Od 30 roku mojego życia ludzie wokół mnie umierają. Młodo, bardzo młodo i po 50...teraz komunikacja jest szybsza ...
Umieranie szybkie dotknęło mojego dziadka w 3 miesiące na raka, kolegę, od czerwca diagnoza, a w sierpniu śmierć, mial 33 lata a było to 40 lat temu, Moja przyjaciółka umierała 6 miesięcy , miała 38 lat... a teściowa 7 miesięcy gdy miała juz 59 lat, itd itd. długa lista.....gdy moja Mama miała 70 lat to stwierdziła , ze juz nie ma do kogo zadzwonić, 7 jej przyjaciółek umarło w ciagu roku i 2 kolegów, umarł tez juz moj ojciec, ojciec chrzestny no kurcze wszystkich wymiatało, a były to lata 80 i 90. Kosa ciężko pracowała.
No dobra.... koniec z tym...
Właśnie widziałam czytałam , jak to było z ta plotka, która w programie telewizyjnym amerykańskim dwóch prezenterów sobie dla jaj i śmichu chichu zaczęli opowiadać o mikrochipach w szczepionce grypowej , oczywiście ktoś wiol serio i poszlllloooo lawinowo z przeróbkami po świecie.
Proszę Cie Pomorzaku.... ja się będę szczepić, na grypę, na półpasiec juz jestem zaszczepiona... Mam w rodzinie 94 letnia osobę, która od 20 lat co roku szczepi się na wszystkie grypy, w tym 5 szczepionek Covid. A znana mi 104 latka w Katowicach również regularnie jest szczepiona i jest. także w doskonalej formie fiz. i psych. Kuzyn leczony na raka szczepionki się na wszystko i ma się doskonale, właśnie kąpie się w M. Czarnym, a za miesiąc jedzie nad Czerwone. Rok temu był nad 4 Morzami. co miesiąc zalicza jedno... Aaa oni wszyscy jeszcze doszczepli się na krztusiec, czyli koklusz.... Żyją i maja się doskonale. Ja znam tez lekarkę która się szczepić nie chce, ale znam kilkunastu którzy się szczepią, są w różnym wieku, nawet i stopniu naukowym.... Jeden je wołowinę, a drugi nie dotknie wieprzowiny, a trzeci wsuwa wszystko, a czwarty nie tknie mięsa z różnych powodów.
Mam natomiast do Ciebie i Twej progenitury inne przesłanie. Świecie wierze, ze plastikowe butelki ze smoczkiem dla niemowląt jak dla dzieci małych są
niewskazane. Szczególnie ze się je w gorącym myje czyści i wlewa gorące a potem studzi.... To jest fatalny błąd, który sama popelnialam, na szczęście rzadko bo tych plastikowych nie było a jak były to szalenie drogie. Nawet tutaj w szw.. Dlatego TYLKO i wyłącznie SZKLANE butelki. W sumie (mimo ze szkło) mniej niebezpieczne niż plastik. Nie zdążyło mi się by dziecko stłukło butelkę.
To nie jest wielkie ryzyko nikomu nie przeszkadza, w sumie kwestia wygody.... no i
polecam marchwianki, czyli herbatkę z wygotowanej marchewki.
znalezione
ERNST MORO – LEKARZ, KTÓRY URATOWAŁ TYSIĄCE DZIECI DZIĘKI ZWYKŁEJ ZUPIE MARCHEWKOWEJ

Niewielu zna to nazwisko, a jednak jego praca ocaliła niezliczone dziecięce życia. Ernst Moro – pediatra z Lublany (dzisiejsza Słowenia, wówczas część Austro-Węgier) – zmienił historię medycyny dzięki pozornie najprostszej recepturze: zupie marchewkowej.

Na początku XX wieku śmiertelność niemowląt była przerażająco wysoka. Biegunka była jedną z głównych przyczyn zgonów dzieci. W 1908 roku Moro opracował przepis, który zmniejszył tę śmiertelność o połowę: pół kilo marchewki gotowane w litrze wody z 3 gramami soli. I to wszystko.
Dopiero sto lat później naukowcy zrozumieli, dlaczego to działało — w zupie powstają kwaśne oligosacharydy, które uniemożliwiają szkodliwym bakteriom przyczepianie się do jelit. Co więcej, badania wykazały, że ta zupa pomaga nawet przy infekcjach bakteriami opornymi na antybiotyki.
Ale Moro na tym nie poprzestał:
Wprowadził sterylizację butelek dla niemowląt.
Udowodnił, że dzieci karmione piersią są znacznie bardziej odporne na choroby.
Opracował „mleko Moro” jako wczesną mieszankę dla niemowląt.
Odkrył pałeczki kwasu mlekowego w produktach fermentowanych i wyjaśnił ich korzyści.
Opisał tzw. odruch Moro u noworodków – narzędzie diagnostyczne używane do dziś przy rozpoznawaniu problemów neurologicznych, np. porażenia mózgowego.
Mimo wszystkich zasług Moro nigdy nie otrzymał Nagrody Nobla ani żadnego większego wyróżnienia. Żył skromnie, w 1936 roku został zmuszony do rezygnacji z profesury (z powodu żony żydowskiego pochodzenia), ale aż do 1948 roku leczył dzieci z wielką pasją.

Czasem największych bohaterów pamięta się najmniej. Ernst Moro może nie jest powszechnie znany, lecz każde uratowane przez niego życie to spuścizna warta wdzięczności.