Śmiech to zdrowie

Śmiech to zdrowie.
LUCJAN1949
Posty: 144
Rejestracja: ndz lis 01, 2009 12:58 pm

Re: Śmiech to zdrowie-Kumple.

Post autor: LUCJAN1949 »

Dwóch starych kumpli,po latach rozłąki,
Pierwszy uczciwy, drugi zbija bąki.
Pierwszy skromniutki,ten nie lubił łgarzy.
Drugi kłamstwami ubiera ołtarze.

Drugi-jak leci?Ja mam ci już syna.
Już sobie radzi-postępy poczynia.
Miał trzy miesiąc jak zjadł dwa schabowe,
Wszystkie ulice,znał całą Dąbrowę.

A ja mam kota , łowny i czyściutki,
Strasznie zabawny,niezmiernie milutki.
Jak mu ostatnio dałem mleko z kawą,
To mleko wypił,kawę zaś zostawił.

Józef Bieniecki
LUCJAN1949
Posty: 144
Rejestracja: ndz lis 01, 2009 12:58 pm

Re: Śmiech to zdrowie-Kogut.

Post autor: LUCJAN1949 »

Pewien kogut podlotek ,z rana się podniecał,
Do zielononóżki często się zalecał.
Ta widząc niedojrzałe, młodzięcze zapędy,
Wiedziała gdzie się ukryć i czmychnąć którędy.

Znękany niepowodzeniem ,tak tłumaczył w końcu:
Lepiej w ruchu się ogrzać ,niż prażyć na słońcu.
Jeśli nie dopadnę,w skrzydłach mych nie mdleje,
Pędząc za nią, nogi me zagrzeję.

A gdy dorwę -tak planował z góry,
Nie tylko się posypią jej dojrzałe pióry,
I nie czynić mi będzie więcej innych wstrętów,
Gdyż nie będę płacił żadnych alimentów.

Józef Bieniecki
pomorzak
Posty: 10447
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm

Re: Śmiech to zdrowie

Post autor: pomorzak »

Pewien kogut myslal ze tylko dzieki niemi wschodzi slonce.
Gdy konczyl w rosole byl przekonany ze to juz koniec swiata.
Nie pomylil sie.
To byl jego koniec swiata.
bea_mezlot
Posty: 852
Rejestracja: sob paź 17, 2009 10:44 pm
Lokalizacja: rio

Re: Śmiech to zdrowie

Post autor: bea_mezlot »

pomorzaku
to sie mowilo :
"kogut myslal o niedzieli a w sobote leb mu scieli" :)
LUCJAN1949
Posty: 144
Rejestracja: ndz lis 01, 2009 12:58 pm

Re: Śmiech to zdrowie-Icek-fraszka.

Post autor: LUCJAN1949 »

Miała możliwość i chłopców lubiła,
W lewo i prawo wszystkim rozdawała.
Wiedział, nie wiedział,i dobrze mu było,
I przez to dziewczę żle się prowadziło.

Sąsiad potwierdził -przypina ci rogi!
Z miastem się puszcza,gdzie masz ręce, nogi?
Icek to wiedział od wielu miesięcy.
Jakie to miasto?-ma dziesięć tysięcy!

Rzecze do Salcie-masz coś w sobie z fiata!
Z powodu linii -on jak ja skrzydlata?
By nie narazić,niby od niechcenia:
Nie to nie linia,tylko z prowadzenia.

Salcie nie dłużna,ty z lisa masz hity.
Icek-z chytrości.Salcie-z racji miękkiej kity.

Józef Bieniecki
LUCJAN1949
Posty: 144
Rejestracja: ndz lis 01, 2009 12:58 pm

Re: Śmiech to zdrowie-Pierwsza spowiedż.

Post autor: LUCJAN1949 »

Jendruś huncfot, jak tu każde inne dziecko,
Czas spędzał na ulicy, nad niewielką rzeczką,
Jak dzisiejszy ma spędzić? W samotności dumał,
Póki z kumplem z podwórka się w końcu nie skumał.
Jędrek urwis i bencwał, znała go ulica,
Z czasem nie przesadzając, cała okolica.
Co pomyślał - uczynił, aby było śmiesznie,
W miejsce powracał "zbrodni" i było pociesznie.

W miasteczku chociaż wielu miało takie sprawy,
Nie wiodło się szczęśliwie- bez Jędrusia wprawy.
Brali lanie skrzywdzonych lub rodziców baty,
Kazały przypominać, że jeszcze dzieciaty.

Z Jędrkiem jest inaczej, więc hulał do woli,
Bez nutki wątpliwości i cienia pokory.

Pierwsza przyszła Komunia, ta pierwsza dla dziecka,
Kończyły się zabawy, ulica i rzeczka.
Nauki w szkole przybyło, koledzy sąsiedzi,
Gotowali do Pierwszej i Świętej Spowiedzi,
Ksiądz proboszcz orzekł także: znam różnych huncfotów,
Aby przy spowiedzi, nie mieli kłopotów,
Niech na kartce spisują wszystkie bezeceństwa,
I złodziejskie przekręty, krzywdy i przekleństwa.

Jędruś także usłuchał, jak ksiądz proboszcz kazał,
Wziąwszy kawał kartki, grzechy swe wymazał.
I w dniu wyznaczonym, z duszą na ramieniu,
Poszedł grzechów się wyzbyć, o różnym imieniu.
Wziąwszy kartkę z grzechami, sumienie z bagażem,
U konfesjonała stanął. Potem przed ołtarzem.
Jak czytankę odczytał, bił w piersiątka zdrowo,
Ciesząc szczerze poprawą i duszy odnową.
Wyzbywszy się z serca cierniów, wątpliwości,
Życia młode zapędy, dziecięce podłości.

Ledwie bramę przekroczył, już stanął przy płocie,
Nowe serce zadrżało w niedawnym huncfocie.
I napisał cegiełką: „dorośli kazali
By Icka – golibrodę po dupie kopali”.

Pędząc dalej w podskokach, natknął na piekarza,
Który pierwsze potrzeby codziennie rozmnaża.
Grube łapsko chwyciło, te wąsiaste licho,
Szepło w uszko: Jędrusiu, bądź cicho, a cicho.
Wciągnęło w korytarzyk, zciągnęło porcięta,
I cięła dupsko paskiem, mściwa i przeklęta.
Wbijaj w pączki Jędrusiu, wbijaj gwózdki, zatem,
Jak każdy dupcię przetnę, będę twoim katem.
I ciął równo, a jemu, ciągle się zdawało,
Że w pączku każdy jeden, w kilka rozmnażało.
Kiedy wciągnął już spodnie, do dom szedł okrakiem,
Boczną wprawdzie już drogą, nowym wszakże szlakiem,
Myślał jednak o laniu, myśl zaś rozogniona,
Nie baczyła już na nic. Wpadł w Icka ramiona.
I niósł Jędrusia w kantor, aż za dwoje uszy,
Jędruś myślał potulnie, że dupy nie ruszy.
Mylił się wielce zatem. Poniżej ogona,
Golibroda lał równo gdzie część rozogniona,
Była pączkom podobna. A lał równo sznurem,
Za te obrazy różne, pisane pod murem.
g*** walaną klamkę, zerwaną reklamę,
I wylane paskudztwa na posesji bramę.
Niósł się zatem w trzy pędy, a myśl zniewolona,
Była nie gdzie głowa, a koniec ogona.
I tak w łapska wpadł szewca, trzy kroki na rogu,
Stał szewc Jasiek, zwany Sznurówką, na stopniach i progu.
Ręką jedną za żakiet, uniósłszy ku górze,
Ujrzał oczy ponure, jak w burzowej chmurze,
Nie ujrzawszy piorunów, lecz w treści ogona,
Rózga biła piekąca, jak ognie pioruna.
Masz niecnoto, dosięgły zadane pokuty,
Za te farby wylane na klientów buty.
Już teraz nie pamiętał, czy na głowie siadał,
Czy tym tyłkiem grzechy wszystkim opowiadał.

Żyd Jokiel, przed sklep wyszedł i spoglądał w niebo,
Jakby w ono spoglądał za ducha potrzebą.
Niby ludzi nie widział, zmyłka była złudna,
I uknuta już wcześniej, niezwykle obłudna.
Wiedział, że iść będzie, i tędy iść musi,
Choćby tylko dlatego, że do mamy- Lusi.
Wypatrując nabożnie, łypał jednym okiem,
A widok w onym oku, miał obraz szerokim.

Jędrek zbity, ponury, w opłakanym stanie,
Nie spodziewał się pewnie, że kolejne lanie,
Jest w zasięgu ręki. Ta ująwszy rączkę,
Miała w drugiej już pasek, zakończony w sprzączkę.
Od pasa w dół lała, taka każda sprzączka
Odciskała na tyłku i nogach obrączkę.
Żyd nie tłumaczył za co. Jędrek już puszczony,
Czuł przez Boga i ludzi całkiem opuszczony.
Już biec nie potrafił. Wiedział za co lanie,
Zostało wymierzone na Żyda kolanie.

Chodził na zakupy, w spodniach, z trocinami,
Sypał w beczkę z kapustą, no i ogórkami.
O ile tym drugim specjalnie nie szkodził,
Pluł na nie niemiło lub z myszą przychodził.

Tu za miastem, uklęknął na polu, na między,
Żałośnie przemyśliwał, którzy to są szpiedzy.
Tajemnicy spowiedzi. Pewnie ksiądz spowiednik,
Dał pokuty za grzechy drugi odpowiednik.
Myślał zatem z przekąsem, gdy już wydobrzeję,
Dam ja księżom, dam wycisk, niechże dobrodzieje,
Mają za oną zdradę,niechaj zdrajcy znają,
Smak grzechu, pokuty, jeśli z nią igrają.

Podniósłszy obolały, dotarłszy do domu,
Spada niespodzianie, nań na sposób gromu,
Ostrożny, a bolesny matczyny szturchaniec,
Choć minkę miał niewinną, nie jako skazaniec.
Znów matka razem z babką ręcznikami prali,
Jakby wszystko wiedzieli i Boga nie bali.
Ty gałganie, niecnoto brak ci ojca ręki,
Niechaj cię pokrzywdzonych nie ominą męki.
Musieli w końcu przestać. I ujrzał na stole,
Kartkę wcześniej bazgraną, zdrajcę swą i dolę.
Zrozumiał już wszystko, z kumplami gawędził,
Przy kościele i pewnie grzechy ktoś mu zwędził.
Po kolei obnosząc, trafił doń do domu,
Prosząc, aby dana była po kryjomu.
Nie dowiedział się teraz, ani również potem,
Kto światu objawił w nim taką niecnotę.
Od dzisiaj był ostrożny. Spowiedź jednak dała,
Że w nim rogata dusza w końcu spokorniała.

Józef Bieniecki
LUCJAN1949
Posty: 144
Rejestracja: ndz lis 01, 2009 12:58 pm

Re: Śmiech to zdrowie-Lepiej póżniej niż wcale.

Post autor: LUCJAN1949 »

Jasiek lekko podpity,
Wyszedł z knajpy-w drogę,
Ze łzą w oku,coś szepnął,
I warknął-nie mogę.

Wchodzi w sklepik żydowski,
Tam za kontuary,
Wyciągnął zeń Żyda,
Rzucił w tretuary.
To ucapił za brodę,
Lub bił tam gdzie morda,
To okładał pięściami,
I wrzeszczał jak horda.
I tak w koło-aż ludzie,
Co opodal stali,
Nie mogli dłużej patrzeć,
Więc się zlitowali.

Policjantów zciągnięto,Jaśka pochwycili,
Gdy powoli ocknął się, sprawę wyjaśnili.
Za co bijesz niecnoto- niewinnego Żyda,
Za co,wyjaśnię-wiedza wam się przyda.

Toż to przecież mordercy,
Jezusa zabili!
Umęczyli wielce,
Na Krzyżu przybili!!

Jasiek-lat dwa tysiące,
Temu to się stało,
Toś ty o tym nie wiedział,?
Teraz się wydało.

I cóż z tego rzekł Jasiek,
Kumpel mi powiedział,
Więc go piorę za tamto,
Dzisiaj się dowiedział.

Józef Bieniecki
pipek
Posty: 2814
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:31 pm

Re: Śmiech to zdrowie

Post autor: pipek »

"Kawał" stary jak świat,tylko że to WCALE nie jest smieszne.
spiggy
Posty: 56
Rejestracja: sob gru 12, 2009 5:03 am
Lokalizacja: CH

Re: Śmiech to zdrowie

Post autor: spiggy »

przez poprawnosc polityczna, w polskim systemie edukacji
mialy badz maja byc wycofane lektury szkolne
w ktorych w zlym swietle przedstawiono Zydow
i to zdecydowanie nie jest smieszne
http://www.otwarta.org/czy-weryfikowac- ... -,378.html
LUCJAN1949
Posty: 144
Rejestracja: ndz lis 01, 2009 12:58 pm

Re: Śmiech to zdrowie-Oklaski!!!

Post autor: LUCJAN1949 »

Kolejka w niebie,och!-długi ogonek,
Część niecierpliwa,kilku chce na stronę.
Stoją do Piotra- graniczna odprawa,
Wielu niepokój o wieki napawa.

Polak stał w środku,nogami przebiera,
Pewnie napadła żołądka cholera.
Depta i depta-bez końca nie można,
W końcu nachodzi go myśli ostrożna.
Każde pytanie ma odpowiedż, w skutkach,
Pewnie pokażą gdzie w niebie wygódka.

Wyszedł z kolejki, idzie na początek,
W niebie być musi medialny porządek.
Przed Piotrem stawia niecierpiącą sprawę,
Ten mu też kawę wykłada na ławę.
O tam -za chmurką,jest nieba wychodek,
Na tyle z dala by odsunąć smrodek.

Biegnie z ściśniętą,świat coraz piękniejszy,
Ale gdy bliżej, to i napór większy.
Chmurkę dopada i zwleka galoty,
I z żalem stwierdza podniebne kłopoty.

Brawo mu biją-z lewa środka,prawa,
Skąd,że tu ludzie-no i dupy sława?
Gdy z wstydu przerwał ,podąża z pytaniem,
Skąd ,że ten aplaus i dupie klaskanie.

Piotr -uchyliwszy wskazaną mu chmurkę,
Wymownie skrobie się po głowie piórkiem.
To przecież Polska-tam od zawsze sprawa,
Każdej od wieku dupie biją brawa.

Józef Bieniecki
ODPOWIEDZ