

Wejdą, nie wejdą? Pół świata żyje dziś tym nieobcym Polakom pytaniem. Rosja sroży się i gromadzi wojska nad granicą z Ukrainą, wojna wisi w powietrzu. A jednak nie wejdą.
Rosja więcej osiągnie, strasząc wojną, niż ją wszczynając. Kraj, który grozi wojną, a potem się wycofuje, zyskuje niemalże wdzięczność. Z pewnością Ukraińcy będą umieli taki gest docenić. Gdyby zaś Rosja rozpoczęła inwazję, w Ukraińcach obudziłby się wojenny patriotyzm, na długie dekady, a może i na zawsze antagonizujący ich z rosyjskimi pobratymcami. Jaka z tego korzyść dla Rosji? Żadna.
Groźne pomruki Kremla mają jeden i wciąż ten sam sens: jesteśmy potężni, więc nas szanujcie. Putin oczekuje, że o wycofanie się znad granicy poprosi go sam Biden, a potem bardzo go za to pochwali. Oczekuje powrotu do G7 i innych „wielkich formatów”. Rozmowy z Niemcami i Francuzami są poniżej jego ambicji. Obstawiam, że dostanie to, czego chce.
Ciąg Dalszy - kliknij na link
https://hartman.blog.polityka.pl/2022/0 ... ?nocheck=1