Nie wiem dlaczego, ale nigdy nie bylem zwolennikiem wina. A przecież pamiętam, jak moja Matula albo Tato co roku robili dymion wina raz z jablek, raz z wiśni czy innego owocu'
Mnie jako niepelnoletniego brzdąca fascynowala bulgocaca rurka fermentacyjna.
W ogóle w domu oprócz wina w dymionie, kisilo się beczke kapusty z calymi jablkami w kapuscie, Oczywiscie "deptal" boso sasiad, ubijając nogami w beczce kapuchę. Tata nalewal goścom wódke, sąsiad gral na akordeonie, cale kiszenie, to jedno wielkie party.
Mama zakladala w slojach kompoty i konfitury a na szafie lezaly jablka zimowe, chyba renety, nie bardzo pamiętam.
Dzisiaj? Siadasz w auto, jedziesz do sklepu masz wszystko bez roboty caly rok. Hmmm ... Już nie bedzie takiego uroku i nie będzie tak smakowalo jak domowe...
Mamy jeszcze polskie tradycje w wódce...Tak, tak slynny bimber, ale my przecież nie rozmawiamy o pijakach kulturalnych nie?
Chociaż w USA w sklepie alkoholowym sprzedaja prwdziwy bimber w sloiku i szary papier zamiast dekla.Na tym świecie mozna kupić wszystko.
Tylko na Boga, ja moge to sobie zrobic sam ..... ale,mi sie nie chce. Albo się rozleniwilem, albo się zestarzalem.
