Oszołomi.
Ja nie cierpię nowomowy,
Z poprawnością polityczną.
Oszołom gabinetowy,
Z przewrotnością prozaiczną.
Z totalnym bagażem śmierci,
Garbu nosi wieczne piętno.
Gdzie kasiora tam poleci,
Z psią naturą-a przekrętną.
Z mentalnością ze czworaków,
Przyzwyczajeń ze Psiej Wólki.
Wszawy bachor ,od cwaniaków,
Skory zawsze do powtórki.
Nim się koło znów zakręci,
Historia da męża stanu.
Świat rujnują oponenci,
Stado tłuków i baranów.
Warszawiankę mu zagrali,
On zaś tańczy Poloneza.
Kumple karty już rozdali,
Stara myśl-posada świeża.
W tyglu kisi się hołota,
Wypierduje Warszawiankę.
Każda zaś ich "myśli złota",
Robi światu przewalankę.
Józef Bieniecki
Żołnierze z Westerplatte.
Oszołomi.
Oszołomi.
Ja nie cierpię nowomowy,
Z poprawnością polityczną.
Oszołom gabinetowy,
Z przewrotnością prozaiczną.
Z totalnym bagażem śmierci,
Garbu nosi wieczne piętno.
Gdzie kasiora tam poleci,
Z psią naturą-a przekrętną.
Z mentalnością ze czworaków,
Przyzwyczajeń ze Psiej Wólki.
Wszawy bachor ,od cwaniaków,
Skory zawsze do powtórki.
Nim się koło znów zakręci,
Historia da męża stanu.
Świat rujnują oponenci,
Stado tłuków i baranów.
Warszawiankę mu zagrali,
On zaś tańczy Poloneza.
Kumple karty już rozdali,
Stara myśl-posada świeża.
W tyglu kisi się hołota,
Wypierduje Warszawiankę.
Każda zaś ich "myśli złota",
Robi światu przewalankę.
Józef Bieniecki
Ja nie cierpię nowomowy,
Z poprawnością polityczną.
Oszołom gabinetowy,
Z przewrotnością prozaiczną.
Z totalnym bagażem śmierci,
Garbu nosi wieczne piętno.
Gdzie kasiora tam poleci,
Z psią naturą-a przekrętną.
Z mentalnością ze czworaków,
Przyzwyczajeń ze Psiej Wólki.
Wszawy bachor ,od cwaniaków,
Skory zawsze do powtórki.
Nim się koło znów zakręci,
Historia da męża stanu.
Świat rujnują oponenci,
Stado tłuków i baranów.
Warszawiankę mu zagrali,
On zaś tańczy Poloneza.
Kumple karty już rozdali,
Stara myśl-posada świeża.
W tyglu kisi się hołota,
Wypierduje Warszawiankę.
Każda zaś ich "myśli złota",
Robi światu przewalankę.
Józef Bieniecki
Pod Wizną.
Pod Wizną
Gdy w końcu przyszło za Nią lec,
Staneli jednym murem.
Najświętszą broniąc w życiu Rzecz,
Choć czołgi grały chórem.
Nic to przewaga,broni moc,
Obrońców nie przestrasza.
Krzyżacką odpierając noc,
Obłudny czas Judasza.
Lawina ognia i ryk dział,
Dowodzą krwawe wodze.
A polski żołnierz wiernie stał,
Na barbarzyńców drodze.
I było ciężko,siła zła,
Tragiczne niosła chwile.
Za obrońcami nazwa szła,
"To polskie Termopile."
Raginis Władek-dzielny wódz,
Jak przysiągł tak i zrobił,
Gdy się nie dało Niemców tłuc,
Rannego siebie dobił.
Józef Bieniecki
W 70 Rocznicę bitwy pod Wizną
Gdy w końcu przyszło za Nią lec,
Staneli jednym murem.
Najświętszą broniąc w życiu Rzecz,
Choć czołgi grały chórem.
Nic to przewaga,broni moc,
Obrońców nie przestrasza.
Krzyżacką odpierając noc,
Obłudny czas Judasza.
Lawina ognia i ryk dział,
Dowodzą krwawe wodze.
A polski żołnierz wiernie stał,
Na barbarzyńców drodze.
I było ciężko,siła zła,
Tragiczne niosła chwile.
Za obrońcami nazwa szła,
"To polskie Termopile."
Raginis Władek-dzielny wódz,
Jak przysiągł tak i zrobił,
Gdy się nie dało Niemców tłuc,
Rannego siebie dobił.
Józef Bieniecki
W 70 Rocznicę bitwy pod Wizną
Pod Mokrą.
Pod Mokrą
To piękne wojsko,ułan- koń,
Gdy szarża pędzi kłusem.
A w ręku szabla,lancy broń,
By tępić zła pokusę,
Jakże czołgowi sprosta koń ?
Niewierny by się spytał.
Czy nie przeżytek-biała broń.
I śmiechem ich powitał.
To wola walki,a nie koń,
Dyktuje wojny prawa.
Hart i odwaga ,a nie broń
Na polu walki stawa.
Prysnęły mity,czołgów stal.
Stał ułan na koniku.
Wodze spojrzeli w wojny dal,
I twarze przeciwników.
Szybkie ,mobilne,wiatru moc,
Kiedy z impetem wieje.
Po oczach bije kurzu noc,
Aż serce w nich truchleje.
Przeszli jak burza.Czołgu stal,
Ich ogniem się wypali.
A wojska tego będzie żal.
Śpiew słychać ich w oddali.
Józef Bieniecki
W 70 Rocznicę bitwy pod Mokrą
To piękne wojsko,ułan- koń,
Gdy szarża pędzi kłusem.
A w ręku szabla,lancy broń,
By tępić zła pokusę,
Jakże czołgowi sprosta koń ?
Niewierny by się spytał.
Czy nie przeżytek-biała broń.
I śmiechem ich powitał.
To wola walki,a nie koń,
Dyktuje wojny prawa.
Hart i odwaga ,a nie broń
Na polu walki stawa.
Prysnęły mity,czołgów stal.
Stał ułan na koniku.
Wodze spojrzeli w wojny dal,
I twarze przeciwników.
Szybkie ,mobilne,wiatru moc,
Kiedy z impetem wieje.
Po oczach bije kurzu noc,
Aż serce w nich truchleje.
Przeszli jak burza.Czołgu stal,
Ich ogniem się wypali.
A wojska tego będzie żal.
Śpiew słychać ich w oddali.
Józef Bieniecki
W 70 Rocznicę bitwy pod Mokrą
Żołnierze z Westerplatte.
Żołnierze z Westerplatte.
Boże !Nasz hufiec w Niebie masz,
Żołnierzy z Westerplatte.
Wartość bojową wszystkich znasz,
Przy Tobie mają wartę.
To osobista Twoja straż,
Już oni nie popuszczą.
Przedmurzem będą w wieczny czas,
Przed wszelkiej bandy tłuszczą.
A prać umieją,ja ich znam,
Z odwagą i fantazją.
I skałą będą ,u twych bram,
Nie zwijać się z okazją.
Tam gdzie zburzono wojska dom,
Umieli walczyć w gruzach.
Choć broni mieli lichy złom,
Symbolem są Przedmurza.
Nie ważna śmierć,kalectwo ran,
Los rzucą w życia kartę.
Ważne jest serce,myśli stan,
Zażartą wolą wsparte.
Wszystkim poległym cichy grób,
My nie ponieśli stratę.
Mamy w historii wiele chlub,
I wojsko z Westerplatte.
Józef Bieniecki
W 70 Rocznicę obrony Westerplatte.
Boże !Nasz hufiec w Niebie masz,
Żołnierzy z Westerplatte.
Wartość bojową wszystkich znasz,
Przy Tobie mają wartę.
To osobista Twoja straż,
Już oni nie popuszczą.
Przedmurzem będą w wieczny czas,
Przed wszelkiej bandy tłuszczą.
A prać umieją,ja ich znam,
Z odwagą i fantazją.
I skałą będą ,u twych bram,
Nie zwijać się z okazją.
Tam gdzie zburzono wojska dom,
Umieli walczyć w gruzach.
Choć broni mieli lichy złom,
Symbolem są Przedmurza.
Nie ważna śmierć,kalectwo ran,
Los rzucą w życia kartę.
Ważne jest serce,myśli stan,
Zażartą wolą wsparte.
Wszystkim poległym cichy grób,
My nie ponieśli stratę.
Mamy w historii wiele chlub,
I wojsko z Westerplatte.
Józef Bieniecki
W 70 Rocznicę obrony Westerplatte.