Po II-wojnie światowej Polska liczyła około 28 mln. ludności, a kraj zrujnowany i płonęły jeszcze zgliszcza powojenne. Do 1989 r. rządzili Komuniści i na samym "OCCIE" wychowało się tyle dzieci, że Polska dobijała już do 40 mln obywateli. Przyszła solidarność i taki jeden diabeł z wąsami i wszystko ,,,,,każdy niech sobie resztę dopisze co mu się podoba, bo wywalczyli wolność słowa, to niech żrą te słowa.
Z netu wzięte...
Z netu wzięte...
Komentarz do artykułu o polskim niżu demograficznym:
Re: Z netu wzięte...
TV, VIDEO, stereo - nie było.
Radia - przeważnie nie było.
"Kołchoźnika" nikt nie słuchał.
O samochodzie można było pomarzyć.
O wczasach - jak się dostało to w FWP lub zakładowe gdzie znów oglądało się te same mordy pijackie.
Za granicę - no to trza było się zapisać na "kapcia" do UB/SB.
Dupanko to była rozrywka tania i zdrowa(gimnastyka).
A na gospodarce ktoś musiał robić.
Radia - przeważnie nie było.
"Kołchoźnika" nikt nie słuchał.
O samochodzie można było pomarzyć.
O wczasach - jak się dostało to w FWP lub zakładowe gdzie znów oglądało się te same mordy pijackie.
Za granicę - no to trza było się zapisać na "kapcia" do UB/SB.
Dupanko to była rozrywka tania i zdrowa(gimnastyka).
A na gospodarce ktoś musiał robić.
Re: Z netu wzięte...
No toś waści albo z Rumunii,albo z rodziny nałogowych alkoholików pochodzisz...
Re: Z netu wzięte...
znaczy twierdzisz pan ze Polakow to bocian ten tego.... i to tylko po pijaku?pipek pisze:No toś waści albo z Rumunii,albo z rodziny nałogowych alkoholików pochodzisz...
a w Rumunii to nie ma az takiej bidy jak pan myslisz... syn mi opowiadal ze tam panie tera cuda i dziwy... i podobniez ladniej w Bukareszcie niz w Warszawie... lata tam co jakis czas sluzbowo ze Szwajcarii....
Re: Z netu wzięte...
Godzil - nie rżnij głupa;
w Polsce nie było aż tak tragicznie jak to opisuje tekajot,a co do dzisiejszej Rumunii,to niech syn weźmie samochód i siem trochie po tej bogatej Rumunii przejedzie.
Kiedy wróci,jak wróci,to se bedzieta mogli o Rumunii pogadać.
Chociaż pod pewnym względem Rumunia z Polska się wyrównała;
w Europie najwięcej dzieci żyjących poniżej granicy biedy jest w Rumunii,druga jest Bułgaria i trzecia...Polska.
(dane PCK za rok pański 2011).
ALE TO,CHOLERA,NIE JEST TEMAT NA TEN AKURAT DZIAŁ.
w Polsce nie było aż tak tragicznie jak to opisuje tekajot,a co do dzisiejszej Rumunii,to niech syn weźmie samochód i siem trochie po tej bogatej Rumunii przejedzie.
Kiedy wróci,jak wróci,to se bedzieta mogli o Rumunii pogadać.
Chociaż pod pewnym względem Rumunia z Polska się wyrównała;
w Europie najwięcej dzieci żyjących poniżej granicy biedy jest w Rumunii,druga jest Bułgaria i trzecia...Polska.
(dane PCK za rok pański 2011).
ALE TO,CHOLERA,NIE JEST TEMAT NA TEN AKURAT DZIAŁ.
Re: Z netu wzięte...
to ty nie rznij glupa pipeczny... przeczytales chociaz o czym napisales w pierwszym poscie?pipek pisze:Godzil - nie rżnij głupa;
w Polsce nie było aż tak tragicznie jak to opisuje tekajot
i pewnie zaraz po urodzeniu miales w chalupie i radio i telewizor i wideo, co?
wez nie pier***...
moj ojciec opowiadal mi jak wszedl w posiadanie naszego "Pioniera".... otoz wracal po robocie do domu i zobaczyl ze stoi na ulicy kolejka... bylo to w latach piecdziesiatych, wiec z zaciekawieniem stanal i postal pare minut ale mu sie znudzilo... chcial isc juz dalej ale otworzyly sie drugie drzwi bo ktos wyszedl i nie domknal, wlazl do srodka a tam byl leb tej kolejki do okienka... ludzie sie tloczyli i kazdy szczesliwiec odchodzil od okienka z jakas kartka papieru... a tymczasem... z boku stal stolik a na nim takie same papierki w dowolnej ilosci i bez kolejki... to wzial dwa... i poszedl...
potem sie okazalo ze byly to talony na radio... trzeba bylo wypelnic, wpisac dane osobowe i gdzies tam oddac... potem stal sie jednym z niewielu posiadaczy odbiornika Pionier, drugiego kupil jego brat a moj stryj...
bylo to w miescie stolecznym Warszawa... jesli ci to cos mowi...
no ale ty pewnie od urodzenia miales juz stereofoniczne radio z gramofonem na korbe, co?
a co do Rumunii to moj syn tam jezdzi zeby rozmawiac z ludzmi z branzy i jesli on twierdzi ze Rumunia sie rozwija to sie rozwija....
Re: Z netu wzięte...
A żebyś wiedział że tak.to ty nie rznij glupa pipeczny... przeczytales chociaz o czym napisales w pierwszym poscie?
i pewnie zaraz po urodzeniu miales w chalupie i radio i telewizor i wideo, co?
wez nie pier***...
Mój ojciec,wtedy zwykły robol,pracujący całymi dniami i uczący się po nocach,w I-szej połowie lat 50-tych,kiedy jeszcze w powojennej Anglii były kartki na żywność,kupił sobie pierwszy nowy motocykl.
Ożenił się w 1955 roku i po ślubie wziął pożyczkę,za którą,przy pomocy rodziny,wybudował w 4 lata nowoczesny,jak na tamte czasy,domek jednorodzinny.
Pierwszy telewizor mieliśmy bodajże od 1962 roku.Na pewno zanim poszedłem do podstawówki.
Pierwszy samochód,Zastawa 600D -rok 1969.
3 lata później był nowy Wartburg.
Ja kupiłem sobie swój pierwszy zegarek nie mając jeszcze 13 lat.Za pieniążki z wkacyjnego zbierania i sprzedawania grzybów.
Rok później,ta sama drogą,nabyłem aparat fotograficzny Smiena 8.O ile dobrze pamiętam był o połowę tańszy od zegarka.
W latach 70-tych,w szkole średniej,2 razy byłem w NRD,raz na Czechosłowacji i raz w Budapeszcie,chociaż do żadnej SB nie należałem.
Pracowałem za to w wakacje przy wyrębie lasu i jako pomocnik murarski więc i radiomagnetofon Jolka 2 też sobie nabyłem w roku pańskim 1974.
Mój kolega z klasy,hodujący po lekcjach stado baranków,jeździł nową WSK,a rok później nowiutkim Fiatem 126p.
Drugi wyremontował Warszawę i śmigaliśmy na dziewuchy aż miło.
Radio bylo w domu zawsze.Lampowe,a później również i tranzystorowe.
Stereo mnie wtedy nie buzowało,więc kupiłem toto dopiero po swoim ślubie,na początku lat 80-tych.
Zanim jeszcze w Polsce było video.
I to wszystko bez przynależności do partii i agentury SB.
Na zadupiu pod Częstochową.
P.S.Ten pierwszy,od owiec,nadal hoduje owce.Poza tym ma stadninę koni i szkołę jeździecką.
Ten drugi siedzi w pierdlu.Za mało mu było;
3 stacje benzynowe,pizzeria,2 restauracje,4 chałupy,pieczarkarnia i hurtownia zniczy.
Zachcialo mu się mafii paliwowej.
Re: Z netu wzięte...
dobra pipeczny... w Warszawie moglo byc inaczej...
to co opowiadasz wyglada jakby to bylo w jakiej hameryce albo co...
moj ojciec tez budowal domy... np. MDM w Warszawie... byl kierownikiem budowy...
Bierut mu nawet reke uscisnal i podziekowal... i gowno z tego mial poza tym...
to co opowiadasz wyglada jakby to bylo w jakiej hameryce albo co...
moj ojciec tez budowal domy... np. MDM w Warszawie... byl kierownikiem budowy...
Bierut mu nawet reke uscisnal i podziekowal... i gowno z tego mial poza tym...
Re: Z netu wzięte...
Cóz ja na to mogę poradzić, że miałem nieszczęście nie urodzić się w rodzinie podczęstochowskich ŁAPCIARZY, którzy z aluminiowych pieciogroszówek robili medaliki i sprzedawali je emerytowanym "inspektorkom drogowym", żeby za piąchę wciskały naiwnym turystom pod Jasna Górą.