Życie ...

(Prawie) wszystkie chwyty dozwolone.
Awatar użytkownika
Reflex
Posty: 7329
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:37 pm
Lokalizacja: USA
Kontakt:

Życie ...

Post autor: Reflex » ndz kwie 14, 2019 11:37 am

Obrazek


Widzimy życie Człowieka od narodzin do śmierci, w pełnej krasie. Pełne szczęścia i smutku, radości i niepowodzeń, ubóstwa i bogactwa... Razem z narodzinami pojawia się On - "Ktoś w Szarym" - metafora życia, losu, Boga i Szatana.
Los jest przewrotny, "raz na wozie, raz pod wozem", obserwujemy wzloty i upadki Człowieka, który jest zależny od swego losu, przeznaczenia. Bardzo szybko możemy wspiąć się na szczyt, ale równie szybko możemy z niego spaść.
/refleksje z zycia/

Obrazek

sprawiedliwy
Posty: 1368
Rejestracja: sob wrz 20, 2014 4:05 am
Lokalizacja: stary kontynent

Re: Życie ...

Post autor: sprawiedliwy » pn kwie 15, 2019 8:40 am

Życie płata figle, Przyjaciele i wrogowie tez.
Masz chwile, ze ono się ledwie tli, bo nic ci się nie chce już.
Nie pozwól mu zgasnąć, chyba ze opadniesz z sił ,
Lecz trwaj Dopóki jest ktoś kto pragnie byś zawsze był.

Awatar użytkownika
alohilani
Posty: 2341
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:34 pm

Re: Życie ...

Post autor: alohilani » pn kwie 15, 2019 5:11 pm

To wcale nie jest takie rzadkie, kiedy przyjaciel staje sie wrogiem.
Zawsze jest do tego jakis tego przyjaciela powod, mysle ze rzadko jedynie jego wrednosc.
Niewazne, ze ten powod dla nas jest niewazny, dla niego jest.
Moze byc nim nawet fakt, ze ten drugi przyjaciel nie zareagowal na wiadomosc wyslana dwa razy,
ze ten jeden jest chory. W odpowiedzi ten przyjaciel dostal zdjecie nowych butow, ktore ten okazyjnie sobie kupil.
Na zapytanie, ze ja bylem chory, moze potrzebowalem pomocy, zakupow lub chociazby zapytac sie jak sie czuje.
No to mogles powiedziec jak ci cos bylo potrzeba. Hello? Zero reakcji. No to ten przyjaciel chory odpowiedzial,
to ty w takim razie nie jestes moim przyjacielem, tylko najzwyklejszym znajomym, chociaz i ten znajomy zapytalby, jak sie ten
drugi czuje. Czyli calkowity narcyz, skoncentrowany na samym sobie, ktory tylko bierze pod uwage jego dobro,
a tego przyjaciela potrzebowal, aby sie z nim pokazac wsrod innych, zeby mial wieksza akceptacje. Chcial kontrolowac znajomosc.
Czy calkowite zerwanie kontaktow z takim przyjacielem (calkowite milczenie) mozna uznac jako cios w plecy?
Czy moze powierzenie jemu swojej tajemnicy, a on podzielil sie tym z innymi mozna uznac, za cios w plecy?
Mysle, ze to powyzej, o tajemnicy, to klasyczny przyklad ciosu w plecy.
Cios w plecy moze zadac takze wlasne rodzenstwo, np. siostra siostrze wchodzac w zwiazek malzenski z wlasnym narzeczonym.
Mysle, ze istnieja roznego rodzaju i waznosci ciosy w plecy, a kazdy swiadczy o tym, ze to nie byl przyjaciel.
Zdarza sie rowniez, ze przyjaciel ma w swoim celu kupic sobie te druga strone poprzez dobre uczynki. Ja ci cos dam, podwioze jak potrzeba, a ty mi to samo zrobisz wtedy, kiedy ja bede potrzebowal. To nie jest bezinteresowna przyjazn ani pomoc. Pomoc prawdziwa jest z dobrego serca, bez wmuszania jej tej drugiej stronie poslugujac sie tzw. dyplomacja, czyli manipulacja, ktore jest kontrola tego drugiego czlowieka. Dam ci cos, bo wyprowadzam sie, nie mam na to miejsca w nowym miejscu, to mam to wyrzucic. I wypadaloby powiedziec, to wyrzuc, a moze oddaj do Good Will czy Salvation Army, ale wtedy szok, ze ta druga strona nie chce przyjac, bo sama ma cos do oddania. I takie tam rozne rzeczy.
Mysle, ze rzadko zdarza sie na trzezwo wkladanie noza w plecy rodzicom przez dzieci, a juz na pewno nie ma w druga strone.
Takie to moje dywagacje przy temacie.
Odnosnie zycia w ogole to sa jego aspekty, na ktore nie mamy wplywu, wydarzenia losowe. Jednak posrednio mamy wplyw na to, jak sie po takich wydarzeniach czujemy, jak je przyjmiemy. Nasza reakcja na nie ma tu wiele do czynienia z naszym samopoczuciem. Sa rowniez jego aspekty, ktorych trudnosci sami sobie kreujemy podprzez nasze podejscie czy dzialanie.
I takie tam rozne...
Zycie jest czesto trudne, czasem bardzo trudne, ale w tej calej trudnosci mozna znalezc rowniez dobre strony, choc moze sa one slabo dostrzegalne. Ja musialam dlugo pracowac nad soba (terapia poznawcza), aby zrozumiec sama siebie i swoje zycie.
Musialam tez inaczej postrzec Boga, Sile Wyzsza, Wielka Moc, Energie, aby jej nie winic za zlo, ktore mi sie wydarzylo.
Podobno czlowiek moze miec w przeszlosci inne zycia, o ktorych w ogole nie wie. Dlatego tez moze nie wiedziec, ze tzw. "karma" przychodzi niekoniecznie z tego zycia na ziemi, ktore on jako jedynie zna. Jego dusza czy energia, te niezniszczalna czesc czlowieka mogla miec inne zycie w innym ciele, ktore wraz z narodzeniem dostal nowo narodzony czlowiek. Tak jest w innych systemach filozoficznych, ktore nie isnieja w systemie chrzescijanskim.
Byc moze...
Wtedy czlowiek nie bedzie juz pytal Boga, dlaczego wlasnie ja...
Dlaczego mnie to spotyka.
Itd., itp.
A moze nozem w plecy potrzebne bylo, aby zobaczyc, ze to wcale nie byl przyjaciel?
Jak z tym panem narcyzem, ktorego buty i ich zdjecie bylo wazniejsze od przyjazni.

ODPOWIEDZ