Wypadek niemal klasyczny. Asfalt, zatopione w nim tory klejowe i chwila nieuwagi.sprawiedliwy pisze: ↑śr cze 30, 2021 5:42 am Pomorzaku co z tym wypadkiem rowerowym ?
Jak się czuje poszkodowana? Co z tą ręką na temblaku ?
sport to zdrowie, a jazda na rowerze to 100 lat życia! podobno...
Upadek przy malej predkosci bo mielismy wlasnie ominac idacych pieszo.
Ja jechalem z tylu i gdy przejechalem przez tory pomyslalem ze warto zwrocic uwage zonie aby uwazala na te tory.
Otworzylem usta i wtedy moje oczy zarejestrowaly kolo jej roweru wpadajace w szyne.
Bylo po wszystkim. Gdy wstala w pierwszej kolejnosci zobaczylem zdarta skore na rekach i kolanach.
Prawa reka zaczela "tanczyc" tak ze zlapala ja lewa aby unieruchomic.
Juz wiedzielismy ze moze byc powazniej niz zdarta skora.
Faceci ktorych chcielismy wyminac zaofiarowali sie ze wezwa karetke i wyjda na ulice aby wskazac droge.
Przyjalem ich pomoc z wdziecznoscia. Kazdy kto przechodzil ofiarowal swoja pomoc.
Po nie calych 10 minutach byla juz karetka. Po opatrzeniu zabrali bidule do szpitala w ktorym nie tak dawno jeszcze pracowala.
Ja zadzwonilem do syna aby podjechal i zabral jej rower a sam na wlasnym przy maksymalnym wspomaganiu, nie jechalem mniej jak 28 km/h pojechalem do domu, jakies 10 km. Tego dnia bylo dosc goraco, ponad 30 stopni wiec po powrocie z tej szalenczej jazdy jako pierwsze wlozylem glowe pod zimny strumien wody. Pomoglo. Umylem sie i pojechalem do szpitala.
Moja zone znalazlem juz opatrzona i wystraszona bo juz wiedziala ze zlamanie reki jest na tyle powazne ze bez operacji ani rusz.
Termin operacji zostal wyznaczony za dwa dni. Nie chciala do tego czasu lezec w szpitalu wiec zabralem ja do domu gdzie staralismy sie jakos przetrwac. W dzien operacji moglem jej towarzyszyc az do sluzy traktu operacyjnego. Operowac mial szef oddzialu ortopedycznego i glowny lekarz. Taki serwis dla pracownika i troszke znajomosci bo i szef anastezjologow osobiscie przylozyl reke. Po troche ponad godzinie operacja zostala zakonczona. Cztery dni w szpitalu i powrot do domu.
Obecnie juz szwy wyjete i reka powoli traci wszystkie kolory teczy. Czas rekonwalescencji to minimum 6 tygodni a z racji chemii to moze i troche dluzej. Do codziennej dawki lekow doszly teraz bardzo silne srodki przeciwbolowe.
O tym ze wypadki na torach naleza do jednych z czestszych i koncza sie zazwyczaj ciezkimi obrazeniami dowiedzielismy sie od zalogi karetki i wielu znajomych.
Podobno w tym calym nieszczesciu miala moja zona i tak szczescie.
Fotka ze szpitalnej dokumentacji.

prawdziwy cud techniki













