Polska i PiS-owski cyrk

(Prawie) wszystkie chwyty dozwolone.
Awatar użytkownika
Reflex
Posty: 7309
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:37 pm
Lokalizacja: USA
Kontakt:

Polska i PiS-owski cyrk

Post autor: Reflex » czw sty 10, 2019 1:24 pm

Rekin pisząc slowa o Tusku chyba stracil swoja przytomność. Kiedy Tusk obejmowal władze po Kaczynskim Polska byla jednym z najbiedniejszych najbardziej zadłużonych krajów w Europie.
W tym czasie bezrobocie wunosilo ok 45 procent!!!

Przed sejmem w namiotach strajkowaly pielęgniarki, którym premier Kaczynski zagrozil usuniecie silą. W kraju toczyly sie strajki w sprawie podwyżek marnych pensji. Kraj nie wyrabial się z zagospodarowaniem pnieniedzy z UE, co grozilo przepadnięciem dużych kwot.

Premier Tusk po rozmowach ze strajkującymi, rozwiazal pokojowo wszystkie strajki a w umowie ze strajkującymi, ludzie ktorzy nie mogli dostac pracy z powodu upadku byłych, czyli niewydolnych fabryk, otrzymali możliwość wcześniejszego przejścia na skromna ale zawsze rente, czy emerturę.

Z pomocą przyszly kraje m.in. z Europy, Korei Poludniowej i USA, ktore budowaly fabryki i przemysl Swiat patrzyl z wielką sympatią i zapartym tchem na podnoszenie sie Polski. Rosly autostrady, nowe zakłady, co prawda zagraniczne, ale dające prace Polakom a podatki państwu. Oczywiscie rósl też przemysl Polski, rozwijalo sie szybko nowoczsne rolnictwo.

Tusk w czasie pracy nie politykowal, byl konsekwentnym i pracowitym Premierem. Polska zaczela tętnić pracą, liczyla sie w Europie i na świecie a bezrobocie sie kurczylo. Kiedy Tusk odszedł do Brukseli bezrobocie wynosilo juz tylko okolo 5%, a dlugi zagraniczne zaciagniete w czasie socjalizmu zostały splacone. Powiedzenie, że trzeba wskoczyć pustego basenu a on sie sam wodą napelni nabralo realnego znaczenia.

Juz mało kto pamieta, że wiele pomysłów rządu Tuska zostalo zaprzepaszczonych przez dosc zlośliwe veta Prezydenta Kaczyńskiego, który nie umial się pogodzić z utrata na rzecz Tuska stanowiska swojego brata.
Pomimo wszystko, Polska zaczela sie wylaniać jako kraj pracowity, zdolny i piekny. Kończyl sie okres wielkiej przebudowy, Polska byla na pierwszym miejscu krajów rozwijających sie, Tusk byl szanowanym i wysoko cenionym Premierem.

Konsekwencją tego byla propozycja objecia przez niego funkcji Prezydenta Rady Europejskiej w Brukseli. Dzięki konsekwentnej pracy kolejnych Polskich rządów od Mazowieckiego do Tuska - Kaczynski z PiSem wszedł do rzadów Polski odbudowanej i rozwiniętej. Teraz probuje wszystko rozwalić, Polska zostala przez 3 lata pod Kaczynskim i jego rządem politycznie zepchnieta na bok w Europie z zalamaną amią i autorytetem. Ponad polowa lotnictwa wojskowego koczuje od dawna na lądzie. Zamowione przez rząd Tuska helikoptery z Francji, odwołane przez rzad PiSu. Flota morska przestaje istnieć.

Teraz nagle obudzili sie Politycy PiSu i masowo staja do wyborów w UE. Chciwe i złodziejskie typy, pchaja sie po Unijne stanowiska i zarobki. Premier Polski dwa razy sadzony za klamstwa. PiS wydający i rozkradający pieniadze. Bogaci się za pieniadze polakow Rydzyk i blond piękności w bankach i instytucjach publicznych pobierają miliony za slowa wsparcia rządzącej partii i jej konusa przewodniczącego. Polska zostala brutalnie podzielona i sklócona przez Kaczynskiego, Mam nadzieje, że wiekszosc z nich pojdzie na dlugi "odpoczynek", za kratki.

rekin oceanu
Posty: 3072
Rejestracja: ndz sty 18, 2015 1:18 pm

Re: Polska i PiS-owski cyrk

Post autor: rekin oceanu » pt sty 11, 2019 2:29 am

Reflex pisze:
czw sty 10, 2019 8:48 pm
Wiem, wiem, romntyczna dusza, ale jeszcze na pogrzeb za wcześnie. Zrozumiano?!
Calej reszcie normalnych forumowiczy z Mirkiem pomorzakiem na czele, dedykuje szeroki uśmiech, majac nadzieje, ze go odwzajemnicie...
Normalnych - nienormalnych.
Normalny jest ten według ciebie co uprawia sadyzm.
I uprawia pasożytnictwo na szeroką skale.
Inaczej Faszyzm tak?

A po trzecie w tym słowach są znamiona rasizmu.
W Unii Europejskiej są te rzeczy wysoce karalne.
Taka w twojej intencji jest normalność



Tak pisząc popełniasz ciężki grzech
W prawie Ustawowych popełniasz przestępstwo.
Na pograniczy rasizmu.
A to już zastanów się.co piszesz.
Czy ja was obrażałem.
Czy ja świat muszę widzieć jak ty.
Czy jesteś innej wiary twoja sprawa nie pytam cię o to co bronisz tych co depczą prawa człowieka mam się zgadzać.
Chyba cię pogięło.
Czy Tusk pozwolił swoim niedołęstwem oszwabić setki tysiące polaków.
Co się zastanów kto kim jest.
Nie chcę tu wyodrębniać sprawy piszą to politycy.
No cóż nie czytasz niewygodne.
Obnażać tych swojej maści.Fanów
Tak zastanów się co piszesz.
Nie strasz tych co na rękach mają uczciwość.
Jeśli w tych szeregach tacy się zdarzają.
Są eliminowani.ze stanowisk.
Za Tuska tak nie było.
Połowa kraju pokrzywdzonych.
Nie kłam

Rekin

Awatar użytkownika
Reflex
Posty: 7309
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:37 pm
Lokalizacja: USA
Kontakt:

Re: Polska i PiS-owski cyrk

Post autor: Reflex » pt sty 11, 2019 11:53 am

Wszystko co napisalem o okresie rzadów Tuska w Polsce jest udokumentowane i do sprawdzenia.
Żadne slowo rekina nie jest!
W tym czasie w Polsce prawie że nie bylo poważnych protestów, kraj nie byl podzielony.
Tusk zostal wybrany przez narod polski na dwie kadencje, co sie do tej pory nie udało nikomu,
i jest dowodem jego uczciwości i pracy.

Podzial zaczal się od katastrofy samolotu z Prezydentem Lechem Kaczyńskim, co natychmiat wykorzystal jego
brat ze swoimi ludzmi, oskarżając przez kilka lat nieokreślone osoby w Rosji i Polsce o zamach na samolot z jego bratem.

Do dzisiaj swojego oskarżenia nie udowodnil, ale tym świadomie podzieli gleboko kraj, co moim zdaniem jest przestępstwem , za ktore on i jego wspolnicy Macierewicz, Ziobro i wieu innych powininni odpowiadać przed sądem.
Premier Tusk po dwóch kadencjach jako Polski Premier, wyplynąl na szerokie wody, zostajac wybranym przez Unie Europejską na Prezydenta Rady Europejskiej.


Jego nagrody i wyróżniena



Ordery i odznaczenia
Krzyż Wielki Orderu Słońca Peru – Peru, 2008
Krzyż Wielki Orderu Zasługi – Norwegia, 2012
Order Krzyża Ziemi Maryjnej I Klasy – Estonia, 2014

Nagrody i wyróżnienia
Nagroda Kisiela (2002)
Tytuł Człowieka Roku 2005, przyznany przez Federację Regionalnych Związków Gmin i Powiatów RP (wspólnie z Jarosławem Kaczyńskim)
Honorowy obywatel Łęczycy
Wiktor 2007, 2011, 2014 w kategorii „najpopularniejszy polityk”
Człowiek Roku 2008 i 2011 według tygodnika „Wprost”
Nagroda Karola Wielkiego (2010)
Nagroda im. Vaszka i Anny Marii Polak (2010)
Nagroda Złotej Wiktorii jako Europejczyk Roku 2011
Nagroda im. Walthera Rathenaua (2012)
Doctor honoris causa Uniwersytetu w Peczu (2017)
Doctor honoris causa Uniwersytetu Technicznego w Dortmundzie (2018)
Nagroda Polonicus („nagroda honorowa za całokształt działalności”, 2018)


Dzisiaj Donald Tusk cieszy sie dobrą opinią i popularnością.
Porusza sie po kraju i w Europie niemal bez ochrony.
Jest uznanym, szanowanym i poważanym politykiem polskim na świecie.

rekin oceanu
Posty: 3072
Rejestracja: ndz sty 18, 2015 1:18 pm

Re: Polska i PiS-owski cyrk

Post autor: rekin oceanu » czw sty 17, 2019 2:13 pm

Fakty się mszczą nie wasze słowa populizmu.
Niemcy już inaczej mówią.
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/altern ... ty/q0rq09b

Awatar użytkownika
pomorzak
Posty: 6846
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm
Kontakt:

Re: Polska i PiS-owski cyrk

Post autor: pomorzak » czw sty 17, 2019 2:17 pm

Obrazek

Awatar użytkownika
Reflex
Posty: 7309
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:37 pm
Lokalizacja: USA
Kontakt:

Re: Polska i PiS-owski cyrk

Post autor: Reflex » pn sty 21, 2019 11:36 pm

Polskie Bordello Polityczne.

GILOTYNA PARYSA
Daniel Passent

Polska polityka zagraniczna znajduje się w stanie takiego chaosu, że wszelkie pomysły są dozwolone, a wielu dyskutantów nie ma poczucia śmieszności. Jan Parys, polityk prawicowy, który kiedyś zajmował mniej lub bardziej ważne stanowiska (minister w rządzie Jana Olszewskiego, doradca Miejskiego Przedsiębiorstwa … Taksówkowego, szef gabinetu politycznego w MSZ, dyrektor fundacji polsko-niemieckiej odwołany po kontroli NIK), straszy Niemcami. Będąc , jako polityk, na bocznym torze, chyba chce powrócić do łask. „Od trzech lat politycy niemieccy robią wszystko, by doprowadzić do osłabienia rządu PiS oraz jego zmiany na proniemiecki. Za pomocą gigantycznej (!-Pass.) operacji medialnej prowadzony jest systematyczny atak na RP w mediach niemieckich. Mamy do czynienia z wielką operacją dezinformacji na temat sytuacji w Polsce, której nigdy nie prowadziły na tę skalę media rosyjskie – pisze w „Do Rzeczy”.

Niemcy – czytamy dalej – wykorzystują swoje wpływy w UE, by za pomocą jej mechanizmów politycznych i pseudoprawnych doprowadzić do osłabienia międzynarodowej pozycji rządu PiS. Można powiedzieć, że w tej chwili w Brukseli niemieckimi rękoma została zbudowana gilotyna dla premiera Mateusza Morawieckiego i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego” – ostrzega Parys i wzywa do nadzwyczajnego otrzeźwienia. W planach Niemiec, Polska jest podporządkowana polityce rosyjskiej Berlina, pozostaje zasobem siły roboczej, „pozbawiona podmiotowości politycznej” na rzecz Brukseli, którą trzęsie kanclerz Merkel. Nie jest tajemnicą – pisze – że również Rosja ma inną wizję pożądanej sytuacji międzynarodowej. Jego zdaniem, wspólny interes Europy przy obecnej ekipie politycznej w Berlinie „to po prostu mit”. Sporu z Niemcami o przyszłość Europy nie da się uniknąć – konkluduje Parys.

Co więc robić mając gilotynę nad głową? Niestety, tego szanowny autor, były minister Obrony („mister twister, były minister”) nie mówi. Po prostu kończy swój artykuł, gasi światło i zamyka za sobą drzwi. – Ja rzucam myśl, a wy go łapcie – jak mawiał pewien towarzysz. Sytuacja międzynarodowa Polski jest pożałowania godna, zrujnowana przez obecny rząd: stosunki z Niemcami wyraźnie się pogorszyły, z Brukselą to samo, minister Czaputowicz bredzi, że Tusk był kandydatem Niemiec na przewodniczącego Rady Europejskiej, gazociąg z Rosji coraz bliżej, Polska przytula się tak mocno do Stanów Zjednoczonych, że Europa nie może się nadziwić, postawiliśmy wszystko na jedną kartę – USA. Choć Trump jest nieobliczalny, organizujemy amerykańską konferencję w sprawie Iranu (który nie został zaproszony), zadeklarowaliśmy 2 mld dolarów na bliżej niezdefiniowany Fort Trump, a stosunki z Rosją – szkoda mówić, z Ukrainą – niewiele lepiej.

W sprawie „gigantycznej operacji” Niemiec, Jan Parys niepotrzebnie utożsamia Polskę z rządem. W Europie nie ma kraju, w którym przetłumaczono by więcej polskich książek, który bardziej wspierałby wstąpienie Polski do UE i naszą pozycję w Unii. Polska jest jednym z krajów, które kanclerz Merkel odwiedziła najczęściej. Polska jest też pierwszym państwem, które odwiedził obecny prezydent Niemiec. Jedynym zagranicznym prezydentem, który był na pogrzebie Pawła Adamowicza, był b. prezydent Gauck. Nie ma kraju, w którym Polska wzbudzałaby większe i na ogół życzliwe zainteresowanie. Faktem jest, że media niemieckie krytycznie wypowiadają się na temat polityki PiS w takich sprawach, jak „reforma systemu sprawiedliwości” czy konstytucja. Ale media innych krajów robią to samo.

Oczywiście, Niemcy prowadzą politykę niemiecką, wyraźnie inną od naszej w stosunkach z USA i z Rosją. Nam powinno zależeć na dobrych stosunkach ze wszystkimi trzema krajami, a nie na ich karykaturze.

Awatar użytkownika
Reflex
Posty: 7309
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:37 pm
Lokalizacja: USA
Kontakt:

Re: Polska i PiS-owski cyrk

Post autor: Reflex » sob lut 02, 2019 12:37 pm

Ktoś czytający nasze forum, moglby na podstawie moich postów powiedzieć, ze jestem zdecydowanie anty PiSowcem.
To prawda, ale powody bywaja często nieco inne, niz to co przychodzi na mysl czytającemu.
Gdyby PiS kontynuowal polityke obowiązującą wobec Unii Europejskiej. Gdyby byl bardziej Europejski, gdyby nie wykorzystywal nienawiści do opozycji, gdyby nie niszczyl demokracji w Polsce, pomimo mojej awersji do Kaczynskiego i kilku jego polityków, bylbym całkowicie za PiSem. Bo w sumie liczy się przyszłość Polski a nie osobiste sympatie czy antypatie.

To co zrobila Solidarność i wejscie Polski do Unii Europejskiej bedzie wpisane w historie naszego kraju i świata (obalenie komunizmu i odzyskanie wolnoścl).
To co robil przez trzy lata PiS, nienawistny podzial narodu, próby zmiany historii i polityki kraju jest moim zdaniem zbrodnią.
Dlatego, jak dlugo Kaczyński i jego zaklamani gangsterzy będa manipulować Polska, jak swoim prywatnym folwarkiem, będę przeciwko nim. Gdyby ktoś mial wątpliwości, oświadczam, że moja troską jest pozycja Kraju i godne życie jego obywateli w przyjażni i współpracy z Europejskimi krajami.

rekin oceanu
Posty: 3072
Rejestracja: ndz sty 18, 2015 1:18 pm

Re: Polska i PiS-owski cyrk

Post autor: rekin oceanu » pn lut 11, 2019 11:18 am

Reflex pisze:
pn lut 11, 2019 9:52 am
.WSZĘDZIE GDZIE JA MOJE DZIEŁO.REFLEX - JA TRROLL.

Rekiniątko… ja padam ze śmiechu….
Ty biedny matolku hahahahaaaaa…

Obrazek

…..…………………………..Obrazek.........................

rekin oceanu
Posty: 3072
Rejestracja: ndz sty 18, 2015 1:18 pm

Re: Polska i PiS-owski cyrk

Post autor: rekin oceanu » pn lut 11, 2019 11:24 am

TRRRROOOOOLLLLLEEEEEMMMM.
Nie ma dyskusji.
Ale jego smród dawać mu wąchać do oporu.
Reflex pisze:
pn lut 11, 2019 10:39 am
Pieeknie… dzieki za pomoc... :mrgreen:
Ale fakt że zasraleś cale forum, !!!
świadczy o twoim pochodzeniu z kloaki.

Awatar użytkownika
Reflex
Posty: 7309
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:37 pm
Lokalizacja: USA
Kontakt:

Re: Polska i PiS-owski cyrk

Post autor: Reflex » pt lut 15, 2019 11:34 am

CZY POLACY POMAGALI NIEMCOM W ZAGLADZIE ŻYDÓW?
Profesor Jan Hartman.

Ostudźcie głowy, zanim podniesiecie polityczne larum z powodu wypowiedzi Benjamina Netanjahu! Możecie tylko pogorszyć sprawę.

Oto cała Polska zatrzęsła się z oburzenia na słowa premiera Izraela Benjamina Netanjahu, który miał powiedzieć w Warszawie, w Muzeum Historii Żydów Polskich Polin, że „Polacy pomagali Niemcom zabijać Żydów podczas Holokaustu”. Miał też dodać, że „Polacy kolaborowali z nazistami”. Bardzo bym pragnął, aby wszyscy, którzy grzeją dziś Facebooka i Twittera w tej sprawie oraz przygotowują rządowe i sejmowe oświadczenia, od których zadudni za chwilę w prasie, zechcieli poświęcić kilka minut i uważnie przeczytali to, co poniżej napisałem. A już specjalną prośbę mam do osoby przygotowującej prasówkę dla premiera Mateusza Morawieckiego – proszę wydrukować i ten artykuł (choćby w imię tego, że obaj z Panem Premierem jesteśmy z Wrocławia, rówieśnicy, a rodzice nasi niegdyś dobrze się znali).

Premier słuchał słów Netanjahu i pewnie czuł się z tym źle. Ponadto sam wiele razy bardzo niefortunnie komentował sprawy związane Zagładą. Powinien się przełamać i zrobić wysiłek, aby zrozumieć trochę więcej.

Gdy ktoś mówi źle o Polakach w kontekście wojny, wszyscy zdają się odpowiadać na to unisono – jakby się zmówili. To powtarzające się rytualne „oburzenie ponad podziałami” wynika z lęku przed byciem „wrobionym” w „poniżanie narodu”, a przynajmniej oskarżonym o niedostateczny patriotyzm i niedostateczną obronę dobrego imienia Polski przed potwarcami. Oprócz lęku przed napiętnowaniem te stadne reakcje, zwane zręcznie paniką moralną, kryją w sobie niemałą ignorancję, bo tylko niewielka cząstka polskiego społeczeństwa ma pojęcie o tym, co między Polakami i Żydami (będącymi w wielu przypadkach również Polakami, lecz pomińmy tę komplikację) działo się podczas wojny, chętnie zadowalając się wiedzą o tym, że kilkadziesiąt tysięcy Żydów przetrwało dzięki Polakom (czemu nikt nie przeczy). A być może jest i tak, że do lęku oraz ignorancji przyłącza się jakaś dziwna pokusa, by znalazła się wreszcie jakaś sprawa, w której całe polskie plemię mówiłoby jednym głosem…

Z pewnością jednak nie chodzi tu o żadne dobre imię Polski – kto by tak twierdził, ten albo by kłamał, albo naprawdę nie miał pojęcia, co stanowi o dobrej bądź złej reputacji współczesnych społeczeństw w materii ich stosunku do własnej przeszłości. Szanowane są mianowicie te kraje i narody, które otwarcie stają naprzeciw swej historii, czytając bez wymówek również z jej czarnych kart. Te zaś, które umniejszają swe winy, przemilczają je, bagatelizują, zakłamują bądź wskazują palcem na innych, nie mogą cieszyć się poważaniem. Jeśli więc światowa opinia odnosi wrażenie, że Polskę i Polaków znacznie bardziej interesuje to, żeby nigdzie na świecie nie mówiono, iż „Polacy pomagali w zagładzie Żydów”, niż to, żeby polskie społeczeństwo wiedziało, co Polacy robili Żydom poza tym, że pomagali im przetrwać, to nie budzi to w niej żadnego szacunku, lecz wręcz przeciwnie. Jest kwestią godności Polski i powiem więcej: polską racją stanu, aby w świecie nie wydawało się, że chcemy umniejszyć swoje winy wobec Żydów bądź w ogóle im zaprzeczyć i po stokroć bardziej zależy nam, aby nikt nie mówił, że pomagaliśmy Niemcom, niż na tym, żeby naród miał podstawową wiedzę o tym, jak między Polakami i Żydami naprawdę było.

I trzeba powiedzieć sobie jasno – w tej sprawie świat ma o nas bardzo złe mniemanie. W Izraelu, w USA i na całym Zachodzie elity zdają sobie sprawę z tego, że Polacy bardzo dobrze wiedzą o ratowaniu Żydów przez swych nieżydowskich współobywateli, lecz na ogół nie wiedzą i nie chcą wiedzieć o tym, że tych Żydów, których ci współobywatele zabili bądź wydali Niemcom, było o wiele więcej niż tych uratowanych.

I kwestia tej upartej niewiedzy, niezdolności Polaków i polskiego państwa do przyjęcia do wiadomości, iż bilans pomocy oraz krzywdy wyrządzonej Żydom przez Polaków jest dla Polaków tragicznie niekorzystny, kładzie się głębokim cieniem na reputacji naszego kraju. W żaden sposób nie naprawi jej zwalczanie każdej wypowiedzi o „polskich obozach” czy „pomaganiu Niemcom”. Naprawić ją może wyłącznie jedno – odważne i szczere, wolne od niedomówień i przemilczeń, uczciwe i rzetelne powiedzenie prawdy oraz upowszechnienie tej prawdy poprzez system edukacji. Jeśli na to się zdobędziemy, wtedy faktycznie możemy liczyć na szacunek narodów. I wtedy też – paradoksalnie – znacznie lepiej przebijać się będzie do świadomości społeczeństw całego świata opowieść o polskich bohaterach ratujących Żydów.

Jednakże dopóki nadal nie będziemy przyjmować do wiadomości tej prawdy, uciekając przez nią w godnościowe zaperzenie i ratując się wygodnym poczuciem moralnej słuszności, gdy tylko na horyzoncie pojawi się jakieś „haniebne oskarżenie”, dopóty będziemy traktowani z niechęcią i zażenowaniem. Nawet Niemcy, gdy wreszcie zaczęli bez żadnych „ale” i bez żadnego wybielania się i pokazywania na innych mówić o swoich zbrodniach, uzyskali szacunek pośród narodów. Winy Niemców są stokrotnie większe niż innych europejskich narodów, w których zalęgł się przed wojną faszyzm, a w czasie wojny w takiej czy innej skali i w taki czy inny sposób z Niemcami kolaborowały. Tyleż łatwiej tym narodom uporać się ze swą przeszłością, stanąć oko w oko z prawdą, a tym samym uzyskać szacunek świata. A jednak wciąż tego nie potrafią. Nie potrafią Ukraińcy, Litwini, Słowacy, Węgrzy czy Łotysze. Nie potrafią też Polacy. A przecież chcielibyśmy być „wielkim narodem”, prawda? Tymczasem bez odwagi odkłamywania historii i odrywania jej czarnych kart o wielkości nie ma co marzyć.

Wróćmy więc do wypowiedzi Netanjahu i do tego strasznego słowa „pomagać”. Jeszcze niedawno za jego użycie polski rząd chciał wsadzać do kryminału. Wypada więc zapytać oburzonych tym słowem, jak sami definiują pomaganie, to znaczy ilu Żydów musieliby zabić bądź wydać Niemcom Polacy, aby słowo „pomagać” miało zastosowanie, czyli aby można było dokonać takiego uogólniającego skrótu i zamiast mówić „niektórzy Polacy pomagali Niemcom”, powiadać „Polacy pomagali Niemcom”? I dlaczego tylu, a nie więcej albo mniej? Czy naprawdę czymś haniebnym i niedopuszczalnym jest, aby ktoś rozumiał przez pomaganie, dajmy na to, zabicie dziesięciu tysięcy Żydów, a ktoś inny raczej dwustu tysięcy?

Czy dyskusja o prawidłowym zastosowaniu tego słowa w ogóle ma prawo rozpalać jakieś emocje? Przecież „pomaganie” bądź „niepomaganie” wyraża się właśnie w tym – w liczbie ofiar bądź w bilansie będącym różnicą liczby zabitych i liczby uratowanych. A spór o znaczenie słowa „pomagać”, tak jednoznacznie powiązany z tym (przyznajmy to) dość żenującym kryterium ilościowym, ma znaczenie czysto werbalne, ewidentnie zastępując czy przykrywając bolesną istotę rzeczy. To jest spór o słowo, o znaczenie jednego słowa „pomagać”, a więc spór dramatycznie wprost pozbawiony znaczenia, w porównaniu z powagą i istotnością tego, aby społeczeństwo poznało fakty. A o znajomość tych faktów jakoś polski rząd nie zabiega i sam ich prawdopodobnie nie zna. A raczej – tak jak ogół społeczeństwa – zna je niebywale wybiórczo, przez co ma nader jednostronny i całkowicie fałszywy obraz tragicznych relacji polsko-żydowskich. I gdybyż jeszcze ten spór o słowa w ogóle się toczył. Nie toczy się – bo wtedy trzeba by było pytać o liczby, a to jest przecież temat tabu.

Pan premier może zrobić mały wysiłek i zaprosić kogoś z kilkorga profesorów specjalizujących się w tych sprawach, np. panią prof. Barbarę Engelking z PAN, i poprosić o informacje. Pani profesor z pewnością zrobi to bardzo rzeczowo i z taktem. Jeśli jednak premier bądź ktokolwiek innych chciałby w skrócie zapoznać się z samą esencją tego społecznego deficytu wiedzy, to pozwalam sobie ująć go w kilku punktach poniżej. Mówię „deficytu”, gdyż kilka rzeczy wszyscy wiedzą, to znaczy wiedzą, że Polacy uratowali najwięcej Żydów, że mieliśmy Żegotę, Irenę Sendlerową, Aleksandra Ładosia i tysiące sprawiedliwych wśród narodów świata, najliczniej ze wszystkich krajów upamiętnionych w jerozolimskim Yad Vasehm, że za ukrywanie Żydów Niemcy zabijali.

A oto prawdy, które każdy Polak powinien poznać oprócz tego:

– Polacy zabili znacznie więcej Żydów, niż uratowali; bohaterska pomoc Żydom była nieporównanie rzadszym zjawiskiem niż prześladowanie ich.

– zabijanie Żydów miało charakter indywidualny bądź zorganizowany, łącznie z wyłapywaniem przez grantową policję i uzbrojone grupy miejscowej ludności osób usiłujących zbiec z likwidowanych gett.

– pogromy Żydów odbywały się podczas wojny w dziesiątkach miejscowości, licznie dokonywali ich również partyzanci w ostatniej fazie wojny, a także ludność cywilna już po wojnie (nie tylko w Kielcach).

– zdecydowana większość osób ukrywających Żydów robiła to dla pieniędzy, a w wielu przypadkach, gdy kończyły się pieniądze, ukrywani Żydzi byli wypędzani lub nawet zabijani.

– osoby ukrywające Żydów musiały bardzo obawiać się sąsiadów, gdyż nastawienie społeczeństwa polskiego do Żydów oraz ludzi, którzy im pomagali, było w przeważającej mierze wrogie; ukrywający byli w wielu przypadkach przez sąsiadów denuncjowani, a nawet bezpośrednio zabijani przez nich w celach rabunkowych; jeszcze do niedawna Polacy ukrywający w czasie wojny Żydów bardzo bali się o tym komukolwiek wspominać.

– prawie każdy Żyd próbujący chować się poza gettem lub zbiegły z obozu spotykał się wielokrotnie z szantażem; szmalcownictwo i rabowanie Żydów miało charakter masowy, a wydawanie Niemcom zbiegłych Żydów bądź zabijanie ich (np. przez tzw. granatową policję, a w ostatniej fazie wojny także przez partyzantów) było zjawiskiem częstym, a nie czymś wyjątkowym.

– mienie zamordowanych Żydów było powszechnie zagarniane przez Polaków, a bardzo nieliczni Żydzi powracający do swoich domów w większości przypadków spotykali się z wrogością miejscowej ludności, obawiającej się, że Żydzi zechcą odebrać swoją własność.

– mimo że wielu Żydów uratowało się dzięki księżom i zakonnicom (zakonnikom), dominująca postawa Kościoła i księży względem Żydów przed wojną, w jej trakcie i po jej zakończeniu była zdecydowanie nieprzyjazna, co przekładało się na dominującą w społeczeństwie niechęć do Żydów bądź obojętność na ich los.

– władze PRL i społeczeństwo polskie na ogół nie chciało pamiętać o Holokauście, który stał się niemalże tematem tabu; doszło do tego, że kilkadziesiąt lat po zakończeniu wojny młodsze pokolenia żyły w przekonaniu, że miliony ofiar obozów zagłady to w zdecydowanej większości Polacy.

To są ogólniki, straszne ogólniki. A tysiące strasznych szczegółów znajdziecie w dziesiątkach książek historyków, które ukazują się niemalże jedna za drugą. Są tam również liczby i oszacowania ilościowe. Ale te ogólniki to również wiedza – i tylko taka ogólna wiedza może stać się udziałem milionów. Niechby te miliony wiedziały przynajmniej tyle. Kiedyś tak będzie. Może za 50 lat?

Jeśli zaś Panu Premierowi wyda się, że któreś z powyższych trudnych zdań jest nieścisłe albo niesprawiedliwe, niechaj nie mnie dopytuje (bo kimże ja jestem?), lecz zapyta specjalistów, którym polski rząd właśnie za to płaci, by wiedzieli dokładnie i mogli tą najlepszą, udokumentowaną wiedzą podzielić się z całym społeczeństwem, premiera i prezydenta nie wyłączając.
/Polityka.pl/

ODPOWIEDZ