a ja pisalem o nowowydanej plycie - zas widel znalazl pretext by pochwalic sie swa niewiedza i dyletantymem - czego mu w dalszym ciagu zycze
amenwhiskeyprint1
Czytam i zastanawiam sie, co temu czlowiekowi w zyciu dokucza, dlaczego sie tak miota i zoladkuje.
Nie ma zadnego konkretnego powodu, jego jedyne argumenty to epitety i zalosne klamstwo.
Powtorze jeszcze raz jego koronny zarzut:
a ja pisalem o nowowydanej plycie - zas widel znalazl pretext by pochwalic sie swa niewiedza i dyletantymem - czego mu w dalszym ciagu zycze "
Co za skunks. Przeciez zaczepil i to niegrzecznie: "a propos tony benett - reflex - do encyklopedii!"
/whiskeyprint/
Na co liczy, ze nikt nie pamieta albo nie czytal i nie sprawdzi?
Ocenzurowalem ostatnie zdanie, usuwajac go z postu.. Nie chce byc jak On.
na temat tego zamieszczeonego nagrania nie wypowiem sie bom głuchy i skarcony porownaniem z nagraniami kompozycvji komedy przez stańke - jako ze stańko gra muzyke
zreszta - edukacje muzyczna w dziedzinie jazz skonczylem na ornette colemanie i cecyl taylorze (music theater) a co potem nie wiem bo stwiedzilem ze coraz czesciej "robia za klezmerow" z szyldem jazz
mimo wszystko - jedyne najdoskonalsze nagranie tytulu "body and soul" pochodzi od coleman hawkinsa i pochodzi z 11.10 (pazdziernik) 1939 - bodaj rca Victor - kiedy sie slucha - zielenieja uszy od dzwiekow ktore sa muzyka
whiskeyprint1 pisze:na temat tego zamieszczeonego nagrania nie wypowiem sie bom głuchy i skarcony porownaniem z nagraniami kompozycvji komedy przez stańke - jako ze stańko gra muzyke
?
widze ze jestes pan jeden z "porownywaczy" -taki co nie moze np. sluchac stella by stalight jako ze miles kiedys to ladnie zagral
duzo mozna tak stracic - ale to osobisty wybor i niekiedy mozna spaoro tez zyskac zachowujac jedno perfekcyjne wykonanie
stes pan jeden z "porownywaczy" -taki co nie moze
-----------------------------------------------------------
ma pan racje - absolutna racja - ale czyz nie jest tak ze slyszac jakas wersje (jakiegos nam znanego) tematu nie rodzi sie podaswiadomie - moze automatycznie porownanie z wersja ktora sie dosc dobrze zna a jest wersja ulubiona - w przypadku tematu b&s przypomina sie postac colemana hawkinsa -powiadam - automatycznie i nie oznac za to ze inna wersje odrzucam - nie - ale - wiem ze to bald - porownuje - jednak - i tu jestem pewny - ze gdy uslasze wersje - ktora w moim odczuciu bedzie lepsza od ulubionej - wowczas pozostane przy obu (slyszac roznice) jestem przekonany ze nie jest tak ze wersja hawkinsa jest najlepsza - ja zapewne tylko lepszych nie slyszalem i dlatego wiem to co wiem a czego nie wiem - nie wiem
nie inaczej - np. kiedy slucham parkera "ornitology" natychmiest przypomina mi sie jam z sonny criss i chat bakerem - zatem gra dwoch alcistow - (baker zszedl ze scebny bo grali dla niego zbyt szybko - piorunsko szybko - to byly mlodziencze lata bakera) i nigdy nie zapomne sola (soli) crissa ktory bije parkera technika i szybkoscia - ale muzycznie parker jest o wiele lepszy - dlaczego mi sie to przypomina - bo nigdy takiego kuriosum nie slaszalem - to jest autentyczna "walka" na nutki - odkrycie - sonny criss - zreszta nie dorownujacy parkerowi - tu tylko o wyscigi chodzilo - ale nagranie wciaz "chodzi mi po glowie" - zatem i tu porownanie - aczkiolwiek ta wersja ornitology jest w sumie gorsza on innych w normalnym skladzie zespolu parkera
wy w ameryce macie o wiele leprzy dostep do nagran klasyki - kiedys sprowadzelem bezposrednio od amerykaskiego handlarza "mosaic"- i w ten sposob mam perelki - chocby np - dawnego monka dyski ktore w europie sa nie do kupienia nie udalo mi sie zakupic juz (naklad wyczerpany) tych wszystkich soli parkera utrwalonych na magnetofonie ze stalowa zylka przez pewnego wlocha (nagrania live muzykow estradowych byly przez zwiazki zawodowe zabronione wowczas - mogli tylko tzw muzycy studyjni) nielegalnie (w ubikacji)
ja powiadam - chcialoby sie miec to wszystko co jest ulubione - i prosze mnie zrozumiec .- zapewne nie jestem sam w tym wzgledzie - jako tradycjonalista jakim jestem tworze wokol siebie taki klosz nieprzystepnosci ktory chroni przed zburzeniem tego co uznalem ze do mnie nalezy - w malarstwie jest dla mnie cezanne - przeciez wiem ze sa lepsze rzeczy - przeciez niczego nie odrzucam - przeciez wiem ze c. nie malowal najdoskonalej - to tylko przywary - ludzka przywara kaze mi bronic tego do czego z trudem sam dochodzilem
prosze pana - kto lubi burzyc stare gmachy?
czlowiek bedzie zawsze bal sie rozczarowania
uwazam zreszta ze aby cos oceniec (wadliwie lub nie) musi zaistniec mozliwosc porownania - mozemy sie zastanowic dlaczego rollins dal szanse coltrane wspolnego grania - nie wiem?
wiec nie wykluczam ze "wyscigi tenorowcow" wardel gray- dexter gordon sluzyly jakiemus ich porownaniu
jestem przekony ze wszystko plega na porownaniach ktore wyrabiaja poczucie dobrego badz zlego smaku
dlaczego (w moim przypadku) jest tak ze kiedy slysze hadena natychmist przypomna mi sie scot la faro - dlaczego - kiedy slucham brad mehldaua natychmiast slacze bill evansa 8rowniez w przypadku polskiego pianista kaczmarczyka) - czy to mankament? nie wiem - moze jestem poprostu "sikniety"? - nie mam pojecia
ale wiem ze od czasu orneta colemana i nagran "kosmicznych" coltrane - nie ma nic i nic nowego procz "filharmonizowania" i usilowan "wkrecenia " starego do tak zwanej "muzyki powaznej"
masz pan racje ze starych gmachow nie warto burzyc - jesli chodzi o gusta muzyczne to my wszyscy odosimy sie do tego czym skorupka za mlodu nasiakla
jednak metny film na youtube to nie to samo co usiasc w pierwszym-drugim stoliku od sceny i posluchac nawet marnych podrobek Coltrane czy Komedy - a panowie Medyna i Winnicki marnymi podrobkami na pewno nie sa
co do dostepu do klasyki to jest roznie - kiedys w duzych miastach mozna bylo sporo winylu kupic obecnie jest nie tak dobrze - na pewno sa jakies inne miejsca jak np craigslist
prosze pana
mnie nie o krytyke-krytykowanie chodzilo tylko o fakt - ktory pan slusznie podkresla - fakt ze wciaz porownujemy - nie wiem czy te porownania cokolwiek wnosza czy sa szkodliwe - bo istnieje podejrzenie falszywej miary czegos z czyms co mamy w naszej pamieci - ale konkretnie - gdybym nie znal rowniez muzyki erica satie nigdy nie wpadlbym ze na plycie blood-sweat andt tears - po wolakizie claytona -tohomasa odnajde dlugi pasaz satiego "wyjety " z ktorejs z jego elegii ktory brzmi lepiej niz wersja pianistyczna oryginalu
poza tym - jestem pewny ze w kazdej chwili powstaje na swiecie cala masa doskonalych dziel - ktorych nigdy nie uslyszymy i nigdy nie zobaczymy - takiej mozliwosci - pomimo doskonalej komunikacji i mozliwosci przekazu - oraz rejestracji tychze - nie ma - takiej mozliwosci nie ma
usprawiedliwiam siebie o tyle ze taka "porownywalnosc" stala sie nagminna - a ja "przylapalem sie " na tym bedac na koncercie kwartetu kaczmarczyka (zespolu malo znanego nawet w polsce - trio plus ts i ss - zreszta deciak znakomity i znow porownanie - "coltranowski") ze jako trio dorownuje trio bill evansa z gomezem
faktem jest ze byloby latwiej sluchac talko i wylacznie muzyki ktora nie wywoluje wspomnien-przypomnien i porownan - ale by tak sluchac trzeba byc "swiezym" - co w moim przypadku nie ma miejsca poniewaz od dlugiego czasu zajmowalem sie tym rodzajem muzyki i nastepuje wowczas to co moze nie powinno miec miejsca - przypopmnienie i porownanie "z czyms"
nie inaczej jest w plastyce - bo kazde dokonanie jest powtorka elementow juz zaistnialych skomponowanych - zlozonych tylko inaczej - w muzyce zapewne podobnie