Ja jeszcze z roczników co przysięgało na przyjaźń z armią radziecką i to jest problem.
Bo jak być wiernym przysiedze jak czasy się zmieniły i armia radziecka zmieniła nazwę a ja sam miejsce zamieszkania.
Teraz mi do wermachtu bliżej tym bardziej że chcą ponownie wprowadzić zasadniczą służbę wojskową.
Mam nadzieję że bez ograniczenia wieku to mam jeszcze szansę po właściwej stronie powalczyć.
Teoretycznie wszystko pamiętam ino żem na kałachu wyszkolony czy jak nasi mówiła Kalaschnikow.
Egal giwera jest giwera to się i na nowej nauczę. Za PRLu uczyliśmy się strzelać do tarczy i to już wtedy wydawało mi się trochę przestarzałe.
No jak liczyć że Npel będzie cicho stał na polu walki. To ja liczę że teraz będę mógł do ruchomego celu napierdalać.
Bo wrogi ciagle w ruchu i jak się nie ruszają to nie warto strzelać.
Nie abym coś miał przeciwko ludkom co w innej drużynie ale jak rozkaz to rozkaz a i taki trochę duch sportowy i jak kopytami się nakryje i krwią zaleje to satysfakcja. Nas już dawniej uczyli że wrogi to się za kobitki, kobitki staruszki czy dzieciaki przebierają to nie trzeba dać się oszukać i walić we wszystko co się rusza aż przestanie.
Piekne czasy jak byliśmy młodzi bo teraz to i ręka nie ta i oko i człek ogólnie miekki się zrobił i myśli za dużo ze niby ta kobitka, czy staruszka kobitka czy dziecko to może prawdziwe i ino se żyje i nie walczy choć walkę o życie można też pod walkę....
To były czasy. Piękni i młodzi i jurni i
Ten przebój musieliśmy śpiewać bo kapral strasznie lubił.
Teraz wypadnie na niemiecki repertuar sie przezucić.