Dziękuje Ci Duchu Święty.
Letnia orkiestra.
Letnia orkiestra.
W maju wielka uroczystość,
Na zielonej łące,
Występ mają świerszcze polne,
Koniki grające.
Pasikonik tej orkiestry,
Jest ozdobą wielką,
Lubi mocne ostre granie,
I publiczność wszelką.
Pierwsze skrzypce zawsze grywa,
Mistrzu-konik polny,
Z tego słynie,więc przewodzi,
Bo jest bardzo zdolny.
Już orkiestra grać zaczęła,
Pierwsze swoje zwrotki.
Wszystkich za serce ujęła,
Wśród kwiatów stokrotki.
Patrzą w niebo łzawym okiem,
Są dziś rozmarzone,
Dzięki Bogu ,za to piękno,
Wołają wzruszone.
Wszystkie kwiaty serce ściska,
Stokrotek wzruszenie,
I na łące zoczyć można,
Wielkie poruszenie.
Razem wszystkie w niebo krzyczą,
Woń swych kwiatów wznoszą,
Przyjmij Boże nasze dary,
Swego Stwórce proszą.
Tobie Panie zanosimy,
I dla Twojej Matki,
Świerszczy granie,zapach kwiatów,
Uśmiech Twej gromadki.
A orkiestra gra od ucha,
Ciągiem-nie przestaje,
Póki Bozia dała ducha,
Gry umiłowanie.
Józef Bieniecki
W maju wielka uroczystość,
Na zielonej łące,
Występ mają świerszcze polne,
Koniki grające.
Pasikonik tej orkiestry,
Jest ozdobą wielką,
Lubi mocne ostre granie,
I publiczność wszelką.
Pierwsze skrzypce zawsze grywa,
Mistrzu-konik polny,
Z tego słynie,więc przewodzi,
Bo jest bardzo zdolny.
Już orkiestra grać zaczęła,
Pierwsze swoje zwrotki.
Wszystkich za serce ujęła,
Wśród kwiatów stokrotki.
Patrzą w niebo łzawym okiem,
Są dziś rozmarzone,
Dzięki Bogu ,za to piękno,
Wołają wzruszone.
Wszystkie kwiaty serce ściska,
Stokrotek wzruszenie,
I na łące zoczyć można,
Wielkie poruszenie.
Razem wszystkie w niebo krzyczą,
Woń swych kwiatów wznoszą,
Przyjmij Boże nasze dary,
Swego Stwórce proszą.
Tobie Panie zanosimy,
I dla Twojej Matki,
Świerszczy granie,zapach kwiatów,
Uśmiech Twej gromadki.
A orkiestra gra od ucha,
Ciągiem-nie przestaje,
Póki Bozia dała ducha,
Gry umiłowanie.
Józef Bieniecki
Wiejskie kapliczki
Wiejskie kapliczki.
Wiejskie kapliczki przydrożne świątynie,
Wiele urody i ciepła z was płynie.
Jedna kucnięta wśród świerków wiekowych,
Inna wśród krzewów lub dziadków dębowych.
Wśród pól porosłych mym powszednim chlebem,
Są pośrednikiem między ziemią -niebem.
Każdej historie są jak ludzi, różne,
Jak święte znaki stawają podróżne.
Stacje zadumy i krótkiej modlitwy,
Inne są miejscem tu stoczonej bitwy.
Miejscem spoczynku wielu tam poległych,
Naszą pamięcią o czasach odległych,
Są dziękczynieniem spełnionego cudu,
Lub śmierci nagłej,znakiem wiary ludu.
Wspierana piękną modlitwą majową,
Prośbą "zmiłuj się",modlitwą czerwcową,
Tu po codziennej ciężkiej pracy ludzi,
Serce zmęczone lud do Boga budzi,
I mu dziękując ręce w górę wznosi,
Za dziś dziękuje ,a o jutro prosi.
Polskie kapliczki umajone latem,
Barwne i cudne,ubarwione kwiatem,
Otoczon zewsząd grajkami polnymi,
Jego chórami ptakami leśnymi.
Zewsząd się niesie głośne ptactwa granie,
Na chwałę Bożą,kwilenie,śpiewanie,
Zimą zaś w senne dnie i długą nocą,
Wpatrują w niebo, gdy gwiazdy migocą,
Okryte śniegu puszystą pierzyną,
Czekają pewne, że dni głuche miną,
Początkiem maja lub też wczesną wiosną,
Usłyszą pieśni modlitwę radosną.
Józef Bieniecki
Wiejskie kapliczki przydrożne świątynie,
Wiele urody i ciepła z was płynie.
Jedna kucnięta wśród świerków wiekowych,
Inna wśród krzewów lub dziadków dębowych.
Wśród pól porosłych mym powszednim chlebem,
Są pośrednikiem między ziemią -niebem.
Każdej historie są jak ludzi, różne,
Jak święte znaki stawają podróżne.
Stacje zadumy i krótkiej modlitwy,
Inne są miejscem tu stoczonej bitwy.
Miejscem spoczynku wielu tam poległych,
Naszą pamięcią o czasach odległych,
Są dziękczynieniem spełnionego cudu,
Lub śmierci nagłej,znakiem wiary ludu.
Wspierana piękną modlitwą majową,
Prośbą "zmiłuj się",modlitwą czerwcową,
Tu po codziennej ciężkiej pracy ludzi,
Serce zmęczone lud do Boga budzi,
I mu dziękując ręce w górę wznosi,
Za dziś dziękuje ,a o jutro prosi.
Polskie kapliczki umajone latem,
Barwne i cudne,ubarwione kwiatem,
Otoczon zewsząd grajkami polnymi,
Jego chórami ptakami leśnymi.
Zewsząd się niesie głośne ptactwa granie,
Na chwałę Bożą,kwilenie,śpiewanie,
Zimą zaś w senne dnie i długą nocą,
Wpatrują w niebo, gdy gwiazdy migocą,
Okryte śniegu puszystą pierzyną,
Czekają pewne, że dni głuche miną,
Początkiem maja lub też wczesną wiosną,
Usłyszą pieśni modlitwę radosną.
Józef Bieniecki
Zmiłuj się nad nami.
Zmiłuj się nad nami.
Przy wiejskiej drodze, nad miedzą,
Wiekowe lipy cicho siedzą.
Niejedno w życiu już widziały,
Gdyż się od dawna zasiedziały.
W starych konarach liście mienią,
Barwą czerwieni,soczystą zielenią,
W niebo gałęzi ręce wznoszą,
O coś ważnego Boga proszą.
Wśród lip pachnących, stoi w cieniu,
Krzyż w litym ogromnym kamieniu.
We dni czerwcowe tu przychodzą,
Trudy z modlitwą ,Bogiem godzą.
I w cichych słowach i głośnej litanii,
Wołają, Jezu zmiłuj się nad nami,
Zmiłuj się Panie nad polską rodziną,
I nad poczętą bezbronną dzieciną.
Zlituj się Panie, nad grzesznym narodem,
Oddaj Kraj mlekiem i płynący miodem.
Aby świątynie ludzie wypełnili,
Ojczyżnie chwałę ,potęgę wrócili.
Takie modlitwy wierny Naród wznosi,
A Bóg wysłucha i łaskę wyprosisz.
W modlitwę każdą wszystkie się włączają,
Pszczoły i trzmiele ,i z ludżmi śpiewają.
Każdy w gatunku muzykę wygłasza,
W Wielkości Pana łaski nam uprasza.
Lipy też czułe na owadów granie,
Wznoszą do Nieba dziękczynne wołanie,
Bukiet miodowych zapachów zanoszą,
W kadzidle woni, piękno Boga głoszą.
I my do Nieba pobożnie wołamy,
Jezu cierpiący ,zmiłuj się nad nami.
Józef Bieniecki
Przy wiejskiej drodze, nad miedzą,
Wiekowe lipy cicho siedzą.
Niejedno w życiu już widziały,
Gdyż się od dawna zasiedziały.
W starych konarach liście mienią,
Barwą czerwieni,soczystą zielenią,
W niebo gałęzi ręce wznoszą,
O coś ważnego Boga proszą.
Wśród lip pachnących, stoi w cieniu,
Krzyż w litym ogromnym kamieniu.
We dni czerwcowe tu przychodzą,
Trudy z modlitwą ,Bogiem godzą.
I w cichych słowach i głośnej litanii,
Wołają, Jezu zmiłuj się nad nami,
Zmiłuj się Panie nad polską rodziną,
I nad poczętą bezbronną dzieciną.
Zlituj się Panie, nad grzesznym narodem,
Oddaj Kraj mlekiem i płynący miodem.
Aby świątynie ludzie wypełnili,
Ojczyżnie chwałę ,potęgę wrócili.
Takie modlitwy wierny Naród wznosi,
A Bóg wysłucha i łaskę wyprosisz.
W modlitwę każdą wszystkie się włączają,
Pszczoły i trzmiele ,i z ludżmi śpiewają.
Każdy w gatunku muzykę wygłasza,
W Wielkości Pana łaski nam uprasza.
Lipy też czułe na owadów granie,
Wznoszą do Nieba dziękczynne wołanie,
Bukiet miodowych zapachów zanoszą,
W kadzidle woni, piękno Boga głoszą.
I my do Nieba pobożnie wołamy,
Jezu cierpiący ,zmiłuj się nad nami.
Józef Bieniecki
Już wiem.
Już wiem.
Słucham chętnie brzeziny gdy konarem skrzypie,
Pierwsze pączki podglądam na majowej lipie.
Kwiaty w bieli niewinnej, w oszronionym sadzie,
Skradające listowie,pączki w winogradzie.
Nowe jodeł przyrosty w majowej nadziei,
I zwycięstwo wierzących ,maja dobrodziei.
Gdy skowronkiem nad polem pieśniami
wylata,
Człowiek kocha miłością ,na granicy świata.
Szemram razem z strumykiem na leśnym
pustkowiu,
I podglądam ciemności,na księżyca nowiu.
U wezgłowia jeziora, w sitowie wsłuchany,
We mazurskich jeziorach nocą zakochany.
Gdzie się Narwia z Bugiem całuje płomiennie,
Płynie ptaków śpiewaniem,odwiecznie i rzewnie.
Pośród młaki bagiennej na majowej rosie,
Czytam wiersze pradawne, o odwiecznym losie.
Piskląt mowy rozumiem,ojców zatroskanie,
Dziubki ciągle otwarte i głodu wołanie.
Pierwsze loty ,upadki,gdy się z światem kuma,
I zwycięstwa rodziców gdy rozpiera duma.
Z majowych narodzin umiejętnie czytam,
Z jakiej małpy powstałem-już wiem ,i nie pytam.
Pogodzony z sumieniem,mogę podziękować,
W majowych arcydziełach na co dzień znajdować.
Józef Bieniecki
Słucham chętnie brzeziny gdy konarem skrzypie,
Pierwsze pączki podglądam na majowej lipie.
Kwiaty w bieli niewinnej, w oszronionym sadzie,
Skradające listowie,pączki w winogradzie.
Nowe jodeł przyrosty w majowej nadziei,
I zwycięstwo wierzących ,maja dobrodziei.
Gdy skowronkiem nad polem pieśniami
wylata,
Człowiek kocha miłością ,na granicy świata.
Szemram razem z strumykiem na leśnym
pustkowiu,
I podglądam ciemności,na księżyca nowiu.
U wezgłowia jeziora, w sitowie wsłuchany,
We mazurskich jeziorach nocą zakochany.
Gdzie się Narwia z Bugiem całuje płomiennie,
Płynie ptaków śpiewaniem,odwiecznie i rzewnie.
Pośród młaki bagiennej na majowej rosie,
Czytam wiersze pradawne, o odwiecznym losie.
Piskląt mowy rozumiem,ojców zatroskanie,
Dziubki ciągle otwarte i głodu wołanie.
Pierwsze loty ,upadki,gdy się z światem kuma,
I zwycięstwa rodziców gdy rozpiera duma.
Z majowych narodzin umiejętnie czytam,
Z jakiej małpy powstałem-już wiem ,i nie pytam.
Pogodzony z sumieniem,mogę podziękować,
W majowych arcydziełach na co dzień znajdować.
Józef Bieniecki
Przepięka Majowa.
Przepiękna Majowa.
Polski Królowo,wieków Twoja troska,
W ludziach przemawia Bożymi dziełami.
Na Jasnym Tronie ,Pani Częstochowska,
Po koniec czasów wypraszaj za nami.
W morowej porze,wojennej zamieci,
Czule osłaniasz nas matczynym
płaszczem.
Ufni opieki,nieporadne dzieci,
Piekieł zasłaniasz nienawistną paszczę.
Gdy rozpalone w piersi złożym głowy,
Królowi Wieków w karze zadrży ręka.
Promieniem światła bądż naszej odnowy,
By nas minęła wspomniana udręka.
Niechaj litanii Cię ogarną słowa,
Miłość chwalebna popłynie z ust naszych,
Aby modlitwa przepiękna ,majowa,
Z Kraju wymiotła przestępnych Judaszy.
Niech na jej nutach popłyną nie żale,
Za Twym dotykiem wysuszą łez znoje.
Zamiast łez sypią miłości korale,
Wiecznego szczęścia otworzą podwoje.
Gdzie Bóg i wiara,i Ty Pani nasza,
Zło bańką pryska,a piekło przestrasza.
Nie żal żyć ,umrzeć, pod Twoim sztandarem,
I stać opoką za Ojczyznę-Wiarę.
Józef Bieniecki
Polski Królowo,wieków Twoja troska,
W ludziach przemawia Bożymi dziełami.
Na Jasnym Tronie ,Pani Częstochowska,
Po koniec czasów wypraszaj za nami.
W morowej porze,wojennej zamieci,
Czule osłaniasz nas matczynym
płaszczem.
Ufni opieki,nieporadne dzieci,
Piekieł zasłaniasz nienawistną paszczę.
Gdy rozpalone w piersi złożym głowy,
Królowi Wieków w karze zadrży ręka.
Promieniem światła bądż naszej odnowy,
By nas minęła wspomniana udręka.
Niechaj litanii Cię ogarną słowa,
Miłość chwalebna popłynie z ust naszych,
Aby modlitwa przepiękna ,majowa,
Z Kraju wymiotła przestępnych Judaszy.
Niech na jej nutach popłyną nie żale,
Za Twym dotykiem wysuszą łez znoje.
Zamiast łez sypią miłości korale,
Wiecznego szczęścia otworzą podwoje.
Gdzie Bóg i wiara,i Ty Pani nasza,
Zło bańką pryska,a piekło przestrasza.
Nie żal żyć ,umrzeć, pod Twoim sztandarem,
I stać opoką za Ojczyznę-Wiarę.
Józef Bieniecki
Dziękczynienie...
Dziękczynienie...
Nadziei w beznadziei gdym uparcie szukał,
Wiatr wiał w oczy,na życie w bezdrożach.
Gdym do serca Twojego wątpiący zapukał,
Dotykała możności zawsze Łaska Boża.
Niosłeś krzyż mego życia,twarz chustą otarłeś,
Dżwigałeś upadłego z prochu tej ziemi.
I na moje bezceństwo oczy me otwarłeś,
Z przywarami i nędzy wadami wszystkimi.
Nie odtrącasz i dzisiaj,kiedy chodzić mogę,
I jak Jan uprzątasz życiowe badziewie.
W skrzyżowaniach wskazujesz prawidłową
drogę
Jesteś moją potrzebą-w mej każdej potrzebie.
Po morzu rozhukanym nauczyłeś chodzić,
I wino pić zatrute,które nie poraża.
Z myśli Ducha korzystać,które we mnie rodzisz,
Serca głód zaspokoić u Twego Ołtarza.
Dziękować-za co winnym od początku świata,
I na ustach Twe Imię nosić nieustannie.
Zawsze myślą twórczą,każdym razem wzlatać,
Za Cud w Tobie dany- Przenajświętszej Pannie.
Józef Bieniecki
Nadziei w beznadziei gdym uparcie szukał,
Wiatr wiał w oczy,na życie w bezdrożach.
Gdym do serca Twojego wątpiący zapukał,
Dotykała możności zawsze Łaska Boża.
Niosłeś krzyż mego życia,twarz chustą otarłeś,
Dżwigałeś upadłego z prochu tej ziemi.
I na moje bezceństwo oczy me otwarłeś,
Z przywarami i nędzy wadami wszystkimi.
Nie odtrącasz i dzisiaj,kiedy chodzić mogę,
I jak Jan uprzątasz życiowe badziewie.
W skrzyżowaniach wskazujesz prawidłową
drogę
Jesteś moją potrzebą-w mej każdej potrzebie.
Po morzu rozhukanym nauczyłeś chodzić,
I wino pić zatrute,które nie poraża.
Z myśli Ducha korzystać,które we mnie rodzisz,
Serca głód zaspokoić u Twego Ołtarza.
Dziękować-za co winnym od początku świata,
I na ustach Twe Imię nosić nieustannie.
Zawsze myślą twórczą,każdym razem wzlatać,
Za Cud w Tobie dany- Przenajświętszej Pannie.
Józef Bieniecki
Kolowe dni.
Kolorowe dni.
Kolorowe dnie,
Buchły majem w śnie.
Na Maryjnym łąk ołtarzu,
Kwiatem cudnym się rozmarzył.
W turkusowe wstąpił szranki,
Gna po niebie stad baranki.
Zmrużą oko -nie,
W kolorowym śnie.
Kolorowy świat,
Westchnień moich wart.
Czas narodzin i nadziei,
Świat artyzmu ,czarodziei.
Na misternym hafcie świata,
W finezyjnych barwnych kwiatach.
Nad brzydotą,złem,
Arcydzieła tłem.
Ogrodników chłód,
Pięknem topi lód.
Na złotawych mknie promykach,
Strzebiot ptaków,pól muzyka.
Sznur strumyka ,srebrna nić,
Z zaplątanym słońcem żyć.
Bóg tak kazał,
Gdy świat stwarzał.
Józef Bieniecki
Kolorowe dnie,
Buchły majem w śnie.
Na Maryjnym łąk ołtarzu,
Kwiatem cudnym się rozmarzył.
W turkusowe wstąpił szranki,
Gna po niebie stad baranki.
Zmrużą oko -nie,
W kolorowym śnie.
Kolorowy świat,
Westchnień moich wart.
Czas narodzin i nadziei,
Świat artyzmu ,czarodziei.
Na misternym hafcie świata,
W finezyjnych barwnych kwiatach.
Nad brzydotą,złem,
Arcydzieła tłem.
Ogrodników chłód,
Pięknem topi lód.
Na złotawych mknie promykach,
Strzebiot ptaków,pól muzyka.
Sznur strumyka ,srebrna nić,
Z zaplątanym słońcem żyć.
Bóg tak kazał,
Gdy świat stwarzał.
Józef Bieniecki
W krzyżu nadzieja
W krzyżu nadzieja.
Krzyżu tyś znakiem męki Pana mego,
Do ciebie wnoszą wierni prośby swoje,
Niech znak ofiarny,oddania Twojego,
Przyjmie modlitwę i oddanie moje.
Do Krzyża Panie z cierpieniem uciekam,
Mój ból ,udręki do Ciebie zanoszę.
Z wielką pokorą grzechu się wyrzekam,
Spokój dla duszy,o zbawienie proszę.
Niech znój Twej męki z wysokości Krzyża,
Spłynie na lud Twój,i ocali duszę.
Niech ma modlitwa do Boga ich zbliża,
Moją modlitwą skalne serca skruszę.
Niech męka Twoja nie będzie daremna,
Pozwoli przetrwać trudy tego świata.
Po ścieżkach życia, krocz Panie wraz ze mną,
Dusza po śmierci do nieba niech wzlata.
Józef Bieniecki
Krzyżu tyś znakiem męki Pana mego,
Do ciebie wnoszą wierni prośby swoje,
Niech znak ofiarny,oddania Twojego,
Przyjmie modlitwę i oddanie moje.
Do Krzyża Panie z cierpieniem uciekam,
Mój ból ,udręki do Ciebie zanoszę.
Z wielką pokorą grzechu się wyrzekam,
Spokój dla duszy,o zbawienie proszę.
Niech znój Twej męki z wysokości Krzyża,
Spłynie na lud Twój,i ocali duszę.
Niech ma modlitwa do Boga ich zbliża,
Moją modlitwą skalne serca skruszę.
Niech męka Twoja nie będzie daremna,
Pozwoli przetrwać trudy tego świata.
Po ścieżkach życia, krocz Panie wraz ze mną,
Dusza po śmierci do nieba niech wzlata.
Józef Bieniecki
Dziękuje Ci Duchu Święty.
Dziękuje Ci Duchu Święty.
Duchu Święty,Święty Boże,
Dziś pełen wdzięczności,
Dziękuję Ci Duchu Święty,
Za Twój dar mądrości.
Duchu Święty,Święty Boże,
W słowach Twych poszumu.
Dziękuję Ci Duchu Święty,
Za mój dar rozumu.
Duchu Święty,Święty Boże,
Pełen nabożeństwa,
Dziękuje Ci Duchu Święty,
Za dary Twe męstwa.
Duchu Święty,Święty Boże,
Wdzięczny za porady,
Dziękuję Ci Duchu Święty,
Za Twe dary rady.
Duchu Święty,Święty Boże,
Świadom ułomności.
Dziękuję Ci Duchu Święty,
Za umiejętności.
Duchu Święty,Święty Boże,
W mojej niemożności.
Ofiarujesz Duchu Święty,
Mnie dar pobożności.
Duchu Święty,Święty Boże,
Wdzięczny za dar jażni.
Dziękuje Ci Duchu Święty,
We darze bojażni.
Duchu Święty,Święty Boże,
Niech słowa wdzięczności.
Będą słowem dziękczynienia,
Teraz i w wieczności.
Józef Bieniecki
Duchu Święty,Święty Boże,
Dziś pełen wdzięczności,
Dziękuję Ci Duchu Święty,
Za Twój dar mądrości.
Duchu Święty,Święty Boże,
W słowach Twych poszumu.
Dziękuję Ci Duchu Święty,
Za mój dar rozumu.
Duchu Święty,Święty Boże,
Pełen nabożeństwa,
Dziękuje Ci Duchu Święty,
Za dary Twe męstwa.
Duchu Święty,Święty Boże,
Wdzięczny za porady,
Dziękuję Ci Duchu Święty,
Za Twe dary rady.
Duchu Święty,Święty Boże,
Świadom ułomności.
Dziękuję Ci Duchu Święty,
Za umiejętności.
Duchu Święty,Święty Boże,
W mojej niemożności.
Ofiarujesz Duchu Święty,
Mnie dar pobożności.
Duchu Święty,Święty Boże,
Wdzięczny za dar jażni.
Dziękuje Ci Duchu Święty,
We darze bojażni.
Duchu Święty,Święty Boże,
Niech słowa wdzięczności.
Będą słowem dziękczynienia,
Teraz i w wieczności.
Józef Bieniecki