Teatr Groteski “Koalicja” - z perspektywy woźnej.

(Prawie) wszystkie chwyty dozwolone.
Vika
Posty: 194
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm

Teatr Groteski “Koalicja” - z perspektywy woźnej.

Post autor: Vika » pt wrz 21, 2018 5:18 pm

O teatrze niemieckim na razie..

Teatr ten powstał na początku nowego sezonu, w październiku 2005 roku, niejako z potrzeby chwili, z dwóch podupadających trup aktorskich. Wprawdzie repertuary mieli kompletnie różne, ale frekwencję dokładnie taką samą, czyli marną, a żyć przecież trzeba, szczególnie gdy człowiek przyzwyczaił się do wygodnego życia.
Teatr “Społeczny” był takim jedynie z nazwy, a jego trupa składała się w zasadzie z średniej klasy komediantów, karierowiczów, pozbawionych talentu parodystów i kilku kuglarzy wszelkiej maści. Natomiast teatr “Mieszczański” to zbieranina aktorów przesadnie dramatycznych, o sporym zadęciu mentorskim i raczej marnym poczuciu humoru. Jedyne co ich wszystkich łączyło to narcyzm, chęć pozostania w światłach rampy, przeświadczenie o wielkości własnego talentu, misji dziejowej jaką ich zdaniem mają do spełnienia i pewnego rodzaju słabość do pieniędzy, poklasku i zaszczytów. Nowy teatr był zatem ich ostatnią deską ratunku, dramatyczną próbą przetrwania w tym niewdzięcznym zawodzie i okolicznościach. Jestem tu woźnym, to wiem.
Okoliczności były natomiast takie, że publika w tym czasie była mocno zniecierpliwiona marnymi komediami jednych, jak i zbyt dramatycznymi spektaklami tych drugich. Woleli amerykańskie filmy, słabe artystycznie, miałkie intelektualnie, ale z wartką akcją, w których ten “Dobry” zawsze na końcu wygrywa, choć nie zawsze koszernymi metodami. Bo publika tak już ma, że jeśli już rękami “Dobrego” wymierzona zostaje sprawiedliwość dziejowa, to jest miło jeśli podmiotem wymierzania owej jest świeżo upieczony (na oczach publiki) pacjenta oddziału intensywnej terapii. Dopiero potem Temida dokonuje reszty obowiązków prawnych i to się ludziom bardzo podoba. Od biedy można to nazwać demokracją bezpośrednią, by nie powiedzieć - kontaktową.
W tym czasie publice podobała się jeszcze jedna rzecz, owo dyskretnie załadowane w każdy amerykański film “hej, hej, JuEsEj”, czyli lekko przesadzona duma z bycia obywatelem tego zamorskiego mocarstwa. Strasznie ich to rajcowało, gdyż lokalni funkcjonariusze Melpomeny intensywnie podkreślali hipotezę, jakoby duma narodowa była zużytym amonitem emocjonalnym, reliktem przeszłości i świadczy bardzo źle o intelekcie jej posiadacza. A więc publika (chcąc-nie chcąc) skrzętnie dławiła w sobie tak wstydliwe uczucia, zostawiając sobie ich kontrolowane erupcje na inne okazje, na przykład meczów piłkarskim reprezentacji narodowej. Tam wyjątkowo dawno dyspensę, ale tylko na 90 minut pojedynku i kilku godzin pokojowego corso samochodami po mieście. Wolno wymachiwać chorągiewkami, ale proszę bez przesady. Nawiasem mówiąc “Deutsche Fußballnationalmannschaft”, czyli drużyna narodowa, też została ostatnio przemianowana na “Das Team”, gdyż słowo “national” mogłoby obrażać delikatne organy słuchowe sporej części widowni. Ale to już inna historia.
Powstał więc teatr “Koalicja” zapowiadając już na wstępie, że teraz ruszą z kopyta i to tak ostro, że dokładnie wszyscy będą zmuszeni być zadowolonymi. Niezależni krytycy teatralni byli jednak sceptyczni. Twierdzili, że gusta są przecież różne, więc wynikiem takiego mariażu może być jedynie farsa i co za tym idzie kompletna plajta artystyczna. Twierdzili tak, gdyż dyrektorem artystycznym została kiedyś wschodząca gwiazda enerdowskiego wodewilu, osoba pozbawiona wprawdzie charyzmy i talentu, ale dla równowagi przekonana o swojej racji, czyli o tym czego widownia chce.
I faktycznie ruszyli z kopyta i to ostro, pierwsze co zrobili to podwyższyli ceny biletów emerytom. To było dobre posunięcie, gdyż emeryci z zasady są ludźmi starej daty, więc mogą mieć przestarzały światopogląd i spojrzenie na proponowany repertuar. Lepiej więc jeśli nie będą fatygowali się na przedstawienia, bo tam tylko przeszkadzają w konstruowaniu nowego gustu, kaszlą, smarkają, szurają butami, szeleszczą papierkami i co tam jeszcze.
A repertuar był faktycznie dosyć zaskakujący, ale od początku nie zapewniał zadowalającej frekwencji. Pierwsze oznaki niezadowolenia, nawet wśród stałych bywalców, pojawiły się gdy kosztem publiki szefowa postanowiła ratować grecką komedię. Potem cena biletów znów została podwyższona by ratować producentów teatralnych. Mimo protestów publiki uparcie tłumaczyła, że producenci zagrozili ogłoszeniem upadłości tej budy i dla dobra sztuki teatralnej należy im zapchać kieszenie pieniędzmi. Najlepiej sporą ilością. I jakoś leciało, gdyż niemiecka widownia była w zasadzie zdyscyplinowana. Przełykała wszystkie pomysły dyrektorki, a to że teatr musi być europejski, więc repertuar należy konsultować z zaprzyjaźnionymi teatrami, że należy ukrócić krytykanctwo w internecie, krytykę mają prawo wyrażać jedynie licencjonowani krytycy i temu podobne.
Do przesilenia doszło w połowie 2015 roku, gdy szefowa stwierdziła, że ma prawo ustawiać repertuar i obsadę wszystkim teatrom Europy i to ona będzie decydowała co komu ma się podobać. Ku zaskoczeniu wszystkich ogłosiła jednostronnie, że robi nabór nowych talentów z krain bardziej egzotycznych, gdyż to wzbogaci europejską kulturę i wniesie świeży powiew nowoczesności. Jakby tego jeszcze było mało, zadecydowała bez konsultacji z kimkolwiek, że każdy teatr ma przyjąć określoną liczbę aktorów, a jeśli tego nie zrobią, to ona im da do wiwatu.
Pomysł był dobry, ale timing dosyć fatalny, gdyż za rogiem powstał właśnie teatr “Alternatywa” i część widowni pukając się w czoło zaczęła tam uczęszczać. Szczerze mówiąc nowa trupa aktorska nie brylowała talentem, ale sprytnie obiecała dopasowanie repertuaru do gustów publiki. W okolicznych teatrach zapanowała panika, gdyż właśnie zaczynał się nowy sezon. Nie było to bez przyczyny, gdyż stali bywalcy tych przybytków zaczęli buczeć, że chcemy młodszych aktorów, że kulisa jest z taniego papendekla, że duszno trochę się porobiło na widowni, że wpuszcza się na salę ludzi bez biletów, a ci pierdzą, głośno mlaskają i poszturchują tych z biletami, że aktorzy ciągle walą te same teksty, że sprężyny w dupę wchodzą, że w bufecie kanapki są nieświeże i takie tam pierdydudy z makaronem. Jak to w teatrze. Co bardziej bezczelnie darli mordy, że chcą nowoczesnego teatru interaktywnego, gdzie publika ma wpływ na przebieg akcji, że nowy teatr to proponuje. Aktorzy jednak bez mrugnięcia okiem nadal recytowali wyuczone teksty udając, że nie słyszą buczenia, tupania i nie zauważają ciskanych na w ich kierunku jajek i pomidorów. Konsekwencja godna podziwu.
W końcu nie dało się ukryć, że tak dotąd wyrobiona i zdyscyplinowana publika ma tego teatru po dziurki w nosie. Gwiazdy wyraziły niezadowolenie z zaistniałej sytuacji, krytycy teatralni związani z trupą “koalicji” też byli oburzeni, w końcu my tu gramy sztukę przez duże “S”, więc zamknąć gęby prostaki. Wbrew faktom twierdzono, że widzów podburzają klakierzy obcego nam mentalnie teatru, że widzowie wpuszczani za friko wzbogacają kulturę odbioru spektaklu, że komu się to nie podoba jest w najlepszym wypadku cwanym populistą, że tutaj nie będzie się grało pod najniższe gusta tłuszczy. Takie opinie wbrew faktom potwierdzała bardziej wyrobiona część widowni. A fakty były takie, że gwiazdy scen berlińskich ostatnio zaczęły się ostro gryźć między sobą. W obliczu klapy padła solidarność zawodowa, a widz nie wie już co myśleć i przypomina delikatnie, że kupił bilety do teatru, a nie do cyrku.
Problemy twórcze zawsze tworzą nową wartość artystyczną i taka powstała ostatnio w Chemnitz (dawniej Karl-Marx-Stadt, tam gdzie kupowało się kiedyś czajniki z gwizdkiem), teatr uliczny, a raczej spontaniczny festiwal teatrów ulicznych. Aktorzy zawodowi są oburzeni i słusznie, bo przecież nie może być tak, że amatorzy będą im mówić co ma być grane na deskach. No nie może, to fakt. Macie zatem jedno wyjście, zacznijcie lepiej grać, wymieńcie wysłużone gwiazdy, zmieńcie repertuar na bardziej strawny. Jako woźna jestem tym bardzo zainteresowana bo mam do emerytury jeszcze sześć lat. A więc sprężajcie się do cholery, bo wprawdzie w “Alternatywie” obiecują mi lepszą pensję i różne dodatki, ale tylko obiecują. Zbyt doświadczoną woźną jestem by dać się na to złapać.

Teatr polski scenariuszami na razie zapycha miasteczka i wsie, przygotowując spektakl główny za 2 lata bez żadnej próby generalnej. Odkryli , że w życiu nie ma żadnych prób i albo się żyje i bierze wszystko i pisze nowe scenariusze albo zostaje się klakierem teatrów cudzych.


V.

Awatar użytkownika
pomorzak
Posty: 6517
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm
Kontakt:

Re: Teatr Groteski “Koalicja” - z perspektywy woźnej.

Post autor: pomorzak » pt wrz 21, 2018 5:53 pm

Ten spektakl sie jeszcze nie skonczyl.
Aktorzy zapominaja wyuczonych rol bo amatorzy wybijaja ich z rytmu.
Amatorzy zas chca wskoczyc na ich miejsce liczac ze studia aktorskie im nie potrzebne.
Widownia na to patrzy i sie waha niczym ten goral co byl na weselu i dostal po ryju a Jagne zgwalcili a na widoku poprawiny.

Vika
Posty: 194
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm

Re: Teatr Groteski “Koalicja” - z perspektywy woźnej.

Post autor: Vika » pt wrz 21, 2018 6:04 pm

pomorzak pisze:
pt wrz 21, 2018 5:53 pm
Ten spektakl sie jeszcze nie skonczyl.
Aktorzy zapominaja wyuczonych rol bo amatorzy wybijaja ich z rytmu.
Amatorzy zas chca wskoczyc na ich miejsce liczac ze studia aktorskie im nie potrzebne.
Widownia na to patrzy i sie waha niczym ten goral co byl na weselu i dostal po ryju a Jagne zgwalcili a na widoku poprawiny.

Została tylko na poważanie burleska i zapewnienie iż też czekają na frekwencję kosmitów. Stypy też mogą być niezwykle atrakcyjne.
Ot tacy symetryści porobili się :)
v.

Awatar użytkownika
pomorzak
Posty: 6517
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm
Kontakt:

Re: Teatr Groteski “Koalicja” - z perspektywy woźnej.

Post autor: pomorzak » sob wrz 22, 2018 6:03 pm

Obecnie jest grilowanie pewnego goscia co smial zaspiewac w innej tonacji wielkiej diwie tej mydlanej opery.
Boshe, z prawej i lewej strony sceny ino kwiki jakby zrobili slizg na zylecie.
Powolu ustalaja oficjalna tonacje.

pozdro

Awatar użytkownika
pomorzak
Posty: 6517
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm
Kontakt:

Re: Teatr Groteski “Koalicja” - z perspektywy woźnej.

Post autor: pomorzak » ndz wrz 23, 2018 6:59 am

Do jakiego gatunku mozna zaliczyc to przedstawienie

Obrazek

Awatar użytkownika
Reflex
Posty: 6986
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:37 pm
Lokalizacja: USA
Kontakt:

Re: Teatr Groteski “Koalicja” - z perspektywy woźnej.

Post autor: Reflex » ndz wrz 23, 2018 7:35 pm

Nieprawda! Kaczyński zawsze mial falszywą twarz, aż się dziwię,
że ktoś tego nie widzial. To maly plujący i nienawistny kundel.

rekin oceanu
Posty: 2536
Rejestracja: ndz sty 18, 2015 1:18 pm

Re: Teatr Groteski “Koalicja” - z perspektywy woźnej.

Post autor: rekin oceanu » pn wrz 24, 2018 2:44 am

Masz wyprany umysł i zdewaluowany nie z tego Poziomu.
Dyskusja bez owocna.
Jako chwastów się nie przesadza.
Bardziej cię zrozumie twój kundel/
Nawet nie umiesz zrozumieć przyrody którą zapisujesz.
To ona opisuje intencje Stwórcy.
Za chwilę zaczniesz posądzać Stwórcę.
Jak to Czynił Miłosz.
To jest Obrzydliwe.
Rekin
wsiadam ci na tyłek.Trollu.
Jazda. Nie będziecie obrażać Polaków i Polski.Jazda.
Sprawia mi to przyjemność.
Lubię czyścić ogródek.
Jak będziesz odpowiadał argumentami.
To może znajdę na twoje wątki czas.
Inaczej jesteś pustak.
A puste to jest takie coś Balonowe.Pękłeś.
To gdzież twoje argumenty.
Których nie masz puste.

rekin

Awatar użytkownika
pomorzak
Posty: 6517
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm
Kontakt:

Re: Teatr Groteski “Koalicja” - z perspektywy woźnej.

Post autor: pomorzak » pn wrz 24, 2018 4:42 am

Jak widac mamy i tu na miejscu nowa odslone teatru psychodelicznego.
Teatr jednego aktora.

Rekin kotek dla ciebie.

Obrazek

ODPOWIEDZ