, ale - jak wiadomo- każdy patriota jest łajdakiem i karierowiczem dlatego nie wystarczy nim być, żeby się domagać władzy.
Trzeba czegoś więcej i w tym celu wykorzystuje się znane od wieków mechanizmy kierowania tłumem.
Z całą pewnością znasz powiedzenie "dziel i rządź" (divide et impera), który stosowali starożytnie Rzymianie dla utrzymania swojego imperium.
Co to praktycznie oznacza?
Otóż wyobraź sobie, że masz zadanie polegające na przepędzeniu bydła, np. krów lub wyborców PIS z miejsce X do Y. Jak to zrobisz? Przecież nie wystarczy baranom powiedzieć, żeby leciały we wskazanym kierunku! Owszem można jednego bić po zakutym np. pisowskim łbie, ale inne barany w tym czasie polecą gdzie indziej, jak to bydło.
Jak więc spowodować, żeby stado popędziło we wskazanym kierunku? Najprościej jest napuścić na nie stado psów pasterskich.
Wtedy bydło zacznie uciekać a pasterz powie psom w którym kierunku należy je pędzić.
Zauważ, że w tej sytuacji mamy do czynienia z konfliktem świadomie wywołanym w celu uzyskania pożądanego efektu.
Ten konflikt przebiega pomiędzy baranami i psami, chociaż tak naprawdę to tym psom barany ze stada żadnej krzywdy nie wyrządziły, a jednak one je atakują, ponieważ tak im przykazał pasterz.
Zastanówmy się więc co w tej sytuacji jest najistotniejsze?
Otóż najważniejsze jest istnienie wroga. Wroga dla stada baranów i wroga dla psów. Dzięki istnieniu tej wrogości, można sterować zachowaniem się stada baranów, przy pomocy psów.
No i teraz wyobraź sobie, że masz za zadanie przewodzić społeczeństwu. Jak się do tego weźmiesz?
Powiesz, żeby ono się zachowywało tak jak ty chcesz, bo ty masz rację?
Bzdura! Pies z kulawą nogą nawet na ciebie nie spojrzy!
Zauważ jednak, że gdybyś nagle krzyknął "pali się" to ludzie by się ruszyli. A gdybyś jeszcze podał gdzie się pali, to oni by zaczęli uciekać w przeciwną stronę. Ale na tym by się to tylko skończyło. Żeby jednak zamknąć ten proces należało by jeszcze powiedzieć, kto wywołał ten pożar i obiecać, że się będzie dążyć "wspólnymi siłami" do jego ugaszenia.
I tak dochodzimy - wolno i z trudem - do wniosku, że aby rządzić, trzeba wynaleźć i pokazać ludziom jakiegoś wroga, niebezpieczeństwo lub świństwo itp. i to twierdzenie jakoś uzasadnić. A następnie obiecać zażegnanie tego niebezpieczeństwa, wspólnymi siłami z ludźmi, którymi chcemy rządzić.
Reasumując, żeby rządzić, trzeba wskazać ludziom jakiegoż wroga i sprytnie ustawić się w pozycji obrońcy przed tym wrogiem. I tyle. To jest odwieczna recepta na władzę.
A co to ma wspólnego z dociekaniem "prawdy smoleńskiej"? Pozornie nic!
Ale zauważ, że jeżeli to nie była katastrofa tylko zamach, to natychmiast mamy wroga, który tego zamachu dokonał. A jak już mamy wroga, to są ci, którzy stoją po jego stronie i ci, którzy się z tym zbrodniczym postępowaniem nie zgadzają. No i teraz - wyobraź sobie, - że osoby, które chcą ludźmi rządzić stają - przypadkowo i absolutnie obiektywnie - po " słusznej stronie" i dlatego domagają się władzy, żeby "bronić prawdy".
Czyli całe to szukanie sprawcy "zamachu" w Smoleńsku, ma tylko jeden cel - zdobycie i utrzymanie władzy! To jest środek, a nie cel!!!
A ty nieszczęśniku ciągle wierzysz, że oni tam czegoś szukają! Biedaku! Oni nie szukają, tylko podtrzymują twoją łatwowierność!
Jak to mówiono w zamierzchłych czasach: Telewidzu! Obudź się!