Nie lękajcie się!
Nie lękajcie się!
Oglądać filmów z pozoru nudnych i w ogóle nie amerykańskich. Czytać książek klasycznych. Umiłowani w prostocie swojej umysłowej. Nie ma przyjemności bez wysiłku. Nawet żeby obalić butelkę trzeba ją najpierw kupić. Nie czytajcie ukochani Harry Pottera. Przeczytajcie sobie Wojnę i Pokój Tołstoja. A wżdy oglądacie telewizor, nie przełączajcie na inne kanał nawet wtedy, gdy leci film dajmy na to sarajewsko- fiński pod tytułem Bezruch i Pustka. Wierzcie mi warto zainwestować. Ubogaćcie się duchowo i umysłowo. Czasem pójdźcie do biblioteki lub do teatru. Obejrzyjcie jakiś spektakl lub coś w tym rodzaju. Zatnijcie zęby i zmuście się. Inaczej się nie da. Tylko duchowe się liczy, reszta to jest nic. Materia to czynnik niezbędny do życia, ale nie najważniejszy. Najważniejsze jest to, czego nie widać. Najnudniejsze na świecie są rzeczy ciekawe i urozmaicone. Bądźcie prości i ascetyczni. Czasami nawet się napijcie alkoholu. Dla sprawy. Dbajcie o higienę jamy ustnej i reszty ciała.
-
whiskeyprint1
- Posty: 2482
- Rejestracja: ndz paź 18, 2009 6:44 am
Re: Nie lękajcie się!
szanowny panie Galwas
korci mnie - korci niemilosiernie i chcialbym panu odpisac na jego text - ale nie potrafie sie zmusic bo mnie piekielnie korci....................
pozwalam sobie odpowiedzic panu w innej formie na temat ktory mnie bezposrednio dotyczy- na ktorym sie poniekad znam - i bedzie to fragment tylko - nie mojej pracy ale dlugiego eseju na temat "PO CO?" - koncowa fragment ktory zamyka wycinek calosci zagadnienia ktore jest pozornie tylko skomplikowane a w rzeczywistosci bardzo proste - bo wynika z faktu ze zostalismy przez "mocarnych" przerobieni na mydlo ktorym mocarni myja sobie brudne rece - jestesmy glupi - coraz glupsi - i tak jest dobrze - bo nie ponosimy zadnej odpowiedzialnosci
nizej koncowy fragment
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Szkodnictwo "artystyczne".
W malarstwie, w plastyce istnieje tylko jedno kryterium - jest dobre albo złe - i wszelkie szufladkowanie i segregowanie na grupy-style, jest ciężkim nieporozumieniem.
Wielorakość form malarskich i ich odmian, ma zasadniczy sens dla odbiorcy. Odbiorca może wybrać-akceptować to co mu odpowiada, i to właśnie jest istotą rzeczy, stanowiąc o niezawisłości i niezależności artystycznej.
"Krytyka artystyczna" jest pojęciem określającym zawód, i nie powinna być traktowana dosłownie jako krytyka-ocena, często dokonywana przez człowieka, który ma nikłe pojęcie na temat "malarskiej kuchni", ale samo określenie jego zawodu, daje mu prawo wydawania ocen pracy innych. W moim pojęciu, funkcja krytyka powinna polegać na umiejętnej orientacji w gąszczu rożnorodności malarskiej i przekazywanie tego zainteresowanym, powinna to być funkcja propagatora plastyki, ale nie krytyka-belfra, decydującego co jest dobre a co złe.
Zawód historyka sztuki również trudno sprecyzować. Wiemy że historycy sztuki są inicjatorami nadawania nazw malarstwu, które ma pewną wspólną specyfikę stylistyczną. Są inicjatorami grupowania , szufladkowania i nadawania prawa, który obraz do danego "stylu" należy, podejmując równocześnie rolę opinodawcy, i chcąc przekreślić prawdę, że na malarstwie zna się tylko malarz, i tylko on może ocenic - w relatywnie objektywnym sensie - czy obraz jest dobry czy zły. Krytykowi i historykowi sztuki, może się obraz najwyżej podobać - lub nie.
Krytyk i historyk negują prawo odbiorcy do indywidualnej percepcji, interpretacji i oceny własnej Jednoznaczna kategoryczność interpretacyjna, narzucana widzowi w sposób brutalny, często przy pomocy opracowań pisemnych, nieraz daleko odbiegających od prawdziwej intencji wyrazu malarskiego, wyrządza miłośnikowi malarstwa tylko szkodę.
Wszystko to prowadzi do nieporozumień i wypaczeń sensu , bo w prawdziwej sztuce nie ma kategoryczności wogóle, ale jest interpretatywna wielorakość, możliwość dowolnej i dobrowolnej, nie przymuszonej i nie narzuconej przez nikogo, intelektualnej analizy.
Rezultatem takiej szkodliwej działalności jest to, że powstają różnego rodzaju przejsciowe trendy i mody, których skutkiem jest nie kreatywne malarstwo, lecz powielanie-kopiowanie-naśladownictwo, zabijanie indywidualności, bezmyślność podana na srebrnej tacy fałszywej wiedzy. Jedyną prawdą jest, że malarstwa nie należy rozumieć - malarstwo trzeba czuć!
Po co?
Na pytanie "po co malujemy" trudno byłoby mi odpowiedziec. O wiele łatwiejsza jest odpowiedź na pytanie - "dlaczego nie malujemy", i to drugie pytanie byłoby rozsądniejsze. Wówczas odpowiedziałbym - bo to nie ma żadnego sensu
Ale mimo wszystko malujemy. Dlaczego? Można byłoby posłużćc się argumentami, których użylem w tekscie wyżej. Ale czy są to naprawdę argumenty? Czy nie jest to tylko złudzenie - fałszywe wobrażenie funkcji malarstwa?. Czy naprawdę tak jest? Smiem wątpić, bo malarstwo istnieje wyłącznie dla grupy snobów, którzy regularnie spotykają się na różnego rodzaju otwarciach, by pomówić o samochodach, trzymając kieliszek wina w ręku.
Prawdą jest, że malarstwo istnieje tylko dla malarzy, dla kręgu ludzi zwących sie "artystami". Jest żywicielem pasożytow - krytyków i tak zwanych historyków sztuki, których więcej interesuje w którym roku złamał noge Goya, niż jego malarstwo, które po wielokroć tysięcy razy zostalo "przeanalizowane", by dojść do stwierdzenia, że był on łysy, czemu oponuje inna "gałąź nauki", twierdząc, że miał bogate owłosienie.
Wiem natomiast dlaczego malują kucharki, księgowe i nauczycielki gimnastyki.
Kucharki zapomniały o istnieniu kuchni i mają bardzo dużo czasu, od kiedy zaistniał piecyk mikrofalowy. Księgowe i nauczycielki są przepracowane intelektualnie i potrzeba im odprężenia, które daje im trzymanie w ręku pędzla. W szpitalach psychosomatycznych uczy się malarstwa, by wyprodukować nastepną rzeszę artystów, którym pędzel ma zastapić realia codzienności.
Taki jest prawdziwy sens malowania. Wszystko jest sztuką powiadają, i taka utrwaliła się jej niepodważalna definicja.
Nie wiem zatem po co malują wykszatałceni w tej dziedzinie malarze z prawdziwego zdarzenia i nie wiem jaki oni widzą w tym sens. Nie wiem po co istnieją akademie artystyczne, kiedy wszystko jest sztuką, nie wykluczając jazdy samochodem. Po co uczyć tego co jest oczywistością w świecie dzisiejszego marazmu umysłowego? Czyżby wynikało z tego, że profesjonalista jest umysłowym samobójcą? Często odnoszę wrażenie, że w dzisiejszym czasie kretyńskiego teatru kultury, malarz przejał w nim rolę don Kichota - świadomie i bez ograniczeń.
Zagadnienienia natury psychologicznej - co w inny sposób wyjaśniłoby sens malowania, pozostawiam innym, a zaiste istnieją inne jeszcze, ukryte i nie wyjaśnione tego przyczyny.
Ja jestem tylko prowinjonalnym malarzem, który samemu sobie na pytanie "dlaczego" nie potrafi odpowiedzieć.
af.9.06.2011
korci mnie - korci niemilosiernie i chcialbym panu odpisac na jego text - ale nie potrafie sie zmusic bo mnie piekielnie korci....................
pozwalam sobie odpowiedzic panu w innej formie na temat ktory mnie bezposrednio dotyczy- na ktorym sie poniekad znam - i bedzie to fragment tylko - nie mojej pracy ale dlugiego eseju na temat "PO CO?" - koncowa fragment ktory zamyka wycinek calosci zagadnienia ktore jest pozornie tylko skomplikowane a w rzeczywistosci bardzo proste - bo wynika z faktu ze zostalismy przez "mocarnych" przerobieni na mydlo ktorym mocarni myja sobie brudne rece - jestesmy glupi - coraz glupsi - i tak jest dobrze - bo nie ponosimy zadnej odpowiedzialnosci
nizej koncowy fragment
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Szkodnictwo "artystyczne".
W malarstwie, w plastyce istnieje tylko jedno kryterium - jest dobre albo złe - i wszelkie szufladkowanie i segregowanie na grupy-style, jest ciężkim nieporozumieniem.
Wielorakość form malarskich i ich odmian, ma zasadniczy sens dla odbiorcy. Odbiorca może wybrać-akceptować to co mu odpowiada, i to właśnie jest istotą rzeczy, stanowiąc o niezawisłości i niezależności artystycznej.
"Krytyka artystyczna" jest pojęciem określającym zawód, i nie powinna być traktowana dosłownie jako krytyka-ocena, często dokonywana przez człowieka, który ma nikłe pojęcie na temat "malarskiej kuchni", ale samo określenie jego zawodu, daje mu prawo wydawania ocen pracy innych. W moim pojęciu, funkcja krytyka powinna polegać na umiejętnej orientacji w gąszczu rożnorodności malarskiej i przekazywanie tego zainteresowanym, powinna to być funkcja propagatora plastyki, ale nie krytyka-belfra, decydującego co jest dobre a co złe.
Zawód historyka sztuki również trudno sprecyzować. Wiemy że historycy sztuki są inicjatorami nadawania nazw malarstwu, które ma pewną wspólną specyfikę stylistyczną. Są inicjatorami grupowania , szufladkowania i nadawania prawa, który obraz do danego "stylu" należy, podejmując równocześnie rolę opinodawcy, i chcąc przekreślić prawdę, że na malarstwie zna się tylko malarz, i tylko on może ocenic - w relatywnie objektywnym sensie - czy obraz jest dobry czy zły. Krytykowi i historykowi sztuki, może się obraz najwyżej podobać - lub nie.
Krytyk i historyk negują prawo odbiorcy do indywidualnej percepcji, interpretacji i oceny własnej Jednoznaczna kategoryczność interpretacyjna, narzucana widzowi w sposób brutalny, często przy pomocy opracowań pisemnych, nieraz daleko odbiegających od prawdziwej intencji wyrazu malarskiego, wyrządza miłośnikowi malarstwa tylko szkodę.
Wszystko to prowadzi do nieporozumień i wypaczeń sensu , bo w prawdziwej sztuce nie ma kategoryczności wogóle, ale jest interpretatywna wielorakość, możliwość dowolnej i dobrowolnej, nie przymuszonej i nie narzuconej przez nikogo, intelektualnej analizy.
Rezultatem takiej szkodliwej działalności jest to, że powstają różnego rodzaju przejsciowe trendy i mody, których skutkiem jest nie kreatywne malarstwo, lecz powielanie-kopiowanie-naśladownictwo, zabijanie indywidualności, bezmyślność podana na srebrnej tacy fałszywej wiedzy. Jedyną prawdą jest, że malarstwa nie należy rozumieć - malarstwo trzeba czuć!
Po co?
Na pytanie "po co malujemy" trudno byłoby mi odpowiedziec. O wiele łatwiejsza jest odpowiedź na pytanie - "dlaczego nie malujemy", i to drugie pytanie byłoby rozsądniejsze. Wówczas odpowiedziałbym - bo to nie ma żadnego sensu
Ale mimo wszystko malujemy. Dlaczego? Można byłoby posłużćc się argumentami, których użylem w tekscie wyżej. Ale czy są to naprawdę argumenty? Czy nie jest to tylko złudzenie - fałszywe wobrażenie funkcji malarstwa?. Czy naprawdę tak jest? Smiem wątpić, bo malarstwo istnieje wyłącznie dla grupy snobów, którzy regularnie spotykają się na różnego rodzaju otwarciach, by pomówić o samochodach, trzymając kieliszek wina w ręku.
Prawdą jest, że malarstwo istnieje tylko dla malarzy, dla kręgu ludzi zwących sie "artystami". Jest żywicielem pasożytow - krytyków i tak zwanych historyków sztuki, których więcej interesuje w którym roku złamał noge Goya, niż jego malarstwo, które po wielokroć tysięcy razy zostalo "przeanalizowane", by dojść do stwierdzenia, że był on łysy, czemu oponuje inna "gałąź nauki", twierdząc, że miał bogate owłosienie.
Wiem natomiast dlaczego malują kucharki, księgowe i nauczycielki gimnastyki.
Kucharki zapomniały o istnieniu kuchni i mają bardzo dużo czasu, od kiedy zaistniał piecyk mikrofalowy. Księgowe i nauczycielki są przepracowane intelektualnie i potrzeba im odprężenia, które daje im trzymanie w ręku pędzla. W szpitalach psychosomatycznych uczy się malarstwa, by wyprodukować nastepną rzeszę artystów, którym pędzel ma zastapić realia codzienności.
Taki jest prawdziwy sens malowania. Wszystko jest sztuką powiadają, i taka utrwaliła się jej niepodważalna definicja.
Nie wiem zatem po co malują wykszatałceni w tej dziedzinie malarze z prawdziwego zdarzenia i nie wiem jaki oni widzą w tym sens. Nie wiem po co istnieją akademie artystyczne, kiedy wszystko jest sztuką, nie wykluczając jazdy samochodem. Po co uczyć tego co jest oczywistością w świecie dzisiejszego marazmu umysłowego? Czyżby wynikało z tego, że profesjonalista jest umysłowym samobójcą? Często odnoszę wrażenie, że w dzisiejszym czasie kretyńskiego teatru kultury, malarz przejał w nim rolę don Kichota - świadomie i bez ograniczeń.
Zagadnienienia natury psychologicznej - co w inny sposób wyjaśniłoby sens malowania, pozostawiam innym, a zaiste istnieją inne jeszcze, ukryte i nie wyjaśnione tego przyczyny.
Ja jestem tylko prowinjonalnym malarzem, który samemu sobie na pytanie "dlaczego" nie potrafi odpowiedzieć.
af.9.06.2011
- Załączniki
-
- MuzeumBB.jpg (32.46 KiB) Przejrzano 10136 razy
-
- waz rozpustyAA.jpg (40.75 KiB) Przejrzano 10138 razy
-
whiskeyprint1
- Posty: 2482
- Rejestracja: ndz paź 18, 2009 6:44 am
Re: Nie lękajcie się!
wszystko co nie bezposrednio i dla utrzymania zycia czlowieka sluzy - mozna nazwac rozrywka (nazwijmy to inaczej - kultura).
wiec rozrywka sa rysunki z grot altamiry - ornamenty i rzezby egipskie-liryki sprzed tysiecy lat-greckie tragedie tak samo jak dzisiejsze teatry-muzea-koscioly-koncerty-xiazki-malowidla-cyrki i temu podobne - przy czym ich funkcja byla kiedys nieco inna niz w czasach dzisiejszych gdzie wszystko - nawet nabozenstwa koscielne sa "eventem" o funkcji rozrywkowej
czy rozrywka ma wplyw na zycie czlowieka - uwazam ze tak - zly rodzaj rozrywki ma funkcje negatywna - o oglupiajacych skutkach - dobra przeciwnie - ma wplyw pozytywny bo pozwala czlowiekowi wyobrazic sobie ze jest czlowiekiem i "swiatlym" panem swiata - oczywiscie jest to wplyw posredni w przeciwenstwie do bezposredniego bedacego podstawa utrzymania czlowieka przy zyciu jako malpiego gatunku
czy potrzebna jest nam rozrywka wogole?
- jesli powiemy "nie" - bedziemy zyli dalej - choc zlikwiadowalismy caly ten balagan zwany "kultura" nie majac pewnosci czemu ona sluzy - jesli wykluczymy ze dla wypelnienia wolnego od pracy czasu - co jednak wydaje sie być jej najwazniejsza funkcja - w znaczeniu pozytywnym jak i negatywnym - bo oglupiajacym tak samo jak brak rozrywki wogole
zatem jest obojetne czy rozrywka istnieje czy tez jej nie ma - naturalnie - pod jednym warunkiem ze nie bedziemy usilowali wspinac sie znow na drzewa - aczkolwiek - (prywatnie uwazam ze nie byloby to wcale takie zle bo wowczas nikt nie musialby chodzic do nowoczesnego teatru - ogladac nowoczesne wystawy - wysluchiwac nowoczesnych symfonii lub czytac nowoczesnej literatury.
czy czlowiek powinien byc madry czy tez glupi?
czlowiek glupi stwarza sobie i innym mniej problemow ktore trzeba rozwiazac - wiec im glupszy tym bardziej pozytywne jest jego znaczenie i funkcja w spoleczenstwie - przeciwnie czlowiek madry - ten jest producentem problemow i problemikow ktore nieraz bywaja kretynskie - jak to czyni filozofia - ichtiologia i angiolgia oraz wszystkie im pokrewne - jak np wedkarstwo ktore pozbawia nas ryb potrzebnych do zycia czlowieka.
ja uwazam - a jest to moje prywatne zdanie - ze nalezy wszystko zlikwidowac - nalezy zlikwidowyc wszelka rozrywka zwana kultura bo osiagnela ona wreszcie stan idealny ktory byl konieczny by z czlowieka zrobic malpe bez potrzeby wchodzenia na drzewa i obgryzania listow
zatem udowodnilem tu dwie rzeczy
- rozrywka zwana przez niektorych kultura osiagnela stan iodealny do ktorego planowo dazylismy
- w takim razie (po osiadnieciu tego celoewego stanu) jest ona nam juz niepotrzebna i nalezy ja zlikwidowac!
Co Było Do Okazania (CBDO)
capito?
wiec rozrywka sa rysunki z grot altamiry - ornamenty i rzezby egipskie-liryki sprzed tysiecy lat-greckie tragedie tak samo jak dzisiejsze teatry-muzea-koscioly-koncerty-xiazki-malowidla-cyrki i temu podobne - przy czym ich funkcja byla kiedys nieco inna niz w czasach dzisiejszych gdzie wszystko - nawet nabozenstwa koscielne sa "eventem" o funkcji rozrywkowej
czy rozrywka ma wplyw na zycie czlowieka - uwazam ze tak - zly rodzaj rozrywki ma funkcje negatywna - o oglupiajacych skutkach - dobra przeciwnie - ma wplyw pozytywny bo pozwala czlowiekowi wyobrazic sobie ze jest czlowiekiem i "swiatlym" panem swiata - oczywiscie jest to wplyw posredni w przeciwenstwie do bezposredniego bedacego podstawa utrzymania czlowieka przy zyciu jako malpiego gatunku
czy potrzebna jest nam rozrywka wogole?
- jesli powiemy "nie" - bedziemy zyli dalej - choc zlikwiadowalismy caly ten balagan zwany "kultura" nie majac pewnosci czemu ona sluzy - jesli wykluczymy ze dla wypelnienia wolnego od pracy czasu - co jednak wydaje sie być jej najwazniejsza funkcja - w znaczeniu pozytywnym jak i negatywnym - bo oglupiajacym tak samo jak brak rozrywki wogole
zatem jest obojetne czy rozrywka istnieje czy tez jej nie ma - naturalnie - pod jednym warunkiem ze nie bedziemy usilowali wspinac sie znow na drzewa - aczkolwiek - (prywatnie uwazam ze nie byloby to wcale takie zle bo wowczas nikt nie musialby chodzic do nowoczesnego teatru - ogladac nowoczesne wystawy - wysluchiwac nowoczesnych symfonii lub czytac nowoczesnej literatury.
czy czlowiek powinien byc madry czy tez glupi?
czlowiek glupi stwarza sobie i innym mniej problemow ktore trzeba rozwiazac - wiec im glupszy tym bardziej pozytywne jest jego znaczenie i funkcja w spoleczenstwie - przeciwnie czlowiek madry - ten jest producentem problemow i problemikow ktore nieraz bywaja kretynskie - jak to czyni filozofia - ichtiologia i angiolgia oraz wszystkie im pokrewne - jak np wedkarstwo ktore pozbawia nas ryb potrzebnych do zycia czlowieka.
ja uwazam - a jest to moje prywatne zdanie - ze nalezy wszystko zlikwidowac - nalezy zlikwidowyc wszelka rozrywka zwana kultura bo osiagnela ona wreszcie stan idealny ktory byl konieczny by z czlowieka zrobic malpe bez potrzeby wchodzenia na drzewa i obgryzania listow
zatem udowodnilem tu dwie rzeczy
- rozrywka zwana przez niektorych kultura osiagnela stan iodealny do ktorego planowo dazylismy
- w takim razie (po osiadnieciu tego celoewego stanu) jest ona nam juz niepotrzebna i nalezy ja zlikwidowac!
Co Było Do Okazania (CBDO)
capito?
-
whiskeyprint1
- Posty: 2482
- Rejestracja: ndz paź 18, 2009 6:44 am
Re: Nie lękajcie się!
kiedy - schodzac latami po wirtualnej drabinie w dol - by zobaczyc co tam jest na dole - wladca stwierdzi ze rozrywka tak upadla ze rozumieja ja tylko juz psy i koty - zadecyduje by ja zlikwidowac -ale nalezy ja zastapic inna forma - mniej uciazliwa dla umyslu - i w tej dziedzinie najpopularniejsze beda kamieniolomy w ktorych produkuje sie surowiec do betonowania - a zabetonowanie ma ten cel - ze zakrywa ta okropnie brudna ziemie ktora bez przerwy trzeba czyscic - a wgruncie rzeczy nasza energie mozna wykorzystac do czegos pozyteczniejszego
juz w tej chwili nalezy myslec o przyszlosci i trenowac wchodzenie na drzewa bo kiedys moze sie to przydac - wchodzenie na drzewa i kamieniolomowa rozrywka ma ta zalete ze nie trzeba wogole rozmawiac a w czasie treningu trzeba sie skupic i nie nalezy myslec bo mozna spasc
z czasem - dzieki uporczywemu treningowi zaczna zarastac nam geby i uszy - pozostanie tylko nos ktorym mozna bedzie wydawac dzwieki - oczy beda niesmiale ktorymi widziec sie bedzie rozowe niebo - by nie zapomniec ze tam jest raj do ktorego podazamy
wreszcie osiadziemy na cybernetycznych drzewach wspinajac sie na nie po wirtualnej drabinie - drzewa beda umialy chodzic i w ten sposob bedziemy mogli sie poruszac z miejsca na miejsce - osiadziemy na galeziach tego drzewa - zawsze dwoch na jednej galezi i bedziemy mieli laptopy dzieki ktorym bedziemy porozumiewac sie z sasiadem ktory siedzi na tej samej galezi - litery beda nam niepotrzebne - te bedzie znal tylko wladca - my zas bedziemy znali tylko przecinki i kropki ktorymi bedziemy sie zrecznie poslugiwac.
wreszcie - po latach przyrosniemy do galezi na ktorych siedzimy i nie bedziemy musieli sie ruszac - wystarcza rece ktorymi beziemy mogli uzywac tego laptopa i wznosic rece do boga - a staniemy sie w ten sposob integralna czescia wirtualno-cybernetycznej przyrody - nie bedziemy sie musieli niczym martwic - urzedem finansowy i nie bedziemy musieli chodzic do spowiedzi - bo niesposob bedzie zgrzeszyc
wowczas swiat bedzie idealny - swiat do ktorego dazylismy wiekami - i stanie sie on wzorcem calego wszechswiata - wzorcem dla zielonych ludzikow z antenami na glowie - a kto wie - moze wzorcem dla samego boga ktory zaprowadzi ten sam wzorzec w niebie - a jesli go zaprowadzi - wowczas nie bedzie juz potrzebny raj niebieski - bo bedzie on na zabetonowanej ziemi i wowczas bog powie - do diabla! nie wiedzialem ze ta metoda jest o wiele lepsza........
a propos diabel
diabel zwany szatanem istniec bedzie zawsze i nigdy nie stanie sie diablem wirtualno-cybernetycznym - bo on dobrze wie ze taki raj jest pieklem w porownaniu do piekla w ktorym diabel zyje
capito?
juz w tej chwili nalezy myslec o przyszlosci i trenowac wchodzenie na drzewa bo kiedys moze sie to przydac - wchodzenie na drzewa i kamieniolomowa rozrywka ma ta zalete ze nie trzeba wogole rozmawiac a w czasie treningu trzeba sie skupic i nie nalezy myslec bo mozna spasc
z czasem - dzieki uporczywemu treningowi zaczna zarastac nam geby i uszy - pozostanie tylko nos ktorym mozna bedzie wydawac dzwieki - oczy beda niesmiale ktorymi widziec sie bedzie rozowe niebo - by nie zapomniec ze tam jest raj do ktorego podazamy
wreszcie osiadziemy na cybernetycznych drzewach wspinajac sie na nie po wirtualnej drabinie - drzewa beda umialy chodzic i w ten sposob bedziemy mogli sie poruszac z miejsca na miejsce - osiadziemy na galeziach tego drzewa - zawsze dwoch na jednej galezi i bedziemy mieli laptopy dzieki ktorym bedziemy porozumiewac sie z sasiadem ktory siedzi na tej samej galezi - litery beda nam niepotrzebne - te bedzie znal tylko wladca - my zas bedziemy znali tylko przecinki i kropki ktorymi bedziemy sie zrecznie poslugiwac.
wreszcie - po latach przyrosniemy do galezi na ktorych siedzimy i nie bedziemy musieli sie ruszac - wystarcza rece ktorymi beziemy mogli uzywac tego laptopa i wznosic rece do boga - a staniemy sie w ten sposob integralna czescia wirtualno-cybernetycznej przyrody - nie bedziemy sie musieli niczym martwic - urzedem finansowy i nie bedziemy musieli chodzic do spowiedzi - bo niesposob bedzie zgrzeszyc
wowczas swiat bedzie idealny - swiat do ktorego dazylismy wiekami - i stanie sie on wzorcem calego wszechswiata - wzorcem dla zielonych ludzikow z antenami na glowie - a kto wie - moze wzorcem dla samego boga ktory zaprowadzi ten sam wzorzec w niebie - a jesli go zaprowadzi - wowczas nie bedzie juz potrzebny raj niebieski - bo bedzie on na zabetonowanej ziemi i wowczas bog powie - do diabla! nie wiedzialem ze ta metoda jest o wiele lepsza........
a propos diabel
diabel zwany szatanem istniec bedzie zawsze i nigdy nie stanie sie diablem wirtualno-cybernetycznym - bo on dobrze wie ze taki raj jest pieklem w porownaniu do piekla w ktorym diabel zyje
capito?
- Załączniki
-
- przystap.jpg (47.8 KiB) Przejrzano 10070 razy
-
- zegarAAB.jpg (33.14 KiB) Przejrzano 10070 razy
Re: Nie lękajcie się!
DO CZYNU?
Ni mom panie karabinu!
Ni mom panie karabinu!