babulenie

(Prawie) wszystkie chwyty dozwolone.
godzilla
Posty: 14355
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: babulenie

Post autor: godzilla »

A widziales kiedy zeby trzy na piec nie weszly w siatke?
pomorzak
Posty: 10451
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm

Re: babulenie

Post autor: pomorzak »

Bez krępacji

Obrazek
pomorzak
Posty: 10451
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm

Re: babulenie

Post autor: pomorzak »

Obrazek
Galwas
Posty: 1255
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:51 pm

Re: babulenie

Post autor: Galwas »

godzilla pisze:A widziales kiedy zeby trzy na piec nie weszly w siatke?
No i tu cię mamy: ty nie możesz się pogodzić z tym, że na świecie jest jak jest, a nie tak, jak być - twoim zdaniem - powinno!
Galwas
Posty: 1255
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:51 pm

Re: babulenie

Post autor: Galwas »

Kurde!
Co ja się namęczę z tymi mistrzostwami! W zasadnie to mnie ta piłka w ogóle nie interesuje.
Gapię się w ten telewizor i myślę o czym innym. Czasami tylko jak piłka wpadnie do bramki, to na wrzaski komentatora się skupiam i widzę powtórzenie. Cóż nawyki z młodości. Z czasów Górskiego i później z mistrzostw - zapomniałem kiedy i gdzie - kiedy to Lato pobiegł za piłką, którą wszyscy inni olali i strzelił bramkę.

Wtedy - to był zdaje się 82-i zapytał mnie jeden "życzliwy" Węgier: jak oni potrafią tak biegać? Przecież do tego trzeba jeść porządnie, a w Polsce nie ma mięsa?
Zaledwie 2 lata byłem już w tym durnym kraju, gdzie polskich gości Elektrociepłowni wozili do pobliskiego miasteczka, żeby im pokazać z dumą dom towarowy mięsa.

Ciulato się wtedy z tym czułem. Wiedziałem, że to tylko złośliwość i że to ludzkie, ale jednak było mi przykro i wstyd.

Owszem, kiedy jeździłem do Polski, to było fajnie, bo za jednego forinta dostawałem ileś tam złotych, i czułem się jak milioner. Na wszystko było mnie w Polsce stać i nic nie było dla mnie drogie.
Nawet nie pamiętam kiedy się ta sytuacja zmieniła? To były pewnie lata 90-te.

Byłem wtedy z moim węgierskim wspólnikiem w interesach w Lublinie. Oczywiście ruszyłem "w miasto" i w jakiejś dyskotece powiedział mi bramkarz - albo barman z pogardą. "Pamiętam 100 forintów, albo 1000- nie pamiętam", zauważyłem wtedy, że niektórzy rodacy zaczęli już z goryczą wspominać swoje "handlowe węgierskie przeżycia". Na szczęście wtedy mnie stamtąd ani nie wyrzucili, ani nie pobili.

Potem się sytuacja zaczęła zmieniać, chociaż wielu Węgrów nie było w stanie tego zauważyć i do dzisiaj nie może się z tym pogodzić, co jest - moim zdaniem - główną przyczyną rządów Orbána.

To upokorzenie, że jednak nie są tacy "zaradni i pracowici w przeciwieństwie do Polaków", jak myśleli, prawdopodobnie skłoniło biednych Madziarów do buntu i głosowania przeciwko lewicy, której rządy uwielbiali, bo to były ich czasy największego dobrobytu, jeszcze za socjalizmu. Stąd powszechna obecnie głupota, nacjonalizm i nawet faszystowski Jobbik.

A ja jednak pamiętam, kiedy (nie wiem w którym), znów przyjechaliśmy do Polski po towar i wyskoczyłem po przekroczeniu granicy z mikrobusu, żeby sobie kupić piwo w jakimś wiejskim sklepiku, a ekspedientka, zamiast mi to piwo dać, zaczęła wypytywać jakie i wyszczególniać różne marki. Oniemiałem!
Pamiętam mój szok. No "piwo" mówię, bo w samochodzie na mnie czekali!
Bodajże pierwszy raz w życiu stanąłem w Polsce przed koniecznością takiego wyboru. Dawniej było przecież tylko piwo, jeżeli w ogóle było!

Od tego czasu zacząłem obserwować polskie zmiany i konstatować, że wszystko zmienia się u nas na lepsze. Podczas gdy czegoś takiego jednak nie widziałem na Węgrzech! Tam owszem oferta stała się bardziej różnorodna, ale po zmianie ustroju ludzie, żyli raczej gorzej, niż za socjalizmu. Ja zresztą też.

Uwierzyłem naiwnie w kapitalizm i nieograniczone możliwości nowego ustroju. Postawiłem wszystko na jedną kartę, i wymogłem na banku kredyt. Do tej pory brałem wiele takich kredytów, ale teraz dali mi na 42 procent, a samochodów w moim salonie, nikt nie chciał kupować, bo ludzie nie mieli pieniędzy. Zbankrutowałem w ciągu roku, zlicytowali mi dom, i musieliśmy się przenieść do pobliskiej wioski, a jedyne co po mnie w Ajka pozostało, to mój sklep z częściami samochodowymi, który funkcjonuje do dzisiaj.

Ale nie żałuję. Po kilku latach rozpaczliwych i nieudanych biznesowych próbach zdałem egzamin na tłumacza węgierskiego, nauczyłem się języka niemieckiego i angielskiego, zdobyłem również na nie papiery i z tego teraz żyję. (już na emeryturze).

Kiedy jednak jadę co roku do Polski, to widzę na własne oczy, że wszystko zmieniło sią na lepsze. Że ludziom żyje się coraz lepiej. Że moi krewni i znajomi i nawet największe niedojdy i nieudacznicy (jak np. mój brat) są coraz zamożniejsi i stać ich na to, o czym dawniej nawet ie mogliby pomyśleć. Np. nowy samochód, dom itp.

Szkoda, że to niewątpliwie najbardziej pomyślne w historii polskiej 25-lecie, PIS teraz zmarnuje!

Ale wracając do mistrzostw, to ja je mimo nudów oglądam, bo kojarzą mi się z czasami, kiedy na początku mojego pobytu na Węgrzech mogłem być z czegokolwiek polskiego dumny.
Galwas
Posty: 1255
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:51 pm

Re: babulenie

Post autor: Galwas »

A swoją drogą, to już wiem, dlaczego Godzilla mnie tak nienawidzi.

Ja przecież jeżdżę Renaultem, a on tylko Dacią.

A trzeba wam wiedzieć, że kiedy jeszcze handlowałem częściami do samochodów, to Dacia była symbolem wszystkiego co najgorsze w tej socjalistycznej motoryzacji. Nie dość, że się wszystko w niej psuło, jak każdym wytworze ludu pracy EWG, to na dodatek żadnych części nie można było do niej dostać, a prywaciarze nie nadążali.

I pomyśleć, że niektórzy teraz opłakuje owe świetlane czasy socjalistycznego przemysłu, kiedy to kominy dymiły bez przerwy, hale fabryczny świeciły się przez całą noc, a kopalnie i huty nigdy nie przestawały fedrować i wylewać surówki.
Niektórzy teraz nawet twierdzą, że ten wspaniale rozwinięty przemysł, sprzedano - dzięki zdradzieckiej umowie okrągłostołowej - za kilkanaście procent jego wartości! I do głowy im nie przyjdzie, że może rzeczywiście tyle były warte ówczesne "fabryki złomu", (jak ktoś napisał).
Albo to, że na Węgrzech co prawda nie było żadnej Magdalenki, ale całe to ich hutnictwo, górnictwo i inne przemysłowo ciężkie marnotrawstwo rozleciało się w drobny mak, kiedy stanęło wobec uczciwej konkurencji europejskiej.

PS. Nie muszę chyba dodawać, że Godzilla jest głupi.
Dziękuję!
godzilla
Posty: 14355
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: babulenie

Post autor: godzilla »

tak, masz kupe racji w tym ustepie galwas...
nienawidze cie z powodu twojego Renault...
i jestem glupi...
lepiej ci teraz?
i nawet rozumiem dlaczego tak tesknisz do czasow gdy byles piekny i mlody...
ale wiem ze to przez twoja dusze bolszewika...

a reszta to twoje piardulenie...
sprawiedliwy
Posty: 3257
Rejestracja: sob wrz 20, 2014 4:05 am
Lokalizacja: stary kontynent

Re: babulenie

Post autor: sprawiedliwy »

:D
wreszcie coś wesołego i zabawnego,
no ja też wiem, dlaczego godzil nienawidzi i nie cierpi mnie
, bo ja jestem o niebo, albo i dwa nieba, od niego mądrzejszy no i ja jestem o trzy nieba inteligentniejszy.
godzilla
Posty: 14355
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: babulenie

Post autor: godzilla »

i do tego jestes piekna jak kwiat rozy...
pomorzak
Posty: 10451
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm

Re: babulenie

Post autor: pomorzak »

Galwas pisze:A swoją drogą, to już wiem, dlaczego Godzilla mnie tak nienawidzi.

Ja przecież jeżdżę Renaultem, a on tylko Dacią.


PS. Nie muszę chyba dodawać, że Godzilla jest głupi.
Dziękuję!
o to to to to wlasnie
mnie tez szpetnie przezywa ze nie mam Daci
bo kto ma dacie podobno ma odwage
i ja sie moge z tym zgodzic bo strach tym jechac
ale sa tacy co lubia ryzykowac zyciem swoim i swoich najblizszych
bo najczesciej najmocniej poszkodowany ten co siedzi obok bohaterskiego posiadacza Daci
swego czasu chinczyki chcieli wejsc ze swoim samochodem na niemiecki rynek i zagrozic Daci
i potrzebowali jeszcze odwazniejszych posiadaczy bo przy nich to Dacia byla ostoja bezpieczenstwa
Zablokowany