Markus Haintz na X (
https://x.com/Haintz_MediaLaw/status/19 ... 5144818961):
Papież Franciszek nie żyje. Za jego panowania, w czasie kryzysu związanego z koronawirusem, wierni Kościoła katolickiego byli marginalizowani ze względu na status szczepień, a umierający byli izolowani i pozostawiani samym sobie. Nowość w historii kościoła.
Franciszek zagroził protestującym przeciwko szczepieniom wydaleniem z pracy i wprowadził obowiązkowe szczepienia w Watykanie. Niech spoczywa w pokoju i znajdzie przebaczenie.
Ja pamiętam jego wypowiedź iż wstrzyknięcie sobie tego preparatu jest przejawem miłości bliźniego.
Podobno wywiad watykanski miał być najlepszy na świecie więc albo papieża oszukali albo współpracował z twórcami plandemi.
Obecnie już oficjalnie wiadomo iż ten preparat ani nie zapobiegał zakażeniu ani zakażaniu ale miał i ma nadal całą gamę działań ubocznych.
To co robiono w kościołach w tym czasie też było odwrotnością miłości bliźniego.
Franciszek stanął po stronie władców świata i aktywnie ich popierał.
Nie dziwi bo kościół zawsze taki był.
Jak ktoś miał złudzenia iż jest inaczej to czas pseudopandemi pokazał prawdę.
W czasie covida maski opadly i to jest tym pozytywnym efektem jeśli ktoś potrafi patrzeć.
Zbrodnia na tak masową skalę aktywnie popierana przez Kościół Katolicki.
Nie pierwsza i nie ostatnia, niestety.
Dla mnie osobiście cały pontyfikat Franciszka zamyka się w tym tylko okresie bo w okresie prześladowań stanął po stronie prześladowców.
Politycy z Watykanu nie są przedstawicielami Boga, są przedstawicielami samych siebie, swojej chorej ambicji przewodzenia maluczkimi.
Po wielkim spektaklu pogrzebowym rozpocznie sie spektakl wyboru nowego króla.
Swiat wstrzyma oddech bo czarny cza biały, "reformator" czy zachowawczy, może Polak co by było przeklenstwem dla tego skolatanego narodu.
Plebs podnieca się wyborem władcy co może ludzki będzie. On im powie co zrobić by być zbawionym bo każdy boi się piekła.
Może da im carte blanche do nieba jak odpowiednio "posmarują".
Religia, polityka i patriotyzm prowadzą ludzi jak barany i traktują jak barany, nie ubliżając baranom bo są one jedynie przykladem.
Ludzie którzy się nie znają zabijają się, nienawidzą bo religia czy polityka czy patriotyzm czy wszyscy razem powiedzieli że tak trzeba.
Samo życie.
Zawsze tak było więc czemu to zmieniać.
Ludzie już tacy są.
Te "prawdy" słyszymy na każdym kroku i kto w nie uwierzy ten idzie dalej jak baran i nawet na widok rzeźnika nie zmienia zdania.
Tak jest i tak zawsze będzie i nic się nie zmieni beczą baranki w kolejce do uboju.
Jesli ktoś powie że to nie jest prawdą, baranki same go wykończą.
W kościele mówi się wyznanie wiary aby nikt nie zapomniał o tym co wymagane.
A ja wierzę iż każdy z nas mających duszę jest częścią Boga bo z niego pochodzimy i do niego dążymy.
Boga który jest wszystkim bo przenika i buduje wszystko. Boga ktorego nie można nazwać Bogiem bo to go ograicza i fałszuje nasze postrzeganie.
Jesteśmy składową wszechświata i bez nas nie jest w stanie on istniec. To jest niesamowite jak ważny, ważna, ważne jest każde z nas.
Ktoś pomyśli że bzdura bo jakie znaczenie ma ktoś przez nas uznany za bezwartosciowego.
Każdy składnik jest ważny i ma znaczenie i tylko profan nie potrawfi dostrzec całości.
Ezoteryczne bzdury ?
Spróbujcie zmienić recepturę potrawy ograniczając jakiś skladnik.
Smak się zmieni.
My jesteśmy składnikami ktore rzutują na całość.
Nie tak dawno rozmawiałem z pewnym młodym człowiekiem który sprawił że szczena mi opadła.
To o czym czytałem w książkach on opowiadał ze swojego życia. Ezoteryka to działka jakby tajemnicza, lekko wysmiewana bo bajki.
Chłopak opowiadał że czasami widok aury innych ludzi potrafi wystraszyć. Czasami nie jest na to przygotowany i wstrząs.
Zwykły przeciętny chłopak na którego nikt by nie zwrócił uwagi.
Rozmawiałem z nim i nie czułem różnicy lat między nami.
To uczy pokory bo on mówił w naturalny sposób o tym czego ja nie widzę.
To ja uczyłem się od niego choć dzieli nas jakieś 30 lat.
Takie spotkania są niesamowite gdy jesteśmy gotowi je dostrzec. Takich spotkań doznaje każdy z nas choć nie tak często je dostrzega.
Ludzie których mijamy, ktorych czasami oceniamy na podstawie drobiazgów, potrafią być skarbnicą wiadomości, wiadomość ktorych szukamy.
Zapewne robię tu za dziwaka ale to nie jest tak istotne.
Jestem przekonany iż każdy z ludzi ma soich duchowych opiekunów.
Podobno jest ich trzech, troje, choć może być więcej.
Jest przewodnik duchowy, anioł stróż i posłaniec.
Gdy jadę gdzieś to najczęściej proszę o bezpieczną jazdę mojego anioła struża i o miejsce do parkowania mojego posłańca.
Nigdy się nie zawiodłem.
Już tak się utarło że jak gdzieś jedziemy to moja żona się pyta czy załatwiłem z tymi z góry miejsce do parkowania.
Nigdy się nie zawiodłem.
Jesli ktoś chce to wypróbować wystarczy sie skupić i poprosić o pomoc swojego posłańca.
Oni, ten duchowy tim, sa do naszej pomocy ale nie są naszymi niewolnikami.
Jesli ktoś powie że to bzdura, to jest ok.
Jeśli ktoś zaryzykuje rozmowę i prośbę to może odkryć coś nowego.
To jest jak przekraczanie zaznaczonych nam granic.