Od kilku dni zaczynam sie zastanawiac czy moja wielka sympatia do wszelkich zwierzat jakos nie maleje,nie
to nie tak ale zaczynam jakby troche mniej lubic ptaki ,szczegolnie te ,ktore sie trzyma w domu,od
poniedzialku mamy znow, papugi ,bo znajoma zlamala noge i wyladowala w szpitalu,mamy goscia tego ,ktory wrocil ze stanow i chcialoby sie troche pogadac a nie bardzo mozna ,bo one sie dra,o tej porze juz nieco
przysypiaja ale w ubiegla noc daly nam tak popalic ,ze mam dosc,gdzies ok 1-szej zbudzil nas wrzask ,wszyscy
skoczyli na rowne nogi ,okazalo sie ,ze papuzyska sie bija ,jakos pomalu udalo nam sie je uspokoic ale nie
minely moze 2 godziny i znowu bylo to samo,wpadlem do pokoju i na caly glos krzyknalem ciho k...a cicho.do
rana udalo nam sie dospac,przy sniadaniu troche rozmawialismy i w pewnym momencie pan papug zaczal
wykrzykiwac cicho k...a cicho,dochodze do wniosku ,ze przy nich najlepiej sie nie odzywac ,bo one wszystko
sa w stanie powtorzyc,to byloby nawet nic ale dzis najblizsi sasiedzi pytali co to za awantura byla u nas w nocy ,ze nawet k.....i rzucalismy.
My je tez oddalismy w dobre rece ,tylko byl jeden warunek,jezeli bedzie jakas podbramkowa sytuacja,to je
przetrzymamy u siebie ,no wiec je przetrzymujemy,koty w amoku,papugi szalone,no ale nie ma wyjscia.poza tym to sa niszczyciele ,jak sie je wypuszcza ,to sa w stanie poobgryzac wszystko,bo kwiaty to drobiazg ale
najbardziej odpowiadaja im meble.
Och, to byl warunek, zatem cierpienie niejako "zasluzone".
Ogolnie wlasciciele tak klopotliwych choc pieknych i madrych papug powinni zdawac sobie sprawe i nie zostawiac ich innym, ale znalezc kogos kto sie nimi zajmie w ich wlasnym domu. Niech sobie tam niszcza co chca.
Wypadaloby za zla zachowanie ukarac je siedzeniem w klatce, przetrzymac, itd.
Ale w tym przypadku to chyba tylko trzeba przecierpiec ten okres przetrzymywania.
Ogolnie, takie ptaki powinni miec tylko ludzie im zadedykowani, tzn. miec dla nich wszystko, dac im wszystko albo ich w ogole nie miec. Wydaje mi sie, ze takie papugi powinny miec swoje wlasne pomieszczenie, mam na mysli pokoj lub czesc domu, w ktorym moglyby sobie latac i niszczyc to co chca.
Owszem ale maja tam pokoj do dyspozycji,tutaj tez klatka stoi w pokoju ,gdzie nikt im nie przeszkadza
ale od czasu do czasu chca pofruwac po mieszkaniu i dwa razy w ciagu dnia sa wypuszczane,trzeba po prostu uwazac ,sa bardzo fajne ale nie bylo mozliwosci trzymania ich ,chociazby ze wzgledu na koty,a warunek ,no coz ,to byla jedyna szansa ,zeby oddac je w dobre rece,one tu tez nie czuja sie obco,zwlaszcza ,ze przez pewien czas mieszkaly w tym domu wiec i otoczenie i domownicy nie sa dla nich czyms zupelnie obcym,zeby tylko sie tak nie klocily i nie darly,ale jeszcze troche,jakos chyba przezyjemy,koty rowniez.