po co ta ortografia ?

(Prawie) wszystkie chwyty dozwolone.
sprawiedliwy
Posty: 1368
Rejestracja: sob wrz 20, 2014 4:05 am
Lokalizacja: stary kontynent

po co ta ortografia ?

Post autor: sprawiedliwy » pn lut 18, 2019 6:59 am

https://nadwyraz.com/blog/blog-ubierz-s ... rt-ranking

cholera i po co ta ortografia,
Niby zabawne ironiczne słowo, pojawi się raz, 3 powtórzy i bęc. leci w przestrzeń jak reguła i przekonanie że właśnie dobre, prawidłowe, słuszne.
takich zwrótó mnóstwo : Zazdraszczam, bul, wogule. itd. it. Zajrzyjcie do linku. walczę od zawsze z "na dzień dzisiejszy"...ale to grochem o ścianę, tak jak "cofał się wstecz, albo do tyłu"... itd itp.

Właściwie powinno być piszta jak chceta, a czy ktoś zrozumie? to już inna historia i jego strata.

Wiem, że dla niektórych osób język polski jest obcy, bo nigdy do szkół polskich nie chodzili, ale mówią biegle i czytają, często piszą oni fonetycznie, ale obecnie wystarczy przełączyć klawiaturę i komputer nie jest tak niechlujny...
a właściwie, jebtopies. piszta co chceta.

Awatar użytkownika
alohilani
Posty: 2341
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:34 pm

Re: po co ta ortografia ?

Post autor: alohilani » pn lut 18, 2019 9:02 pm

A co z pisownia w samym tytule, ze tak kulturalnie sie zapytam?
Pewnie zgodna z tematem, czyli celowa : ))

Tak, jestem uczulona na ortografie. Kiedys dawno w Polsce nie robilam zadnych bledow, teraz tak dlugo poza Polskc przeciez i poslugujac sie innym jezykiem na codzien nieraz zastanawiam sie...

Ale jeszcze bardziej na te "dziwolagi" jezykowe w postaci np. "hejtowac", jakby nie bylo polskiego na to odpowiednika.
I nie dziwiloby mnie moze az tak bardzo, gdyby to nie weszlo do oficjalnego polskiego jezyka i nie wystepowalo w mediach.
A jeszcze bardziej moze nie dziwi, ale poniekad szokuje wyraz "newsy", tez w oficjalnych mediach. Jesli jest "hejtowac" to powinno byc takze "njuwsy". Gdzie sens, gdzie logika.
I tego absolutnie nie trawie! Oficjalne zasmiecanie tak przeciez pieknego polskiego jezyka.
I te "sorki" zamiast przepraszam jesli potrzeba, tak jakby ktos sie wstydzil powiedziec "przepraszam" po polsku.

Moc pozdrowien dla tego, kto sobie tego zyczy! 8-)

Awatar użytkownika
Reflex
Posty: 7329
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:37 pm
Lokalizacja: USA
Kontakt:

Re: po co ta ortografia ?

Post autor: Reflex » wt lut 19, 2019 8:31 am

Calkowicie zgadzam się z poprzdnimi opiniami a to przywloklo mi myśli o jezyku polskim w ogóle. Wiem na przyklad, choc jako Polak tego nie czuje, że nasz jezyk jest szorstki, zgrzytliwy i szeleszczący, więc pojawilo sie pytanie, skad sie bierze opinia naszych wieszczy, ze jest jezykiem pieknym?
Zacząlem wiec nieco kopać w historii naszego jezyka i mam ciekawy artykul na ten temat. Jest troche dlugi, ale kazde zdanie warte przeczytania.
Autorem jest pani Wanda Gizbert-Studnicka

Czy język polski jest piękny?

…„chcę, by język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa,
- czasem był jak piorun jasny, prędki – a czasem smutny, jako pieśń echowa” (Słowacki: „Beniowski”)


Czego wymagać od języka? Powinien wyrażać dokładnie myśl we wszystkich jej subtelnościach i całej sile. Dawać obraz rzeczy każdej, rysownikiem, być i malarzem każdego odcienia. A wszystko w stopniu takim, by słowo „bodźcem – jak strofa poety, nie wędzidłem było”. Nadewszystko zaś powinna mowa doprowadzać do świadomości naszej wszelkie bogactwo logiki i wrażliwości drogą najprostszą – na nerw słuchowy, wyrażając się samem już brzmieniem: harmonją i dyzharmonją, sciszonym szmerem i zgiełkliwością hałasu… Muzyką być jednocześnie i matematyką – ścisłością i niewypowiedzialnem.

Muzyką jest mowa – i jak co do muzyki piękno stanowi tu sprawę sporną. Inni chcą tylko melodyjności, miłej, pięknej przez harmonję, jak tz. muzyka (nieczytelne). Inni żądają siły wyrazu, ekspresji, choćby w dyzharmonjach, jak nowsza muzyka Wagnera.

Dlatego może takie różne zdania co do piękności języka polskiego. „Jak się pani podoba język polski? – pytano znakomitej tragiczki francuskiej Sary Bernard. – „Bardzo, zupełnie jakby ktoś gryzł szkło”. Niemców do rozpaczy doprowadzała nazwa twierdzy Przemyśl. Zwiedzająca Polskę Szwedka E. Wester woła z powodu nazwy Krakowskie Przedmieście – „Ultalla ratt (sprobój wymówić!) Anglik K. Sarolea załamuje ręce: „Język polski jest jednym z najtrudniejszych w Europie.” Rosjanie drwią nienawistnie. Idealista Turgienjew wprowadza szubrawego Polaka, nazwiskiem Krzyprztycki. Wolnościowiec Gorkij niemniej brudną figurę o języku „jak syczenie żmii”. Krasnow, w powieści z dziejów rewolucji rosyjskiej, docina zjadliwie… Ha, podobno czuje się zawsze nienawiść do tego, komu się krzywdę wyrządza. Moskale tępili nasz język, przyprawiali go o zwyrodnienie i kalectwo, narzucając nam swój, niby podobny a tak odmienny.

Moskala mierzi nasze zmiękczanie r, nie wiem, czy warczące: prijatieli wyriezywajutsia riedko, lepsze od zmiękczonego: przyjaciele rzadko się wyrzynają. Moskala razi nasz zbieg spółgłosek, ale ich nadmiar samogłosek (t. z w. połnogłasje) powodując szerokie i nieustanne „rozdziawianie gęby” brzmi ordynarnie, po pijacku. Kto, jako pierwszego od urodzenia języka, używa rosyjskiego, nigdy już w żadnym języku żadnej samogłoski nie wymówi właściwie – zawsze zbyt szeroko, wulgarnie, albo z przesadnem sznurowaniem ust, pretensjonalnie. Razi to zwłaszcza w śpiewie, choć dzięki samogłoskom i brakowi nosówek jest rosyjski do śpiewu łatwiejszy właściwie od polskiego i francuskiego. Bliski prawdy w sądzie o jęz. polskim jest w dziełku: „Poland and the Poles” (r. 1919) Anglik A. Bruce Boswell: „Język polski nie jest piękny dla cudzoziemca. Brzmi twardo i zawiera często zbieg spółgłosek. Jest jednak bogaty i dźwięczny, zawsze mówiony wyraźnie. Nieruchomy akcent na przedostatniej sylabie nadaje jęz. polskiemu szczególną monotonję” (niesłuszne, przecież wyrazy nie są wszystkie jednej długości!)

Spotykamy i sądy wbrew odmienne – zachwyt. Rosjanie, mieszkający dawniej w Dyneburgu, ganili brzmienie mowy polskiej na Kresach, entuzjazmowali się natomiast do polszczyzny „Warszawiaków”. Była w tem racja: pod fatalnym wpływem jęz. rosyjskiego my tu łykamy sylabę ostatnią, gdy mowę polską cechuje nader wyraźne wymawianie końcówek (stąd pierwsze nasze wrażenie, że właśnie Warszawa i Kraków „śpiewają”, lecz sylaby ostatnie, my przedostatnią ciągniemy). Pisarze obcy, sympatyzujący z naszemi ruchami wolnościowemi, wysławiali często język Mickiewicza i Słowackiego, język twardy i rycerski a bogaty, niedawno zaś i z miękkości jego pochwałą wystąpił – jako z rzeczą uznaną powszechnie – L. Spitzer, profesor jęz. romańskich z Bonn: „das polnische wird wegen seiner weichen Laute eine weiche und wohl klingende Sprache allgemein genannt”… (Może i racja: posiadamy przecie parę sposobów zmiękczania s-ś oraz sz; d-dz, dź, dż; t-c, e, cz; r-rz i t. p.)

Cóż mówić o sądzie Polaków? Skąd wziąć bezstronności? Przecie mowa polska to ukochanie najbliższe, to my sami i szereg rodziców, wielkość i kultura nasza, nasz charakter i odrębność indywidualna… Ale jednak, czy wobec tego nie my właśnie sądzić możemy najdokładniej. Słowa z naszej duszy wyrosły, z praźrodeł ducha. Każde nie tylko brzmi, lecz znaczy. Co do mnie – wyznaję poprostu, że naprawdę we wszystkich brzmieniach mowy wszelkiej nie znam cudniejszego dźwięku nad wyraz: Polska… Widzę w nim pola rozległe w słońcu i skalnych gór zamknięcie, słyszę polot wichru i ptaszyn dzwonienie szklane. Dźwięk ten „razem gra i płonie – mam go w oku, mam go w uchu – a przede wszystkiem – w sercu chyba…

Gdy się w dodatku jest uczonością wypchanym filologiem albo poetą, bez kontroli czerpiącym z nieograniczonego budżetu fantazji – ileż dowodów daćby można, jak snadnie przekonać Polaka czytelnika o najwyższej wyższości jęz. polskiego.
Dlatego nie cytuję naszych uczonych ani poetów, poprzestając tylko na tem, co mnie, zwykłą jednostkę, rodem dyneburżankę, uderzyło osobiście.

Tłumacząc z różnych języków, dostrzegłam obfitosć wyboru: język polski dostarczyć mógł niemal zawsze zwrotu najściślej odpowiadającego oryginałowi. Brak nam wszelako terminów filozoficznych, wyrazów oderwanych, zwłaszcza w porównaniu do niemieckiego. Pod tym wzglądem nie stoimy jednak tak źle, jak Rosjanie, którym brakuje właściwej nazwy dla pojęć – cnota, piękno, boć dobrodietiel oznacza konkretną dobroczynność, a prekrasnoje, to tylko bardzo czerwone. Ha, mają Moskale natomiast rzeczownik abstrakcyjny, niedający się przetłumaczyć na żaden ze znanych mi języków – „poszlost” (oznacza lichość moralną).

Jeżyk polski ma podobno powyżej 200 tys. warazów. Do tego 3 rodzaje, dwie, nawet trzy liczby (pojedyncza, mnoga i dawna – podwójna), 7 przypadków, mnóstwo odmian słowa, – nawet nieodmienne przysłówki różniczkują się we trzy stopnie. A więc „język giętki”, bogaty. Giętkość cechuje też składnię. Na pierwszem miejscu podmiot, lecz każdy wyraz wysunąć wolno naprzód lub umieścić w końcu, jeżeli położyć chcemy znaczeniowy na nim nacisk. Po angielsku np. mamy jedną tylko konstrukcję: Irlandczyk uciekał do Ameryki przed głodem. Po polsku cały szereg różnoodcieniowych: 1) Przed głodem Irlandczyk uciekał do Ameryki; 2) uciekał Irlandczyk… 3) do Ameryki uciekał… z dziesięć odmiennych myśli wycieniować możemy, gdzie Anglik jedną. I jakie ułatwienie w rytmice, utrudnionej u nas przez nieruchomość akcentu. Jak łatwo uniknąć przykrego zbiegu dźwięków, jak łatwo je zestawiać dowolnie. Byle tylko znać język i przez wczytanie się w mistrzów dojść do wprawnego nim władania.Musimy też zapożyczać od Francuzów ambicji, posiadając sami znacznie wyższą duchowo godność, obok dumy, pychy, próżności.

Posiadamy tyle w jęz. pol. dźwięków, że niemal każde brzmienie mowy obcej jest nam dostępne. Możemy więc nietylko z łatwością uczyć się innych języków, ale też odnaleźć w słownictwie polskiem wszelkie niemal kombinacje dźwiękowe, stanowiące o „piękności” tamtych. Np.: Czy lubi czy nie lubi, fala litościwa liljowe ciche dale miłośnie opływa… Niema tu malin, moi mili, niema tu lip ni kalia… (albo te, z dzieciństwa zapamiętane łacińskie – „naścituchlebazeseremizryj”, „spitulis gratulis tenturyje”).

Bogactwo dźwiękowe daje jęz. polskiemu wyrazistość niezwykłą. Samo brzmienie mówi, co wyraz znaczy. I nie tylko w t. zw. onomatopei, kiedy chodzi o harmonję naśladowczą dźwięków istotnych, Polak powie np. grom, Niemiec Donner, Francuzi tonnere. My nawet przy wyrażeniu pojęć oderwanych potrafimy charakteryzować je samem brzmieniem; trudno gryźć szkło, łatwiej słuchać lutni – odpowiedziećbyśmy mogli Sarze Bernard i mogłaby odgadnąć nas lepiej z samych słów tych dźwięku, niż cudzoziemiec z francuskiego brzmienia tejże sentencji (c’est difficile de ronger le verre, econter la luthe est une chose plus facile).

Ową cudowną zaletę zrozumiał już przed 300 laty poeta W. Kochowski, dając w wierszyku „Myśliwstwo” dla nieznających nawet języka polskiego pełne życia dzieje polowania: Wstawajcie bracia, bo już słońce wstaje, nam pogodę piękną daje… To byt na świecie, byt nieporównany być jednym z cechu Dyjany… Jako niezwykłej uciechy przybywa! Łowczy Pojedź! wytrąbywa. Pojdź za nim! myśliwczyk krzyczy, ogary w sforach, a charty na smyczy i t. d.
A Mickiewicz, Słowacki i wszyscy późniejsi poeci? Przypomnijmy sobie „Burzę morską”, całego „Pana Tadeusza”…
Więcej jeszcze. Oto biorę pierwsze lepsze wyrazy polskie i grupuję kontrastowemi trójkami, np. trudny, przykry, okrutny – łatwy, miły, litościwy; kropla, plusk, splunąć – suchy, chróst, chuchać; wrzask, trzask, grzmot – cisza, szept, szelest… Jeżeli dam cudzoziemcowi tłumaczenie każdej grupy, lecz w zmienionym porządku, każdy po wsłuchaniu się odgadnie, która grupa oznacza „facile, agreable”, która „difficile” i t. p.

Ponieważ zaś język jest mową, głosem, ponieważ o wartości mowy stanowi jej zdolność tłumaczenia się dźwiękami – o pięknie języka decyduje więc prócz melodji ekspresja. To właśnie piękno wyrazistości czyni z polszczyzny mowę cudowną. Z czasem, gdy we wszelkiej estetyce zwycięża już kierunek siły ekspresji, nie zaś „gładkość” – przyznać muszą znawcy językowi polskiemu miejsce najpierwsze w świecie.

almagus
Posty: 3188
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:36 pm

Re: po co ta ortografia ?

Post autor: almagus » śr lut 20, 2019 4:49 pm

czy jak Ślązak mówi: ja tobie wieża, to mówi przez rz, czy proponuje biznes Jarosławowi K?

sprawiedliwy
Posty: 1368
Rejestracja: sob wrz 20, 2014 4:05 am
Lokalizacja: stary kontynent

Re: po co ta ortografia ?

Post autor: sprawiedliwy » czw lut 21, 2019 2:37 am

no tak, Jerzy nie wierzy że z wieży zobaczy 6 jeży jak się jeżą i nie wierzą że Jerzy na wieży się najeży ze złości.

są tacy, którzy twierdzą, że słyszą różnicę między Ż a rz. a także Pułk. i Półka. że wymowa była kiedyś lekko inna, obecnie jednak przez niechlujstwo językowe kompletnie zaniedbana.


Powyższy tekst cytowany przez (dzięki) Reflexa bardzo ciekawy i właściwie pokrywa się z moimi obserwacjami i doświadczeniami.

godzilla
Posty: 12693
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: po co ta ortografia ?

Post autor: godzilla » czw lut 21, 2019 5:06 am

Reflex pisze:
wt lut 19, 2019 8:31 am
Więcej jeszcze. Oto biorę pierwsze lepsze wyrazy polskie i grupuję kontrastowemi trójkami, np. trudny, przykry, okrutny – łatwy, miły, litościwy; kropla, plusk, splunąć – suchy, chróst, chuchać; wrzask, trzask, grzmot – cisza, szept, szelest… Jeżeli dam cudzoziemcowi tłumaczenie każdej grupy, lecz w zmienionym porządku, każdy po wsłuchaniu się odgadnie, która grupa oznacza „facile, agreable”, która „difficile” i t. p.

Ponieważ zaś język jest mową, głosem, ponieważ o wartości mowy stanowi jej zdolność tłumaczenia się dźwiękami – o pięknie języka decyduje więc prócz melodji ekspresja. To właśnie piękno wyrazistości czyni z polszczyzny mowę cudowną. Z czasem, gdy we wszelkiej estetyce zwycięża już kierunek siły ekspresji, nie zaś „gładkość” – przyznać muszą znawcy językowi polskiemu miejsce najpierwsze w świecie.
zacytowal debil udajac ze jest autorem...
http://retropress.pl/slowo/jezyk-polski-piekny/
za takie rzeczy powinno sie chama nahajka po mordzie wybatozyc...

Awatar użytkownika
Reflex
Posty: 7329
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:37 pm
Lokalizacja: USA
Kontakt:

Re: po co ta ortografia ?

Post autor: Reflex » czw lut 21, 2019 8:02 am

zacytowal debil udajac ze jest autorem...
http://retropress.pl/slowo/jezyk-polski-piekny/
za takie rzeczy powinno sie chama nahajka po mordzie wybatozyc...
Nie dość ze glupi jak jak but, to jeszcze ślepy i gluchy. Na samym poczatku artykulu jest napisane jak byk:
Autorem jest pani Wanda Gizbert-Studnicka
Tlustym drukiem!!! Slimoku :mrgreen:

sprawiedliwy
Posty: 1368
Rejestracja: sob wrz 20, 2014 4:05 am
Lokalizacja: stary kontynent

Re: po co ta ortografia ?

Post autor: sprawiedliwy » czw lut 21, 2019 11:37 am

Reflex pisze:
czw lut 21, 2019 8:02 am

Tlustym drukiem!!! Slimoku :mrgreen:
wybatożyć po rzyci ślimoka Ot,co!

sprawiedliwy
Posty: 1368
Rejestracja: sob wrz 20, 2014 4:05 am
Lokalizacja: stary kontynent

Re: po co ta ortografia ?

Post autor: sprawiedliwy » pt lut 22, 2019 2:37 am

a tutaj Jeremi Przybora List ortograficzny

https://www.youtube.com/watch?v=7yBh77R ... ture=share

Awatar użytkownika
Reflex
Posty: 7329
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:37 pm
Lokalizacja: USA
Kontakt:

Re: po co ta ortografia ?

Post autor: Reflex » pt lut 22, 2019 11:17 am

Niestety:

Video unavailable
This video contains content from Crowley Media, who has blocked it in your country on copyright grounds.
"Film jest niedostępny
Ten film zawiera treści od Crowley Media, który zablokował je w Twoim kraju na podstawie praw autorskich".

To sie nazywa wolnośc slowa i publikacji na internecie :lol:

ODPOWIEDZ