OK (whp)
Re: OK (whp)
Siadaj Pipek, nie moja wina ze Cie nie bedzie widac.
A teraz spokojnie i po kolei.
Zerznac, to Twoja specjalnosc tyle ze tradycyjnie w spodnie.
Po pierwsze durniu nie zerznalem tylko przetlumaczylem, zasadnicza roznica.
I nie z Vikipedii a z wlasnej encyklopedi. Ktos przedtem zerznal z innych zrodel dla Vikipedii.
Nikt nie redaguje encyklopedii z glowy rycerska (zakuta) palo.
Mam nadzieje ze juz sie dowiedziales, co to plagiat, a jak sie postarasz,
niedlugo zrozumiesz zes zakompleksiony cienias.
A teraz spokojnie i po kolei.
Zerznac, to Twoja specjalnosc tyle ze tradycyjnie w spodnie.
Po pierwsze durniu nie zerznalem tylko przetlumaczylem, zasadnicza roznica.
I nie z Vikipedii a z wlasnej encyklopedi. Ktos przedtem zerznal z innych zrodel dla Vikipedii.
Nikt nie redaguje encyklopedii z glowy rycerska (zakuta) palo.
Mam nadzieje ze juz sie dowiedziales, co to plagiat, a jak sie postarasz,
niedlugo zrozumiesz zes zakompleksiony cienias.
Re: OK (whp)
1.Zamieszczenie czyjejś wypowiedzi,praktycznie kropka w kropkę,jako swojej własnej,bez podania żródła
JEST PLAGIATEM,panie sympatyczny.
2.No,ale ty nie zerżnąłeś,tylko prztłumaczyłeś i wpisałes na forum jako twoje własne - A TO NIE PLAGIAT?,odkuty łbie?
3.Skoro Wikipedia to poprzepisywane encyklopedie to skąd ta pogarda dla Wikipedii?
4.Spoko,w internetowej bibliotece uniwersyteckiej,mógłbym porównać tekst słynnej encyklopedii Reflexa z textem umieszczonym w Wikipedii,ALE PO CO?
ZERŻNIĘCIE CZY Z PAPIROWEJ CZY Z INTERNETOWEJ ENCYKLOPEDII I UMIESZCZENIE CUDZEGO TEKSTU JAKO SWOJEGO -WSIO RAWNO- I TO PLAGIAT I TAMTO PLAGIAT.
Dobranoc.
JEST PLAGIATEM,panie sympatyczny.
2.No,ale ty nie zerżnąłeś,tylko prztłumaczyłeś i wpisałes na forum jako twoje własne - A TO NIE PLAGIAT?,odkuty łbie?
3.Skoro Wikipedia to poprzepisywane encyklopedie to skąd ta pogarda dla Wikipedii?
4.Spoko,w internetowej bibliotece uniwersyteckiej,mógłbym porównać tekst słynnej encyklopedii Reflexa z textem umieszczonym w Wikipedii,ALE PO CO?
ZERŻNIĘCIE CZY Z PAPIROWEJ CZY Z INTERNETOWEJ ENCYKLOPEDII I UMIESZCZENIE CUDZEGO TEKSTU JAKO SWOJEGO -WSIO RAWNO- I TO PLAGIAT I TAMTO PLAGIAT.
Dobranoc.
-
whiskeyprint1
- Posty: 2482
- Rejestracja: ndz paź 18, 2009 6:44 am
Re: OK (whp)
krotko
zgodnie z prawem autorskim uzycie czyjegos textu /tlumaczonego na dowolny jezyk/ bez podnia zrodla - jest uznane jako plagiat (bez skutkow prawnych - albo ze skutkami prawnymi)
dlatego w xiazkach naukowych-popularno-naukowych a nawet w tak zwanej literaturze pieknej stosuje sie odnosniki (np. tokarczuk i in.)
jest to niezalezne - w tym przypadku internet - czy oryginalny text byl publikowyny czy nie
w sensie prawnym rzecz nie jest calkiem prosta i jednoznaczna szczegolnie w nauce gdzie czesto wystepuja przypadki ze pod czyjas praca naukowa podpisuje sie promotor ktory nie jest autorem owego textu i jest to przyjety zwyczaj ktory nie znalazl jeszcze do tej pory miejsca na sali sadowej
przypadek inny (majacy miejsce w bananie)
graficzka - autorka jakiegos projektu zamiescila go na internecie - w tym momencie stal sie on wlasnoscia publiczna (tak powiedzial sad ) - firma google wykorzystala ten projekt w innym celu bez podania autorstwa i zrodla - sprawa znalazla sie w sadzie a sad uznal ze firma google byla w prawie
firma merck dla ktorej ostatnio cos robilem udostepnila mi swoj znak graficzny zadajac pisemnego oswiadczenie ze ten znak nie zostanie wykorzystany do innych celow i uzyty w innych przypadkach
sam nie wiem co o tym sadzic
dlatego zycze wszyskim - szczesc boze
zgodnie z prawem autorskim uzycie czyjegos textu /tlumaczonego na dowolny jezyk/ bez podnia zrodla - jest uznane jako plagiat (bez skutkow prawnych - albo ze skutkami prawnymi)
dlatego w xiazkach naukowych-popularno-naukowych a nawet w tak zwanej literaturze pieknej stosuje sie odnosniki (np. tokarczuk i in.)
jest to niezalezne - w tym przypadku internet - czy oryginalny text byl publikowyny czy nie
w sensie prawnym rzecz nie jest calkiem prosta i jednoznaczna szczegolnie w nauce gdzie czesto wystepuja przypadki ze pod czyjas praca naukowa podpisuje sie promotor ktory nie jest autorem owego textu i jest to przyjety zwyczaj ktory nie znalazl jeszcze do tej pory miejsca na sali sadowej
przypadek inny (majacy miejsce w bananie)
graficzka - autorka jakiegos projektu zamiescila go na internecie - w tym momencie stal sie on wlasnoscia publiczna (tak powiedzial sad ) - firma google wykorzystala ten projekt w innym celu bez podania autorstwa i zrodla - sprawa znalazla sie w sadzie a sad uznal ze firma google byla w prawie
firma merck dla ktorej ostatnio cos robilem udostepnila mi swoj znak graficzny zadajac pisemnego oswiadczenie ze ten znak nie zostanie wykorzystany do innych celow i uzyty w innych przypadkach
sam nie wiem co o tym sadzic
dlatego zycze wszyskim - szczesc boze
Re: OK (whp)
To może w bananie,tutaj jest cały dział prawa zajmujący się zagadnieniem i konsekwencje są takiegraficzka - autorka jakiegos projektu zamiescila go na internecie - w tym momencie stal sie on wlasnoscia publiczna (tak powiedzial sad ) - firma google wykorzystala ten projekt w innym celu bez podania autorstwa i zrodla - sprawa znalazla sie w sadzie a sad uznal ze firma google byla w prawie
jak przy kopiowaniu materiałów filmowych.
Do $300.000 kary pienięznej lub do 5 lat pierdla,ewentualnie jedno i drugie.
Prawdę powiedziawszy to nawet nikt nie musi specjalnie zaznaczać swoich praw autorskich - te są niejako nadawane z urzędu,podobnie jak fotofgraf automatycznie uzyskuje prawa autorskie do ciachniętej fotki.
Istnieją natomiast strony internetowe,gdzie przeróżni ludzie zamieszczają przeróżne twory,czy to poetyckie,czy text lub fotkę,które pozwalają zamieszczać materiał pod warunkiem iz może on być wykorzystywany przez innych,aczkolwiek w celach tylko turystycznych,a nie komercjalnych.Po dobrowolnym zamieszczeniu tam czegokolwiek autor traci wyłaczność na zamieszczony materiał,który jednak nie ma prawa być wykorzystany przez innych w celach zarobkowych.
Ale nawet wtedy warunkiem korzystania jest podanie żródła publikacji.
Mieliśmy juz tutaj kiedyś dyskusję na ten temat i przytaczałem linki do stron interntowych zajmujących się prawną częścią tego zagadnienia.
Powiem krótko;po zapoznaniu się z materiałem nie zamieściłem na swojej stronie internetowej niczego,na co nie miałem pozwolenia.
Ja nie jestem Google - nie stać mnie na opłacanie adwokatów i sędziów.
-
whiskeyprint1
- Posty: 2482
- Rejestracja: ndz paź 18, 2009 6:44 am
Re: OK (whp)
jesli sie nie myle (nie chce mi sie sprawdzac) ale wlasciciel portalu na ktorym mozna miec wlasna strone internetowa w regulaminie podkresla ze udostepnione publicznie materialy moga byc wykorzystywane przez innych - ze poprzez ich publikacje na stronie traci sie do nich prawo wylacznosci - szkopul w tym ze nikt nie mowi jasno w jakich celach mozna je wykorzystac - przyklad graficzki ktory mial miejsce w niemczech dowodzi ze w tym przypadku material wykorzystany komercyjnie bez zgody lub wnagrodzenia autora jest zgodny z prawem - google to jest przypadek szczegolny - jezdza ich samochody po ulicach i fotografuja ulice - domy - na fotografiach sa ludzie - google zapewnia ze ich twarze zostana "zamazane" - sprawa faktycznie nie jest prosta - mowie z wlasnego doswiadczenia - projekt wykonany na zlecenie przestaje byc wlasnoscia autora i tak na przyklad plakaty wykonane dla agentur nie zawieraja (jak w polsce dla wag-u) nazwiska grafika - zamiast tego figuruje tylko nazwa agentury dla ktorej projekt zostal wykonany - nastepna niejasna kwestia sa zmiany dokonane bez wiedzy autora ktory swoj projekt sprzedal - spotkalem sie z tak roznymi interpretacjami ze sam nie wiem jak to naprawde jest - sady tez nie maja jednolitej linii interpretacyjnej - wyrokuja raz za a raz przeciw - odnosze wrazenie ze prawo autorskie nie obowiazuje koncernow - co najwyzej male przedsiebiorstwa i male agentury
Re: OK (whp)
Tutaj nie liczy sie fakt, liczy sie ze kazdy ma swoja niepodwazalna i jedynie sluszna opinie i z tym nie mozna dyskutowac.
Plagiat to: przywlaszczenie sobie czyjegos pomyslu, dziela, utworu, (wiersz, melodia, wlasnosc intelektualna, jak odkrycie, czy wynalazek).] i opublikowanie go jako swoje. Wiadomosci enecyklopedyczne i np archiwa sa wykorzystywane przez dziennikarzy,jako informacja dodatkowa, lub wsperajaca temat i nigdzie nikt nie podaje zrodel ani jej pochodzenia, po prostu sa zawarte w jego atrykule. Jezeli zacytuje zwrotke wiersza znanego sobie poety, powola sie na jego nazwisko, jesli jest to informacja z encyklopedii, wystarczy napisac "wiadomo ze"..... albo nie pisac nic.
Pipkowi czesto jest potrzebny obiekt do rzygania, w tym wypadku jest to antyreflexowy pipko_plagiat. A przeciez mogl zapytac skad wzialem informacje, odpowiedzlalbym uczciwie, ze go to g...o obchodzi.
Plagiat to: przywlaszczenie sobie czyjegos pomyslu, dziela, utworu, (wiersz, melodia, wlasnosc intelektualna, jak odkrycie, czy wynalazek).] i opublikowanie go jako swoje. Wiadomosci enecyklopedyczne i np archiwa sa wykorzystywane przez dziennikarzy,jako informacja dodatkowa, lub wsperajaca temat i nigdzie nikt nie podaje zrodel ani jej pochodzenia, po prostu sa zawarte w jego atrykule. Jezeli zacytuje zwrotke wiersza znanego sobie poety, powola sie na jego nazwisko, jesli jest to informacja z encyklopedii, wystarczy napisac "wiadomo ze"..... albo nie pisac nic.
Pipkowi czesto jest potrzebny obiekt do rzygania, w tym wypadku jest to antyreflexowy pipko_plagiat. A przeciez mogl zapytac skad wzialem informacje, odpowiedzlalbym uczciwie, ze go to g...o obchodzi.
Re: OK (whp)
Mogłeś,ale wolałeś się tłumaczyć i kręcić do samego końca,fałszywie interpretując fakty.A przeciez mogl zapytac skad wzialem informacje, odpowiedzlalbym uczciwie, ze go to g...o obchodzi.
Ale ja nie musialem się pytać - złapałem za rękę.
I wcale to nie jest sprawa która g... mnie obchodzi,bo Reflex,tutaj,na tym forum,bezpodstawnie oczerniał mnie o robienie rzeczy,ktore JAK SIĘ OKAZAŁO sam robi.
Takoż samo jak sam wsadza ryja do spraw ktore faktycznie g... go obchodzą,ale to jego specjalność aby atakować osobowości uczestników forum(za cichą zgodą redakcji) a nie tematy zamieszczanych postów.
To nie mnie redakcja tego forum wypieprzała profilaktycznie kilka razy na zbity pysk,i to nie dzięki mnie sporo wartościowych ludzi poszło stąd w cholerę.Dla świętego spokoju,bo Reflex jeździł po nich jak osrana doopa po starym prześcieradle.
Cham,świnia i bezczelna szuja,która oczernia kogo może ,przypisując ludziom własne ułomności i świństwa.
-
whiskeyprint1
- Posty: 2482
- Rejestracja: ndz paź 18, 2009 6:44 am
Re: OK (whp)
text andrzeja krzeminskiego - fragment felietonu z tygodnika polityka
**********************************
O nowej sytuacji literatury w dobie e-booków i iPadów rozmawiano dużo podczas zakończonych niedawno lipskich Targów Książki. Zaczęło się od apelu niemieckich pisarzy, z Günterem Grassem i Christą Wolf na czele, którzy zaprotestowali przeciwko przyznaniu nagrody literackiej 17-letniej Helenie Hegemann. Nad jej bestsellerem, „Axolotl Roadkill” (tyle co „Rozjeżdżanie płazów na drodze”), krytyka piała z zachwytu. Wielki talent, niemiecki Kerouac.
Piekło niekochanych, krzyk rozpaczy, narkotyki, nocne kluby, seks – i wszystko opisane precyzyjnym, soczystym językiem. Tymczasem internauci zaczęli szperać i znaleźli – około 10 proc. powieści zostało żywcem ściągnięte od blogersów. Gdy felietoniści zaczęli się oburzać, autorka łatwo ich uspokoiła, wskazując na wyznanie swej bohaterki, że inspiracje czerpie, skąd się tylko da. A więc to nie twoje? Nie, z Internetu...
Internetowa wspólna własność duchowa
Zatem plagiat czy literatura ery elektronicznej, w której własność duchowa jest wspólna? Kradzież czy kolaż tworzony na zasadzie kopiuj – wklej? Po dramatycznym apelu koryfeuszy literatury w ostatnim momencie zmieniono decyzję. Laureatem lipskiej nagrody został Georg Klein, rocznik 1958, autor bardziej potulnej „Powieści o naszym dzieciństwie”.
moze gdzies kiedys odezwie sie jeszcze glos rozsadku?
watpie!
amen
**********************************
O nowej sytuacji literatury w dobie e-booków i iPadów rozmawiano dużo podczas zakończonych niedawno lipskich Targów Książki. Zaczęło się od apelu niemieckich pisarzy, z Günterem Grassem i Christą Wolf na czele, którzy zaprotestowali przeciwko przyznaniu nagrody literackiej 17-letniej Helenie Hegemann. Nad jej bestsellerem, „Axolotl Roadkill” (tyle co „Rozjeżdżanie płazów na drodze”), krytyka piała z zachwytu. Wielki talent, niemiecki Kerouac.
Piekło niekochanych, krzyk rozpaczy, narkotyki, nocne kluby, seks – i wszystko opisane precyzyjnym, soczystym językiem. Tymczasem internauci zaczęli szperać i znaleźli – około 10 proc. powieści zostało żywcem ściągnięte od blogersów. Gdy felietoniści zaczęli się oburzać, autorka łatwo ich uspokoiła, wskazując na wyznanie swej bohaterki, że inspiracje czerpie, skąd się tylko da. A więc to nie twoje? Nie, z Internetu...
Internetowa wspólna własność duchowa
Zatem plagiat czy literatura ery elektronicznej, w której własność duchowa jest wspólna? Kradzież czy kolaż tworzony na zasadzie kopiuj – wklej? Po dramatycznym apelu koryfeuszy literatury w ostatnim momencie zmieniono decyzję. Laureatem lipskiej nagrody został Georg Klein, rocznik 1958, autor bardziej potulnej „Powieści o naszym dzieciństwie”.
moze gdzies kiedys odezwie sie jeszcze glos rozsadku?
watpie!
amen
Re: OK (whp)
Panie wuhap,internet od momentu swojego powstania był traktowany jako ostatni przyczółek Dzikiego Zachodu ponieważ systemy prawne nie nadążyły za rozwojem sytuacji.Odpowiednie przepisy prawne nie istniały,toteż wolnośc dostępu i swobodę korzystania z internetu zamieniono w nagminne przywłaszczanie
treści.
Od kilku lat jednakże wiele w tej dziedzinie uległo zmianie;wolnośc dostępu została drastycznie ograniczona oraz poprzez wprowadzenie odpowiednich przepisów prawnych zrównano również swobodę korzystania do norm obowiązujących we wszystkich innych dziedzinach życia publicznego.
Przekonały się o tym i tysiące ludzi,ktorych zmuszono do zapłacenia horrendalnych kar za niewłaściwe korzystanie z cudzej własności i większe korporacje,jak np. Mocrosoft,ktory rocznie buli po kilkaset milionów za zagrabienie cudzej pracy.
O takiej drobnostce jak zasady moralne nie ma sensu tutaj wspominać,skoro ludzie nie widzą róznicy pomiędzy korzystaniem z informacji encyklopedycznych a dosłownym zawłaszczaniem sobie tekstu zawartego w encyklopedii.
Ogólnie rzecz biorąc internet podlega obecnie takim samym prawom jak wszystkie inne tego rodzaju publikacje;
pogwałcenie praw autorskich jest ścigane z urzędu,natomiast plagiat z powództwa cywilnego (USA).
I w jednym i w drugim przypadku istnieją juz odpowiednie przepisy prawne pozwalające na ich wyegzekwowanie.
Przepisy te nadal są zróznicowane w poszczegolnych krajach ale jest coraz mocniejszy trend do ustanowienia jednego,międzynarodowego prawa,które każdy kraj,mający ochotę na korzystanie z internetu,będzie musiał przestrzegać,pod groźba odcięcia od globalnej sieci.
Na to będziemy musieli jeszcze trochę poczekać,ale w międzyczasie,tutaj w USA,istnieją przepisy prawne należące do najbardziej drastycznych na całym świecie a liczba adwokatów specjalizujących się w przestępstwach internetowych zaczyna doganiać liczbę ich kolegów z innych specjalizacji,natomiast policja amerykańska już traktuje przestępstwa internetowe na równi z przestępstwami popełnianymi w każdej innej dziedzinie życia.
Wolny internet,tak jak Dziki Zachód,odszedł w siną dal a z biegiem czasu wolni strzelcy wyginą jak rewolwerowcy.
treści.
Od kilku lat jednakże wiele w tej dziedzinie uległo zmianie;wolnośc dostępu została drastycznie ograniczona oraz poprzez wprowadzenie odpowiednich przepisów prawnych zrównano również swobodę korzystania do norm obowiązujących we wszystkich innych dziedzinach życia publicznego.
Przekonały się o tym i tysiące ludzi,ktorych zmuszono do zapłacenia horrendalnych kar za niewłaściwe korzystanie z cudzej własności i większe korporacje,jak np. Mocrosoft,ktory rocznie buli po kilkaset milionów za zagrabienie cudzej pracy.
O takiej drobnostce jak zasady moralne nie ma sensu tutaj wspominać,skoro ludzie nie widzą róznicy pomiędzy korzystaniem z informacji encyklopedycznych a dosłownym zawłaszczaniem sobie tekstu zawartego w encyklopedii.
Ogólnie rzecz biorąc internet podlega obecnie takim samym prawom jak wszystkie inne tego rodzaju publikacje;
pogwałcenie praw autorskich jest ścigane z urzędu,natomiast plagiat z powództwa cywilnego (USA).
I w jednym i w drugim przypadku istnieją juz odpowiednie przepisy prawne pozwalające na ich wyegzekwowanie.
Przepisy te nadal są zróznicowane w poszczegolnych krajach ale jest coraz mocniejszy trend do ustanowienia jednego,międzynarodowego prawa,które każdy kraj,mający ochotę na korzystanie z internetu,będzie musiał przestrzegać,pod groźba odcięcia od globalnej sieci.
Na to będziemy musieli jeszcze trochę poczekać,ale w międzyczasie,tutaj w USA,istnieją przepisy prawne należące do najbardziej drastycznych na całym świecie a liczba adwokatów specjalizujących się w przestępstwach internetowych zaczyna doganiać liczbę ich kolegów z innych specjalizacji,natomiast policja amerykańska już traktuje przestępstwa internetowe na równi z przestępstwami popełnianymi w każdej innej dziedzinie życia.
Wolny internet,tak jak Dziki Zachód,odszedł w siną dal a z biegiem czasu wolni strzelcy wyginą jak rewolwerowcy.
-
whiskeyprint1
- Posty: 2482
- Rejestracja: ndz paź 18, 2009 6:44 am
Re: OK (whp)
ja wierze ze jest tak jak pan pisze szczegolnie w usa - a istnienie roznic interpretacyjnych w roznych krajach europy jest tez oczywistoscia - do tego dochodza wielkie roznice interpretacyjne prawa w niemieckim sadownictwie i nieraz bardzo sprzeczne zupelnie werdykty w tej samej sprawie ( w roznych instancjach) swiadczy o horendalnej slabosci niemieckiego sadownictwa - oglaszajac cos w sieci trzeba byc swiadomym tego co sie czyni - drugi (moim zdaniem) problem polega na tym ze fachowe informacje - szczegolnie w temacie lecznictwa (i nie tylko!) - pouczenia pewnych profesorow i im podobnych bywaja czesto stekiem nieodpowiedzialnych wypowiedzi i przypominaja dobre rady znachora