Konsekwentnie staram sie traktowac innych z respektem bo najchetniej bym chcial byc tak samo traktowany.
Staram sie nie pouczac innych bo wiem ze sam mam tak wiele do nauczenia ze lepiej abym sluchal.
Pomimo tego jest dla mnie irytujace, niestety, gdy ktos robi dokladnie cos przeciwnego.
Zdaje sobie sprawe ze kazdy z nas ma wolna wole i ma prawo robic to co robi ale, moim zdaniem, ja tez mam prawo wyrazac swoja opinie, oczywiscie w sposob ktory nie obraza czy tez poniza.
Wielokrotnie podkreslalem iz robie tu raczej za proletariat bo ani wielkiego wyksztalcenia ani intelektualnych aspiracji czy tez tradycji rodzinnych.
Nie mam problemu z tym ze ktos patrzy na mnie z gory bo nie jest mi to obce.
Okreslenia w stylu "dzieciaku" czy tez bardziej dosadnych nie robia na mnie wiekszego wrazenia bo wiem iz ten ktory nimi sie posluguje ma wiekszy problem z samym soba niz ja.
Ostatnie lata nauczyly mnie pokory i szacunku bo widzialem jak cieniutka granica miedzy zyciem i smiercia towarzyszy nam kazdego dnia.
Oczywiscie ze to wszystko nie robi mnie lepszym, ale daje szanse na przemyslenie wielu spraw.
Teraz juz nie boje sie smierci, przynajmniej tej wlasnej, bo innych boli.
Smierc nalezy do zycia tak jak i narodziny. Zdarte komunaly gdy sa to tylko slowa.
Wsrod znajomych rencistow zaobserwowalem tendencje by za wszelka cene i na pelny gaz przezyc ile sie da bo czas nagli.
Ciekawe podejscie bo z jednej strony swiadomosc ze zegar tika i praktycznie kazdego dnia mozna "wyleciec z obiegu" a z drugiej pragnienie cofniecia czasu. Osobiscie nie biore udzialu w tych zawodach. Nie dlatego abym uwazal ze takie podejscie jest zle ale dlatego ze nie odpowiada ono mojemu nastawieniu do zycia.
Osobisci lubie jednak samemu sobie udowodnic ze jeszcze moge i po trasie 72 km jednego i 53 km drogiego dnia na rowerze (e-bike), pomimo silnych bolesci w okolicach konczascych kregoslup (siedzenia), bylem dumny z siebie ze dalem rade.
Oczywiscie pochwalilem sie tym wyczynem wsrod znajomych i bylo mi przyjemnie gdy uslyszalem slowa akceptacji.
Troche lasy na pochwaly jestem nadal.
Starsi panowie maja takie cos. Kolega ktory byl sportowcem w kazdym calu z rozpacza pokazal mi swojego e-bike i zrezygnowany stwierdzil ze tak nisko upadl. Sam przeszedl dosc ciezki wylew i tak na dobra sprawe jest super ze nawet na elektryku jezdzi.
Najtrudniej jest samego siebie przekonac i zaakceptowac ze czas kroczy nieublaganie.
Dlaczego wpadlem na takie mysli ?
Jestem wlasnie przy obrabianiu filmow z naszych rowerowych wycieczek. Mam kamere GoPro na helmie i robie za dokumentacje.
Niesamowite jak swietny obraz i jego stabilizacja wychodzi z tak malego pudelka.
Tak wiec koncze bo kolejny film na tapecie.
Pozdro dla wszystkich.
Pasuje do temat bo i ja tak jak i wszyscy inni jestem cudem natura

















