Jaki czas temu dorobiłem sie wnuka. Moja zasługa tylko pośrednio ale bez ojca do którego się też przysłużyłem nie byłby i wnuka,
W każdym razie po mieczu jest. Ten gościu nie jest typem słodziaka z roześmianą gębą. On potrafi tak spojrzeć że zastanawiam się co on kombinuje.
Uśmiechnie się jak chce i też nie wiem co on sobie myśli.
Niby taki 1,5 roczny zawodnik ale już potrafi dać do zrozumienia jak czegoś nie chce i położy do parteru jak coś mu się podoba.
Ojciec jestem co ma doświadczenie z dziećmi w postępujących fazach rozwoju i wieku.
Do tej pory potrafi mi opaść szczena gdy konfrontowany jestem z tym co wzięło niby z nas początek ale rozwija sie tak autonomicznie że aż boli.
Od dzieci można się wiele nauczyć. Tym bardziej gdy nie tylko potraktują poważnie to czego ich uczyliśmy ale jeszcze to rozwiną i podniosą na wyższy poziom. Kiedyś traktowałem ich tak jak mi wpojono, jak swoją własność która ma spełniać moje czy nasze oczekiwania.
Ten stan nie trwał zbyt długo, na szczęście. Obecnie jestem wdzięczny za możliwość towarzyszenia im w pewnym odcinku ich życia.
To jest niesamowite gdy patrzysz na nich i widzisz jak podchodzą do innych ludzi i jak w sposób całkowicie naturalny potrafią mieć szacunek dla każdego człowieka. Oni potrafią to czego ja ciągle się uczę.
To jest niesamowite i to budzi mój szacunek dla nich.
Wnuk to inna para kaloszy choć czy tak całkowicie ?
OK pogadać sobie z nim jeszcze zbyt wiele nie mogę słowami. Jest jednak w nim coś co sprawia iż rozumiemy się choć i on potrafi pokazać mi moje granice. Jestem obserwatorem.
Dzisiaj wracaliśmy z ogródka znajomych i całą droge "śpiewaliśmy". On był chyba głośniejszy choć moja pani twierdziła że obaj nie należeliśmy do tych cichych. Raz w tygodniu mamy dziadkowe popołudnie i skoki w rozwoju są niesamowite.
No dobra , podobno wszyscy dziadkowie czy babcie wychwalają swoje wnuki. No może tak jest ale ten nasz to faktycznie jest taki specjalny.
Mam wrażenie że dzieci które obecnie się rodzą są inne, one są zwiastunami nowego świata.
Znowu będzie że mam jakieś ezoteryczne odpały itp.
Ale ja jestem całkowicie przekonany o agonii starego świata.
Ten nowy powoli powstaje w głowach i marzeniaach i dążeniach tak wielu ludzi jak nigdy dotąd.
Rozgrywanie jednych przeciw drugim kończy się gdy przestajemy to popierać.
Kończy się strach będący podstawą podziałów.
Człowiek to o wiele więcej niż to co nam się próbuje wmowić.