babulenie

(Prawie) wszystkie chwyty dozwolone.
godzilla
Posty: 14355
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: babulenie

Post autor: godzilla »

Tak wygląda polsko-niemiecki satanista...
Nawet barwy szatana zalozyl....
pomorzak
Posty: 10451
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm

Re: babulenie

Post autor: pomorzak »

godzilla pisze:Tak wygląda polsko-niemiecki satanista...
Nawet barwy szatana zalozyl....
godek
ja zaczynam sie o ciebie troche martwic
czy ty nie masz zlego towarzystwa
ja wiem zes czlek laknacy sensu zycia ale
znajdz sobie jako podstawe milosc
to i do Jezusa dotrzesz i na nienawisc odporny bedziesz
godzilla
Posty: 14355
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: babulenie

Post autor: godzilla »

Modl sie do swojego szatana...
pomorzak
Posty: 10451
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm

Re: babulenie

Post autor: pomorzak »

godzilla pisze:Modl sie do swojego szatana...
ja wiem ze ciagle on jeszcze toba trzesie
miej nadzieje
otworz sie na milosc
Jezus nie jest tylko obserwatorem
on aktywnie wspomaga ciebie
milosc
to klucz
to sila
najpierw upadles
to normalne
powstaniesz nowym czlowiekiem
milos to sprawi
godzilla
Posty: 14355
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: babulenie

Post autor: godzilla »

Milos Formann?
pomorzak
Posty: 10451
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm

Re: babulenie

Post autor: pomorzak »

godzilla pisze:Milos Formann?
godzill
ty se jaj nie rob
bo ty z laski Bozej sie nabijasz
i tego kopytnego promujesz
a jak go promujesz
tos satanista
i cienki ateista do tego
to beda cztery zdrowaski
i msza za grzyba
godzilla
Posty: 14355
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: babulenie

Post autor: godzilla »

Nie promuje Szatana tylko POKAZUJE wasze qurewstwo...
Tu niby to chrzescijanie a tak naprawde sqrwysyny debile lizace jajca satanistom rzadzacym planeta...
pomorzak
Posty: 10451
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm

Re: babulenie

Post autor: pomorzak »

godzilla pisze: swiat nachuju stanal zamiast na nogach
no nie caly swiat a raczej pewien osobnik
bo po takim wyznaniu ateisty
godzilla pisze:ja, ciagle placze nad losem tej planety... bo Bog o niej zapomnial...
teraz rzadzi Szatan
to ja sie zastanawiam kto kogo w balona robi

on placze ze Bog w ktorego on nie wierzy zapomnial a szatan w ktorego tez nie wierzy rzadzi
no ale placze bo ci w ktorych istnienie nie wierzy wplywaja na jego losy i w to wierzy
przy takich ateistach to rydzyk i natanek mogo sie pakowac

w tym szalenstwie jest metoda
bo dzieki temu ze wierzy w istnienie tych co nie wierzy ze istnieja
moze tropic satanistow co w tunelu i innych miejscach
teraz Oni to satanisci

kim dla ateisty jest szatan a kim Bog
moze jakies cechy czy opis
bo z tego co Godzill pisze to Bog jest postacia pozytywna a szatan negatywna
ale dlaczego ?
pomorzak
Posty: 10451
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm

Re: babulenie

Post autor: pomorzak »

Czlowiek uczy sie przez cale zycie.
Lodowka w kuchni ostatnimi czasy zaczela miec swoje kaprysy i albo nie chlodzila wcale albo robila za zamrazarke. Po kolejnej porazce w zabawie z termostaten zapadl wyrok.
Winna i nie rokuje poprawy wiec czas na nowa.
Jako ze lodowka wbudowana jest w meble i po 13 latach firma w ktorej zostala zbudowana padla czy zmienila nazwe, trzeba bylo improwizowac.
Przeleciale wszystko co na rynku pod katem wymiarow i znalazlem taka kombinacje lodowki z zamrazalnikiem co by pasowala do kuchennej obudowy.
Firma AEG : Auspacken - Einschalten - Geht nicht ....( rozpakowac, wlaczyc, nie dziala ) proponowala prawie idealne wymiary. Poszedlem na ryzyko i zdecydowalem sie. Najchetniej kupuje w okolicznych sklepach ale tym razem internet kusil ze u nich 130 € taniej.
No to zaatakowalem. Po uplywie jednego dnia dostalem wiadomosc ze przesylka juz wyszla i dostarczy ja DHL. Lekko zdziwiony bo myslalem ze dostawa bedzie jakims tam firmowym transportem. No niech bedzie ten DHL choc troche zrobilo mi sie zal tego chlopa co ta lodowke bedzie tachal, moze nasz maratonczyk. Mamy stalego dostawce z DHL, mily czlowiek, chyba jugo, ktory nie porusza sie inaczej jak biegiem. Poczatkowo byl to tak niesamowity widok ze kiedys go spytalem czy on przy okazji pracy nie cwiczy do maratonu. Spojrzal na mnie tymi wielkimi zdziwionymi oczami, to zrozumialem ze palnalem gafe.
No wiec czekam na wiadomosci o mojej lodowce i podgladam jej droge w internecie.
Doszla juz do miejscowosci obok gdzie maja magazyn. Na temat trminu dostawy jakos cicho.
Pewnego dnia w skrzynce wiadomosc ze probowalo ale nikogo nie bylo. Akurat tego dnia bylem w domu i raczej malo prawdopodobne aby tego przerazliwego dzwonka nie slyszal.
No dobra nie bede sie klucil i dzwonie do DHL. Byla godz. 16.30 i to nie byl najlepszy czas bo wszyscy byli ciezko zajeci ale jak panienka ze slowianskim akcentem powiedziala, o 18.00 to na 100%. ten jedyny bedzie mial czas. Co prawda o 17.00 mialem termin do lekarza ale do 18.00 to bede juz zalatwiony. U lekarza to dziala tak ze obojetnie na ktora masz termin to zawsze swoje odsiedzisz, bo oni nie maja czasu a pacjent to zapewne w pip i tak ustawiaja terminy zby Bron Boze nie musieli na pacjeta czekac. No to siedze w tej poczekalni a guma mi lata. Po 45 minutach panienka wola mnie i mam do gabineciku nr. 2. Teraz siedze w tym gabineciku i czekam. Po 15 minutach wpada pan doktor. Wyciagam reke a on ja cofa. Jest pan chory – pyta. Nie nie jestem.
No to podal lapke i wyjasnil ze teraz taka grypa ze po infekcji ino w okolicach toalety jest bezpiecznie. No dobra, pogadalismy sobie i wychodzac zobaczylem ze na zegarze jest 18.10.
No kurde mol, moze jeszcze mi sie uda i pedem z samochodu dzwonie do tego z DHL. Dupa zimna, chlopaki juz maja fajrant. Nastepnego dnia o 8.10 dzwonie by uzgodnic termin, co by mi lodowki do producenta nie odeslali. Po kilku minutach i trzech gosciach co im za kazdym razem opowiadalem zycioryc, ustalilismy ze w poniedzialek do 13.00 bedzie dostawa.
Super. Z ciekawosci sprawdzilem w internecie czy jaki konkretny termin dostawy na ich stronie sie znajdzie. Terminu nie bylo ale byla adnotacja ze o 8.15 byla proba dostawy ale mnie nie bylo.
No ciule zbolale z mojego telefonu se alibi zrobile.
Poniedzialek, czekam. Dzwonek na domofon. Taaaaaaaaaaaaak. Dostawa lodowki. Super.
Czekam. Pan moze juz zejs – slysze. Grzeczny jestem czlowiek i widzialem ze chlop sam jeden z ta lodowka przyjechal, wiec mu pomoge. Taki jestem. Facet przed wejsciem do bloku zaparkowal ta lodowke, dal swistek do podpisania i chce odchodzic. Tym razem ja z wielkimi zdziwionymi oczkami pytam – nie pomoze mi pan wniesc tego na 1 pietro. Mlodzieniec z promniennym usmiechem oswiadczyl ze on jest jedynie dostawca i dzwigac nie musi. Nie baczac na moje siwe wlosy zawinal sie i poszedl.
Przez chwile jeszcze stalem oniemialy.
Lodowka to nie pralka i taka ciezka nie jest. No moze nie az tak ciezka ale 1 pietro. Wszyscy sasiedzi byli w pracy i pozostalo sie samemu zmierzyc z tym wyzwaniem. Wnosilem po stopniu a jak sie dalo to przesuwalem. Po 15 minutach bylem juz w domu. Najpierw odsapnac bo dziadostwo ma swoja wage. Na ten dzien bylo dosyc bo trzeba stara odmrozic a najpierw rozpakowac. Dobrze ze zimno to balko robil za zamrazarke.
Wymiana lodowek. Juz dzien wczesniej przygotowalem teren i wykrecilem wszystkie mocowania.
Wyjecie starej nie nastreczalo wielkich problemow bo moja polowica tez byla w domu i wspolnymi silami. Po tradycyjnym obmyciu nalecialosci z 13 lat wepchnelismy ta nowa w jej miejsce przeznaczenia. Super. Teraz tylko zakotwiczyc i po sprawie.
Zakotwiczanie jednak okazalo sie bardziej pracochlonne niz sie spodziewalem.
Jak juz lodowka byla zamontowana i nie bylo strachu ze przy otwieraniu drzwi wypadnie, nagle drzwi od szafki jakos wyszly z winkla a jak je ustawilem to zauwazylem ze te od lodowki nie tak calkiem sie zamykaja. Wszystkie mocowania byly juz na fest i dziury w lodowce tez. Dopiero teraz zaczalem rozumiec gdzie byly moje braki. Dzurki w metalu trzeba bylo przesunac o kilka milimetrow, co grozilo powstaniem jednej wielkiej dziury. Po jakims czasie moglem z duma powiedziec ze nie tylko pokonalem te wszystkie trudnosci ale i slady moich pomylek zostaly zatarte. Teraz jeszcze ta stara lodowke na szrot, ale juz z pomoca syna bo sam nie mam juz zdrowia na takie eksperymenty zeby tachac z 1 pietra do auta.
Po tym wszystkim jednak jestem dumny z siebie. Nie bylo latwo ale dalem rade i to sie ostatecznie liczy.

Zapomnialem jeszcze o mojej drodze do pana doktora.
Jade sobie po naszej wiosce i aby dojechac do pana doktora to musze takim przesmykiem co tam jest znak ze trzeba zachowac Schritttempo ( jakies 5 na godzine ). No to jade i w myslach jeszcze o tej lodowce gdy nagle czerwony blysk przed oczami i po chwili jeszcze raz. Po drugim zalapalem co jest grane. Ciule zbolale zaczaili sie, a ja wiem ze czesto tam Stoja i widzialem ich auto w tym miejscu gdzie zawsze Stoja ale przez ta lodowke to byle rozproszony i dup. Nie jechalem zbyt szybko bo i tak nie idzie ale 5 na godzine to raczej nikt tam nie jedzie. Maja zboki pewne zrodlo dochodu i przed swietami to Stoja jak w banku. Zaklalem szpetnie i tak naladowany pojechalem do mojego pana doktora. Dobrze ze mi cisnienia nie mierzyl bo by mnie do szpitala wyslal.
jordan274
Posty: 2541
Rejestracja: czw sie 29, 2013 5:17 pm

Re: babulenie

Post autor: jordan274 »

Tak Panie Pomorzak ,chociaz mieszkamy w roznych miejscach ,to jednak na tej samej planecie....,bywa ,ze
podobienstwo niektorych przypadkow jest bardzo duze.
Zablokowany