No i po urlopie. Po prawie 20 latach wybralismy sie do Austrii. Na poczatek Wieden. Ponownie zakochalem sie w tym miescie.
Akurat byly przygotowania do "Dni Wiednia" co z jednej strony robilo ciekawa atmosfere z festynam i przygotowaniami do glownych obchodow
a z drugiej konstrukcje estrad i wszystkiego co z tym zwiazane zaslanialy wiele z miejscowych atrakcji.
Atmosfera samego miasta jest jednak wspaniala. Luzik, spokoj i zyczliwosc.
Takie swiatla dla pieszych tez o czyms swiadcza.

Nawet pomnik wdziecznosci dla Armii Czerwonej stoi i nikt nie mysli o jego zniszczeniu.
Fontanna przed nim ozdobiona prawdziwa tecza.

Oprea wiedenska piekna i z jednej strony bardzo drogie bilety w lozach i bardzo tanie na miejscach stojacych gdzie za 3 do 4 euro mozna delektowac sie sztuka.
A kto chce za darmo to stoi przed opera gdzie na telebimach przekazywany jest obraz i dzwiek.
Muzeum medycyny z woskowymi eksponatami ludzkiej anatomi z 18 wieku wprawilo mnie w zachwyt.
Niestety dzial polozniczy na ktory cieszyla sie moja polowica byl nieczynny. Trzeba bedzie przyjechac raz jeszcze, albo raczej przyleciec boc to zaraz za miedza.
Wieden zajal miejsce zaraz obok Wenecji w moim sercu.