znaczy przed malina?aloha pisze:Hmm..., czy mozliwe jest, aby moj post ukryc przed walczacym ateizmem na tym forum?
nie da sie... wszedzie wlezie...
znaczy przed malina?aloha pisze:Hmm..., czy mozliwe jest, aby moj post ukryc przed walczacym ateizmem na tym forum?
No, panie pomorzak, wzięłem przykład z pana. Też mi pan w odpowiedzi napisał, że jest pan za mały, małym ogniwkiem i odesłał mnie do trochę wyższych. Myślałem że pan jest dobrym wzorcem a tu d..pa blada.pomorzak pisze:Poradnictwo a la TKJ:
bardzo chetnie ale nie potrafię, jestem za mały, pomimo tego zabieram głos bo lubię coś tam napisać choć nie mam niczego do powiedzenia. Odsyła do kogoś innego ale z obśinionymi przez siebie nogawkami.
Jak wysoko sięgnie tak wysoko zostawia swoje ślady.
Boję się otwierać konserwy.godzilla pisze:znaczy przed malina?
nie da sie... wszedzie wlezie...
Nie musiałaś usuwać swego postu, nikt Cię do tego nie zmuszał. Nie zostałaś zaatakowana jak to sugerujesz. Nie udźwignęłaś jedynie wagi argumentów i zajarzyłaś, że palnęłaś gafę.aloha pisze:Post usuniety z powodu jak wyzej.
Ostatnia jego czesc byla bardzo niewygodna dla ateisty, dlatego nawet smieszna!
A nie chodzilo o sposob zegnania tych, ktorzy odchodza, chodzilo o to co jest potem.
To nie bylo dla ateisty, ale dla tych samych braci w wierze!
Ateista z szacunku dla drugiego czlowieka w tym przypadku powinien zamilczec.
Kto zdazyl przeczytac, to jego!
"Lekarzu" lecz się sam. Jak do tej pory jesteś jedną z niewielu osób którym przydałby się wykład na temat szacunku. Stań przed lustrem i porozmawiaj ze sobą, może coś z twoich własnych rad i uwag do ciebie dotrze.marycha pisze: Aloha, nie przejmuj sie.Nawet nie o milczenie chodzi, niekoniecznie musi zamilczec. Najpierw trzeba miec szacunek do siebie, wtedy dopiero ma sie szacunek dla kogos. Szacunek to nic innego, jak osobista kultura. Sa tacy co gdy slysza slawo "kultura" odbezpieczaja rewolwer. Mniej nalezy obawiac sie glodu niz zlych mysli /ktos tak powiedzial/ co zrobisz, jak ktos ma tylko zle mysli i jeszcze sie z tym obnosi?
A zalaczony przez pipka obrazek jest super.
Nikt jej pipku nie atakował. Strach przed brakiem argumentów z jej strony by obronić swe tezy, zmusił ją do przemyśleń.Myślę tylko,że popełniłaś błąd umieszczając swój post w takim miejscu.
Jeśli możesz to otwórz całkiem nowy wątek na przykład w dziale Klub towarzyski,zamieść tam swój post jeszcze raz i zapewniam cię,że znajdzie się kilka osób,które spokojnie z toba podyskutują.
I kto tu jest tym wojującym, walczącym? Kto na forum prezentuje najbardziej nietolerancyjną postawę, wręcz ją propaguje.aloha pisze:Obrazek zamieszczony przez Pipka jest swietny, ale braklo czegos dla walczacych ateistow.
Powinien byc jeszcze jeden, walczacy ateisci powinni stac posrodku, jeden skierowany w jedna strone, drugi w druga i strzelac z procy w przedstawicieli obydwu religii na przamian.
Wciaz sie zastanawiam czy ma sens zamieszczenie mojego post'u, mam go w brudnopisie.
Hmm..., czy mozliwe jest, aby moj post ukryc przed walczacym ateizmem na tym forum?
Czy mozliwa jest tylko sytuacja odwrotna?
Jako odpowiedź na tego typu propozycję zacytuję : "prawdziwa sztuka krytyk się nie boi"czy mozliwe jest, aby moj post ukryc przed walczacym ateizmem na tym forum?
Tu wyraznie pisze, nie potrzeba do tego dorabiac ideologii wg wlasnego widzimisie i ciagnac dyskusji.Post usunelam.
Powod: brak szacunku dla pogladow innych ludzi oraz tolerancji.
Nie bardzo wiem czego przykladem miała być ta "anegdotka"...W USA zdarzylo mi sie, ze zapukalo do moich drzwi malzenstwo Swiadkow Jehowy. Sympatyczna para zaporoponowala rozmowe na temat wiary, na co po krotkim namysle odpowiedzialem, ze bardziej interesuja mnie inne aspekty zycia. Na pytanie jakie, powiedzialem ze na przyklad seks i zapytalem czy byliby sklonni podzielic sie wrazeniami z ich lozka. Pani sie nieco speszyla a Pan odpwiedzial, ze nietety, sex to ich prywatna i intymna sprawa. Na to im odpowiedzialem, ze religia to moja prywatna i intymna sprawa i pozegnalem sympatyczna pare z usmiechem i zamknieciem drzwi.
czyli miała to być instrukcja dla wojujących ateistów jak postępować z wierzącymi;Te anedgotke dedykuje Malinie i wszystkim wojujacym ateistom.
No właśnie,i do tego potrzebny jest osobny wątek,który ludzie wrażliwi i delikatni,uczuleni na punkcie swojej wiary,bez problemu obrażający innych,ale skrupulatnie dbający o to aby ich nie obrażano,będą mogli omijać szerokiem łukiem,aby po niedzielnej mszy puszczonej o godzinie 7 rano przez megafony na całe miasto,ktoś przypadkiem nie obraził ich uczuć religijnych komentarzem co na ten temat myśli.W Boga wierzy sie na wlasny uzytek, tak samo jak na wlasny uzytek mozna w niego nie wierzyc, nie wiem dlaczego tak wielu ludzi probuje na sile forsowac swoj punkt widzenia "bo im wolno", nie tolerujac odczuc innych ludzi a przeciez jest to temat delikatny ingerujacy w dusze ludzka. Zwykle przed takimi zachowaniami zamykam drzwi,
Moim zdaniem.Malina pisze: Bajki o duchach zawsze mnie śmieszyły, podobnie jak krasnoludki. Nie znasz własnej psychiki która przekonuje Cię to wiary w ułudę. Widzimy i słyszymy często to czego niema wtedy gdy bardzo chcemy to zobaczyć i usłyszeć. Temat obszerny ale zawsze możesz go zgłębić sama.
A co siem tyczy tematu dyskursu to - do duchów (nie tematyki "o duchach") odnoszę się z rezerwą,Czy można mówić o otwartości gdy patrzy sie tylko jednostronnie?